Kategorie
Recenzje Thrillery

„Ostatnie zlecenie” – K. Wilk

Czy istnieją jeszcze wierni mężczyźni? Dominika Werner, zawodowa uwodzicielka, na podstawie swojego doświadczenia zdążyła przekonać się, że to wymarły gatunek. Gdy jednak otrzymuje zlecenie – uwieść pewnego milionera, przekonuje się, że tym razem mogła trafić na wyjątkowy egzemplarz.

Numer 89

Relacje damsko-męskie nie są łatwe, wiemy o tym chyba wszyscy. Kłótnie, problemy i konflikty są częścią niemal każdego związku i nie ma w tym nic złego. Co innego, gdy dwoje ludzi zaczyna się w tej relacji gubić – kochają się, lecz pomiędzy nimi wyrasta mur, który zaczyna wydawać się nie do przeskoczenia. Tak właśnie dzieje się pomiędzy Anną a Robertem, choć on nie do końca chce się do tego przyznać przed samym sobą. Ona natomiast postanawia wziąć sprawy w swoje ręce – uważa ich rozstanie za konieczne, ale ponieważ Robert wydaje się być mężem idealnym, a ona nie ma serca i siły, by sama wszystko zakończyć, postanawia wpuścić do ich związku kogoś jeszcze. I tu wkracza Dominika Werner.

Piękna, długonoga blondynka o brązowych oczach sprawia, że każdy mężczyzna, którego mija, dostaje skrętu szyi. Doskonale zdając sobie sprawę z tego, jak działa na facetów, Dominika postanawia wykorzystać swój wygląd i talent do podbijania męskich serc (i nie tylko) i wraz z zakochanym w niej po uszy przyjacielem, Jankiem Blakiem, otwiera agencję detektywistyczną. Ich specjalizacją jest dostarczanie dowodów męskiej niewierności. Jeśli facet jest czysty jak łza, należy go sprowokować, zaciągnąć do łóżka i wszystko nagrać, by powstał dowód idealny. To takie proste, przynajmniej dla Dominiki, która ani razu nie poniosła porażki, wcale nie mając przy tym wyrzutów sumienia, że niszczy komuś życie. Ktoś płaci za zlecenie (żona, matka, zakochana sąsiadka), a ona wykonuje po prostu swoją pracę.

Teraz Dominika szykuje się do swoich trzydziestych piątych urodzin – wieku, który wyznaczyła sobie za koniec kariery zawodowej. Wśród jej kolejnych planów jest wyjazd do Stanów Zjednoczonych i wyrwanie, tym razem na stałe, milionera, który będzie ją utrzymywał i rozpieszczał. Póki jeszcze przebywa w Krakowie, przyjmuje swoje ostatnie zlecenie i tak trafia na Annę Prus i Roberta Machowskiego, czyli zlecenie numer osiemdziesiąt dziewięć. Choć Anna przekonuje uwodzicielkę, że jej mąż nie będzie łatwym przypadkiem, Dominika nie wierzy. Czy przekona się, że po ziemi stąpają jeszcze wierni faceci? Czy może jednak po raz kolejny owinie sobie mężczyznę wokół palca? Sprawdźcie sami 😉

Thriller z nutką pikanterii

Muszę przyznać, że po Ostatnie zlecenie sięgałam z lekką dozą sceptycyzmu. Okładka kojarząca się z erotykiem i polska autorka (coraz częściej pozytywnie się zaskakuję, a jednak wiele przykładów tego typu książek sprawia, że podchodzę do nich z dystansem) sprawiły, że nie byłam pewna, czy to się uda. A jednak, bardzo pozytywnie się zaskoczyłam! Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w grę, którą zafundowała mi autorka. Zaskoczenie już na początku sprawiło, że chciałam dowiedzieć się, o co chodzi i co będzie dalej. W dodatku Katarzyna Wilk jawi mi się jako osoba, której pisanie przychodzi z bardzo dużą łatwością – narracja jest lekka, wyluzowana, a nie sztucznie napompowana. To taka współczesna powieść w pełnym tego słowa znaczeniu – dużo kolokwializmów, nawiązania do popkultury, sporo sarkazmu (który bardzo lubię), odpowiednia dawka ciętego poczucia humoru. Nie raz i nie dwa uśmiechnęłam się, a nawet głośno zaśmiałam, czytając jakiś tekst, a to najlepszy dowód, że książka trzyma odpowiedni poziom.

Zaznaczyć jednak trzeba, że jest to książka ze sporą ilością wulgaryzmów i seksualnych podtekstów (które w zasadzie często podtekstami wcale nie są, bo są bardzo dosłowne), tak więc może nie być to najlepsza pozycja dla co bardziej wrażliwych czytelników. Jeśli jednak macie dystans, polecam serdecznie.

Pomimo tego, że okładka bardzo mocno kojarzy się z erotykiem, nie do końca tak jest. Seks gdzieś tam jest, lecz w tle, atmosfera momentami się zagęszcza, pojawia się napięcie, ale autorka nie szasta tym na prawo i lewo. W tej powieści chodzi o uwodzenie, kobiecą taktykę, pewne siebie i mniej pewne siebie kobiety, wiernych i niewiernych mężczyzn. To takie trochę przeciąganie liny z napisem „SEKS”. Nie ma jednak co oczekiwać wielkiej dosłowności i zbyt wielu scen, po lekturze których czytelnik ma  rumieńce na twarzy. Czy to dobrze? W mojej opinii, tak.

Katarzyna Wilk wybrała inną taktykę niż większość autorów tego typu książek. Widzisz długie nogi odziane w rajstopy i kawałek tyłka, rzucające się w oczy z okładki i już myślisz (tak jak autorka tej recenzji), że tam będzie seks. Dużo seksu. I tu wkracza znowu mój narzeczony, który wziął tę książkę w swoje ręce i zadał mi dość konkretne pytanie: „Były momenty?”, oczywiście z tym typowym dla facetów uśmieszkiem. Ale ten szybko spełzł mu z twarzy, gdy powiedziałam, że w zasadzie to nie. W praktyce okazuje się bowiem, że Wilk pisze inaczej, stopniuje napięcie i zamiast erotyka,  stworzyła thriller, w którym damsko-męskie relacje i uwodzenie są na pierwszym miejscu. Dla mnie bomba!

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Ostatnie zlecenie
  • AUTOR - Katarzyna Wilk
  • WYDAWCA - Otwarte
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 398

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *