Kategorie
Historyczne Popularnonaukowe Recenzje

„M. Syn stulecia” – A. Scurati

Benito Mussolini to postać fascynująca – potężny dyktator, postać medialna, dziennikarz, sportowiec. Między tym wszystkim, czy raczej jako cień kładący się nad wszystkim – człowiek opętany władzą.

Eja eja alalà!

Postać Benita Mussoliniego leży w kręgu moich zainteresowań naukowych i badawczych, jako jedna z najważniejszych dla XX wieku. Duce wybija się na tle innych dyktatorów na wiele różnych sposobów – wyglądem, operetkowym zachowaniem, zamiłowaniem do zdjęć i uprawiania sportów oraz aktywności na wielu innych polach. Był w tym tak różny od innych tyranów XX wieku, a zwłaszcza Hitlera czy Stalina.

Mussolini stworzył faszyzm. To pojęcie dziś zafałszowane, niejasne, podlegające silnie wpływom emocji, używane jako epitet. Ale czym był faszyzm? Jak się rodził? Za czym się opowiadał, a przeciwko czemu występował? To jedne z wielu pytań, na które odpowiedzi stara się dać Scurati.

Bezkrwawy dyktator?

Poprzednia biografia Duce, którą czytałem, czyli Mussolini. Butny faszysta Görana Hägga, przedstawiała go jako jedynego dyktatora, który nie splamił rąk mordem politycznym, nie utworzył obozów koncentracyjnych, by likwidować tam swoich wrogów. Nawet śmierć Giaccoma Mateottiego trudno przypisać jego bezpośredniemu rozkazowi.

Scurati pokazuje jednak, że Mussolini nie musiał rozlewać krwi po przejęciu władzy, bo rozlał jej wystarczająco dużo, sięgając po nią. Autor błyskotliwie pokazuje nakręcanie spirali nienawiści i psychozy strachu pomiędzy kilkoma podmiotami włoskiej sceny politycznej i społecznej – komunistami, socjalistami, liberałami, chadekami i faszystami. Umiejętne i celowe posługiwanie się tymi mechanizmami pozwoliło dziennikarzowi z Mediolanu na obalenie liberalnego państwa i sięgnięcie po samodzielną władzę.

To właśnie lata 1919-1924 uwieczniono w fabule, późniejsze dokonania Mussoliniego, a było ich niemało, zostały pominięte. Może to i lepiej, bo ciężko byłoby trzymać taką cegłę. Inna sprawa, że Scurati wydaje się tym samym negować niewątpliwe sukcesy dwudziestoletnich rządów Benita, co wydaje się, mimo wszystko, niesprawiedliwe.

Faszystowskie bojówki przelały wiele krwi, choć przyznać należy, że nie zawsze z polecenia Mussoliniego, nie zawsze z jego poparciem i nie zawsze zgodnie z interesem politycznym faszystów. Ale krew i tak obciąża tego, kto puścił w ruch morderczy mechanizm.

Rany, to powieść!

Benito zmieniał zdanie, lawirował, kombinował, kręcił, byle tylko wypłynąć na wierzch, byle utrzymać się u steru. Robił to w życiu prywatnym tak samo, jak w politycznym – kochanki, zmieniający się sojusznicy, odwlekanie, odmowy, pociąganie za sznurki to był jego modus operandi. Scurati fenomenalnie oddał ten klimat brudnych uliczek, przepoconych mundurów, zakrwawionych pałek i zatęchłych burdeli, w których rodził się faszyzm. Zrobił to dzięki fenomenalnemu zabiegowi odcięcia się od metody pisania książek popularnonaukowych, swojemu dziełu nadając cechy powieści. Mussolini i cała galeria postaci żyją na stronach, ich serca pulsują, umysły pracują, a życie tętni w żyłach. Czuć zapach prochu i metaliczny posmak krwi.

Pomimo objętości (aż 720 stron!), M. Syn stulecia czyta się doskonale. Naukowości i przywiązania do faktów pilnują przy tym fragmenty listów, artykułów, raportów i innych dokumentów z epoki, publikowane na końcu każdego rozdziału. To właśnie decyduje o tym, że książka nie jest li tylko powieścią historyczną, ale dziełem popularnonaukowym.

Dei problemi…

Lektura nie była jednak czystą przyjemnością, bo Scurati nie jest obiektywny, i wcale nie chodzi o to, że bronię Mussoliniego i faszystów. Jednak pewne sformułowania i zachowania literackie zniechęcały mnie do lektury jako historyka, zawodowo starającego się o obiektywizm. Przytoczę:

W oczy rzucał się silny kark nad krzepkim tułowiem [Mussoliniego] (…), usta mięsiste, przywodzące na myśl bezwstydnie obnażony fallus ( loc. 2576).

czy:

Faszyzm rozprzestrzenia się jak zaraza (loc. 4174).

albo:

Benito wpatruje się w nią jak naelektryzowany. Można było odnieść wrażenie, że strużka spermy cieknie mu z kącika ust (loc. 4648).

Jest tego znacznie więcej, w sumie zaznaczyłem sobie przeszło 40 podobnych fraz. To bardzo oddziałuje na odbiór głównego bohatera, zdecydowanie działając dehumanizująco. Dla mnie były to również momenty po prostu niesmaczne.

Podobnie z faszyzmem, wielokrotnie porównywany był do orgazmu brutalności, sugerowane są różnego typu zachowania wprost zwierzęce lub prymitywizm członków ruchu. W tym samym czasie o socjalistach lub komunistach Scurati pisze w obiektywnym lub życzliwym tonie, zupełnie wybielając to, co działo się w Związku Radzieckim, kraju marzeń i ideale włoskich komunistów na czele z Nicolą Bombaccim.

A noi!

Mimo minusów, uważam, że M. Syn stulecia jest książką jak najbardziej wartą przeczytania. Otwiera ona oczy na działanie mechanizmu przemocy w procesie zdobywania władzy. Z drugiej strony obnaża ona także wiele popularnych mitów, na przykład pokazując przebieg Marszu na Rzym, który wydawał się być jednak bardziej spektakularny, zanim przeczytałem powieść Scuratiego. Choć zagrożenie totalitaryzmem w zasadzie dziś nie istnieje, to jednak warto poznać historię, by nie dopuścić do powstania tak krytycznej sytuacji, jak we Włoszech równe sto lat temu.

Redakcja: Anna Kurek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - M. Syn stulecia
  • TYTUŁ ORYGINALNY - M. Il figlio del secolo
  • AUTOR - Antonio Scurati
  • TŁUMACZ - Alina Pawłowska-Zampino
  • WYDAWCA - Sonia Draga
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 720

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *