Kategorie
Historyczne Popularnonaukowe Recenzje

„Przy stole z królem” – W. Filipowicz

Co jadali najwięksi z wielkich tego świata? Jakie były ulubione potrawy monarchów Polski, Francji, Anglii czy Austro-Węgier? O tym i o wielu innych ciekawostkach przeczytacie w wyjątkowej książce Wiki Filipowicz, która zabierze Was w podróż przez wieki dookoła królewskich stołów.

Nie czytajcie z pustym brzuchem

Jak zapewne dobrze wiecie, aby jakaś potrawa mogła trafić na zwyczajne stoły, najczęściej najpierw musiała przebyć długą drogę – władcy jako pierwsi mieli okazję kosztować wielu kulinarnych nowości, które dopiero z czasem gościły w domach poddanych. Z tego więc powodu recenzowana książka jest poświęcona właśnie królewskim stołom, które uginały się od smakołyków, ciesząc oczy i brzuchy kolejnych monarchów. Jesteście ciekawi, czego możecie się z niej dowiedzieć?

Bohaterami książki jest jedenaście koronowanych głów – jak głosi hasło na okładce – od Jagiełły do rządzącej po dzień dzisiejszy Elżbiety II. To ogromny przekrój epok i  bardzo długa podróż do przebycia, która zapewne sprawi, że nie raz zaburczy Wam w brzuchu. Bo kto nie chciałby jeść jak król?

Muszę przyznać, że na samym początku lektury trochę się obawiałam. Dosyć gruba książka, poświęcona potrawom konsumowanym przez władców, mogła sprawiać wrażenie nudnej. Oczywiście, łatwo byłoby zrobić z niej niezwykle długi i bezbarwny spis potraw goszczących na królewskich stołach. Nie raz i nie dwa spotkałam się z takimi przypadkami w książkach historycznych, więc miałam powody do niepokoju. Na szczęście Wika Filipowicz podeszła do tematu od właściwej strony i napisała bardzo ciekawą, barwną i zabawną książkę, którą czyta się z dużym zainteresowaniem. Dla mnie to była prawdziwa przyjemność, by nie powiedzieć: uczta.

Skąd się wzięło five o’clock?

Przy stole z królem znajdziecie tonę ciekawostek, z których część z pewnością nieźle Was zadziwi. Ale od początku. Ponieważ nie jest to książka kucharska, autorka skupiła się nie tylko na potrawach, ale także na postaciach, które je spożywały. Krótko i treściwie opisała ich drogę do władzy, koneksje rodzinne i wszystkie informacje, które ułatwią poznanie monarszych bohaterów, nawet jeśli nigdy wcześniej nie mieliście przyjemności przyjrzeć się z bliska ich historii. To naprawdę bardzo duży plus.

A później jest tylko lepiej. Czy wiedzieliście, co zostało podane gościom weselnym po uroczystości zaślubin Bony Sforzy z Zygmuntem Starym? Możecie być pewni, że do menu przemycono wiele interesujących przysmaków, które uwielbiała młoda królowa. Jak się okazało, Bona kochała lekkie włoskie jedzenie, ale gdy zdała sobie sprawę, że nie przekona do niego Polaków, przestała kogokolwiek namawiać. Sama jednak nie zrezygnowała z ulubionych potraw i w jej kuchniach panowały zawsze italskie smaki. Z kolei, o czym nie miałam pojęcia, zupy kremy zawdzięczamy Ludwikowi XIV, który miał trudności z jedzeniem z powodu braku uzębienia.

Z ogromną przyjemnością skupiłam się na rozdziale poświęconym królowej Wiktorii, jednej z moich ulubionych monarchiń. Wiktoria słynęła ze swojego zamiłowania do jedzenia – od najmłodszych lat była pulchniutka i wykazywała skłonności do tycia, nie przejmowała się tym jednak i oddawała przyjemnościom do tego stopnia, że w pewnym momencie obwód jej pasa (130 cm!) był niewiele mniejszy od wzrostu (około 150 cm)! I choć przykro się czytało o zajadaniu stresu przez monarchinię, to wielką satysfakcję sprawiło mi odkrywanie kolejnych faktów. Okazuje się, że moda na białe torty pochodzi od tortu weselnego Wiktorii i Alberta, a władczyni, mimo że nie przepadała za herbatą, kultywowała tradycję five o’clock, (o tym najbardziej brytyjskim z brytyjskich zwyczajów oczywiście przeczytacie w książce), a której fanem był jej małżonek. A czy wiedzieliście, że przepis na kurczaka tikka massala wymyślili Brytyjczycy? Ha! 😉 Dziękuję, Pani Wiko, za tyle ciekawostek!

Masa interesujących ciekawostek

Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo. O tym, że w przeciwieństwie do Wiktorii, cesarzowa Sisi głodziła się całymi dniami, by utrzymać wyśnioną sylwetkę, oraz o pewnej wyjątkowej potrawie, czyli koronacyjnym kurczaku w curry, który zagościł na stole podczas koronacji królowej Elżbiety II. Nie będę Wam jednak zdradzać wszystkich sekretów książki, bo choć przytoczyłam kilka według mnie interesujących, w trakcie lektury czeka Was ich znacznie więcej. A to wszystko okraszone pięknymi ilustracjami i zdjęciami urozmaicającymi całość.

Podsumowując i nie przeciągając – Przy stole z królem to pozycja warta przeczytania. Polecam ją historykom i pasjonatom historii, a także osobom, które lubią poszerzać swoje horyzonty. Dzięki temu, że autorka dotarła do tak interesujących informacji, niejednokrotnie będziecie mogli pochwalić się swoją wiedzą – czasem szokującą, czasem zabawną, ale na pewno nie nudną. W tej książce nie dłużyło mi się nic, a to chyba najlepsza rekomendacja dla tego typu pozycji. Ja z pewnością będę do niej niejednokrotnie wracać.

Redakcja: Anna Kurek
Korekta: Grzegorz Antoszek
  • TYTUŁ - Przy stole z królem. Jak ucztowano na królewskim dworze
  • AUTOR - Wika Filipowicz
  • WYDAWCA - Znak Horyzont
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 442

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *