Kategorie
Literatura faktu Recenzje

„Przed siebie. Jak bieganie uratowało mi życie” – B. Mackie

Życie człowieka to maraton. Gdy rozpadnie nam się związek, umrze ktoś bliski lub stracimy pracę, trudno biec dalej. Człowiek opada zupełnie z sił i często zatraca się w ramionach depresji. Bella Mackie po rozstaniu z mężem położyła się na ziemi. Ta pozycja wydawała jej najbezpieczniejsza, więc leżała. Na tydzień jej życie zamarło, a potem wstała i przebiegła trzy minuty, ustanawiając tym samym swój życiowy rekord!

Osobista historia

Przed siebie… jest bardzo osobistym zapisem stanów lękowych i ataków paniki, na które od lat cierpiała bohaterka, jeszcze zanim wyszła za mąż. Ze względu na swój stan często stroniła od wielu rzeczy: latania samolotami, podróżowania metrem, studiowania czy jeżdżenia w określone kierunki. Bella przez wiele lat stosowała różne uniki, starała się na przykład omijać miejsca, w których przydarzył jej się atak, tak aby oszczędzić swojemu mózgowi nieprzyjemnych wspomnień, aby ich nie prowokować. Ta taktyka doprowadziła do tego, że jej świat z każdym dniem stawał się coraz mniejszy, a przyjęte działania wcale nie poprawiały jej funkcjonowania. Rozpad małżeństwa doprowadził do kompletnego załamania wewnętrznego, oparcie, którego szukała w kimś, po prostu odeszło.

Nagle pojawiła się myśl, by wstać, założyć tenisówki i zacząć biec przed siebie. Pierwsze trzy minuty przyprawiły ją o kolkę i, ku wielkiemu jej zdziwieniu, o chwilę oderwania się od wszystkiego. Poczuła się choć trochę lepiej. To był jej najdłuższy w życiu bieg, rekord życiowy, powód do poczucia satysfakcji i motywacja do kolejnych prób. Dziś Bella biega regularnie, nawet godzinę dziennie. Polubiła to i potraktowała jako jeden z elementów powrotu do zdrowia psychicznego. Autorka nie wierzy, że samo bieganie byłoby w stanie kogokolwiek uleczyć, ale na pewno poprawi nastrój i da nadzieję, a to już bardzo dużo. Bohaterka na łamach tej książki wielokrotnie powtarza, że udało jej się zapanować nad lękiem dzięki psychoterapii, wsparciu farmakologicznemu i bieganiu. Mistrzyni przeżywania niepokoju, jak sama o sobie mówi, zamieniła się w zarażającą swoją pasją biegaczkę-amatorkę.

Z przymrużeniem oka o poważnych sprawach

Opowieść Belli jest punktem wyjścia do szerszego i głębszego przyjrzenia się zdrowiu psychicznemu w ogóle, ale też podejściu do niego współczesnego świata. Autorka, omawiając swoje problemy, często przytacza różne badania oraz historie ludzi, którzy zmagali się ze stanami lękowymi. Brytyjska służba zdrowia, podobnie jak polska, nie jest w stanie zapewnić szybkiego dostępu do psychoterapii. Czas oczekiwania wynosi około sześciu miesięcy, a co dziesiąta osoba czeka nawet rok, by rozpocząć terapię. Dość szybko za to można dostać psychotropy, ale same, bez równolegle prowadzonej terapii i aktywności fizycznej, nie są w stanie zaprowadzić długotrwałej poprawy w funkcjonowaniu człowieka. Bella ubolewa też, że w szkołach nie uczymy się o zdrowiu psychicznym, tak jakbyśmy byli tylko fizycznymi istotami, które jak roboty idą przez życie, realizując określone działania.

Książka dużo i w ciekawy sposób mówi o znaczeniu aktywności fizycznej w życiu człowieka i jej stopniowym zaniku ze względu na charakter pracy współczesnego świata. Utraciliśmy naturalny ruch towarzyszący nam od wieków. Kiedyś wysiłek nie był celem samym w sobie, a środkiem niezbędnym do wykonywania codziennych obowiązków takich jak wygniatania chleba, noszenia drewna, pracy w polu i tak dalej.

Bohaterka zwraca też uwagę na bariery, jakie napotykają kobiety, chcące uprawiać sport. Często stają się ofiarami mężczyzn, którzy, będąc na siłowni, komentują między sobą możliwości fizyczne dziewczyn czy też traktują je jak obiekt seksualny. Bella jako biegaczka często spotykała się z zaczepkami słownymi, zdarzało jej się, że samochód zwalniał i jechał na równi z nią, a raz nawet pewien mężczyzna po prostu złapał ją w pół. Rzadko biegam, ale gdy to robię, zdarza mi się konfrontować z wieloma sytuacjami opisywanymi przez autorkę. Podobnie spotkałam się też z dziwnymi zachowaniami na siłowni czy saunie i dlatego nie lubię chodzić tam sama. Nie wszyscy faceci tak się zachowują, ale część niestety tak. Myślę, że wiele kobiet ma w tej materii podobne doświadczenia.

Ruch – Twój najlepszy przyjaciel

To opowieść o tym, jak bardzo potrzebny jest nam ruch. Książka zachęca do aktywności fizycznej, której nasze ciała potrzebują tak jak tlenu. Nie musi to być akurat bieganie, może być cokolwiek innego, co sprawia Wam radość i daje poczucie relaksu oraz radości. Warto poszukać sportu dla siebie. Dla jednego będzie to trening na siłowni, dla innego Tai Chi, joga lub zumba. Trzeba słuchać swojego ciała i dać mu to, czego potrzebuje. Aby się ruszać, nie potrzebujemy drogiego karnetu czy specjalnego sprzętu. Autorka rozpoczęła od biegania w tenisówkach i, kiedy zdała sobie sprawę, że to jest to, zakupiła odpowiednie buty. Zachęca, by dać sobie czas, pobyć z daną aktywnością i dopiero wtedy wybrać się na skromne zakupy, skupiając się na podstawowych rzeczach.

Bella jest bardzo zwyczajną dziewczyną, która miała nadwagę i niekoniecznie czuła się dobrze w swoim ciele. Często martwiła się tym, jak wygląda podczas różnych aktywności fizycznych, ale z czasem zupełnie odpuściła ten aspekt i zdała sobie sprawę, że robi to dla siebie. Autorka wyraźnie przestrzega przed presją Instagrama i czasopism, gdzie kreuje się sztuczny wizerunek aktywnej fizycznie kobiety, która sprawia wrażenie pozbawionej reakcji organizmu na wzmożony wysiłek, w tym na naturalne symptomy zmęczenia jak pot i zaczerwieniona skóra.

Dla kogo jest ta książka?

Przed siebie… zdecydowanie jest dla kobiet, którym będzie łatwiej niż mężczyznom utożsamić się z problemami Belli. Osoby mierzące się z lękami i atakami paniki mogą potraktować tę książkę jako źródło inspiracji i zobaczyć, że można znacznie poprawić jakość swojego życia, mając jednak świadomość, że idealnie pewnie nigdy nie będzie. Kluczem do sukcesu jest zaakceptowanie swojego lęku i podejmowanie ciągłych prób minimalizowania go, nie licząc na różowy happy end. Autorka, stając do konfrontacji z samą sobą i podejmując aktywne, kompleksowe działania, pokonała wiele dawnych ograniczeń. Dziś lata samolotami i w każdym odwiedzanym przez siebie kraju biega, poznając w ten sposób topografię miasta i zwyczaje jego mieszkańców.

Początkowi biegacze znajdą w tej pozycji wiele konkretnych wskazówek, jak na przykład listę aplikacji, stron internetowych przeznaczonych dla biegaczy, ale też wykaz ciekawych książek o bieganiu, których Bella przeczytała naprawdę dużo.

Czy są jakieś minusy?

Jak pisałam wyżej, autorka często powołuje się na różne badania. Niektóre z nich omawia bardzo pobieżnie, inne głębiej. Przed siebie… jest czymś pomiędzy autobiografią a popularnonaukową książką i to balansowanie między dwiema konwencjami nie zawsze dobrze wychodzi. Pozostaję więc z mieszanymi uczuciami, ale mam pełną świadomość, że wielu czytelnikom ta książka się spodoba, a jej największą siłą jest osobista historia Belli Mackie i pozytywne przesłanie, które ze sobą niesie.

Z każdą stroną czytelnik nabiera też motywacji do wysiłku fizycznego, ma coraz większą ochotę wstać z kanapy i trochę się zmęczyć 🙂 Trzeba przyznać, że to miły „efekt uboczny” lektury.

Redakcja: Sylwia Kłoda
Korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Przed siebie. Jak bieganie uratowało mi życie
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Jog On: How Running Saved My Life
  • AUTOR - Bella Mackie
  • TŁUMACZ - Jan Wąsiński, Urszula Grabowska
  • WYDAWCA - Marginesy
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 320

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *