Kategorie
Historyczne Literatura faktu Recenzje

„Depesze” – M. Herr

Jest 1967 rok. Michael Herr, dwudziestosiedmioletni korespondent „Esquire”, pojawia się w Wietnamie. Schodzi do piekła, gdzie towarzyszy żołnierzom, obserwując ich codzienność przesiąkniętą strachem, bólem, cierpieniem, szaleństwem, ekstazą. To doświadczenie go zmieni, wpędzi w czteroletnią depresję, zabierze spokojny sen i wyciśnie z niego młodość. To cena, jaką zapłaci za napisanie książki, którą określa się mianem arcydzieła reportażu wojennego.

Witaj w piekle

Spotkasz młodych żołnierzy. Część z nich jest tam pierwszy raz, są zdruzgotani, przerażeni, często doświadczają ekstremalnych sytuacji, widzą za dużo, czują za bardzo, a układ nerwowy nie daje rady. Zupełnie nie mogą zrozumieć, dlaczego reporter, który ma wybór, decyduje się tam zostać, zanurzyć razem z nimi w najgłębsze otchłanie szaleństwa, nienawiści do drugiego człowieka, okrucieństwa pomieszanego ze strachem o własne życie.

Są też uzależnieni od wojny weterani, którzy, potrzebując jej jak tlenu, ciągle wracają, bo tylko tam czują „to coś”, co trudno ubrać w słowa, a jeszcze trudniej zrozumieć osobie niemającej na swoim koncie wojennych doświadczeń. Spotkasz „urodzonych zabójców”, „urodzonych, by umrzeć”, „urodzonych, by przegrać”, dzieciaki, które stracą na tej wojnie swoją młodzieńczą naiwność, wiarę w dobro i cywilizowany świat. Dla nich: „lęk to był luksus, żart, na który nie było już miejsca, kiedy zrozumiałeś, jaką wojna ma bogatą ofertę śmierci i okaleczeń” (s. 156).

Reporter na wojnie

Jest po to, aby widzieć, czuć, być w samym centrum wydarzeń, by móc je później ubrać w słowa i przenieść na papier. Herr wykonuje swoją robotę wyśmienicie. Słucha żołnierzy, nie ocenia, wyzbywa się sądów moralnych, zawiesza na haku kodeks obowiązujący w tak zwanym zwyczajnym świecie. Na stronach Depesz oddaje szaleństwo wojny, pokazuje ogrom zniszczenia, upadek humanizmu, zatracenie się w swoich pierwotnych instynktach. Tam wszystko jest inne, dzieje się szybko, a Ty „po prostu zachowujesz się w pewien sposób, a po fakcie możesz sobie do tego dorobić dowolne wytłumaczenie, możesz powiedzieć, że czułeś się z tym dobrze albo źle, byłeś zachwycony albo zniesmaczony, zrobiłeś to czy tamto, postąpiłeś słusznie albo nie; a wydarzenia zostają bez zmian” (s. 27).

Intensywność chwil sprawia, że czas płynie inaczej. Nie wiesz czy to sekunda, godzina, noc czy dzień. Łapiesz się na tym, że przyzwyczajasz się do śmierci i „większe wrażenie” robi na Tobie widok martwych zwierząt niż ludzi. Mocne… tak, to jest inna rzeczywistość, inny świat, wszystko do góry nogami. Autor łapie tę rzeczywistość, zamyka w literach, słowach, tworzy obraz przesiąknięty wojną i zostawia Cię z niesamowitym tekstem.

Reporter na wojnie bywa sanitariuszem bez kwalifikacji, który wśród rannych i zabitych widzi swoich rozmówców sprzed kilku godzin czy dni. Korespondent ma kolegów po fachu, próbujących tak jak on odnaleźć się w brutalnej rzeczywistości. Część z nich opuszcza to dzikie miejsce od razu, nie mogąc poradzić sobie z napięciem, część zostaje dłużej, czasem zdecydowanie za długo, uzależniając się od wojny i ciągłej adrenaliny. Dzielą los niektórych żołnierzy, którzy traktują wojnę jak bycie na ekstremalnym haju. Herr wyjechał po dwóch latach. Powrót do zwykłej rzeczywistości jest dziwny, utrudnia go poczucie wyobcowania i głębia przeżyć, których inni nie rozumieją. Powrót to „emocjonalny zjazd. Co mogłoby dać ci takiego kopa, co się mogło równać z tamtym, co musiałbyś zrobić dla takiej satysfakcji? Wszystko wydawało się nudne, obrastało w ciężar, więc zostawiałeś na wierzchu małe relikwie, żeby nie stracić kontaktu, gruntu pod nogami, puszczałeś muzykę, która była z tobą w Hue i Khe Sanh, towarzyszyła ci przez całą ofensywę majową, próbowałeś sobie wmówić, że swobodę i prostotę tamtych dni da się ocalić w, jak to mówiłeś ze śmiechem, «normalnych warunkach»” (s. 282).

Symbolika, metafory, hipnotyczne wizje

Język zachwyca od pierwszych stron i trzeba pogratulować Krzysztofowi Majerowi, tłumaczowi, który zmierzył się z ogromnym wyzwaniem i wyszedł z niego zwycięsko. Czytając ten reportaż wojenny, w głowie przewijały mi się nieustannie sceny i muzyka z Czasu apokalipsy Francisa Forda Coppoli, filmu, którego współscenarzystą jest autor Depesz. Zanurzając się w kolejne strony, ciągle słyszałam  The End The Doors, kawałek, który hipnotyzuje.

Warto sięgnąć po to arcydzieło. To określenie nie jest na wyrost, ta książka na nie absolutnie zasługuje, a dodatkowo jest bardzo dobrze wydana i przetłumaczona. Zachęcam do przeczytania tej mocnej, brutalnej, szczerej do bólu lektury, która nie pozostawia złudzeń, czym jest wojna i co bezpowrotnie zabiera.

Redakcja: Anna Kurek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Depesze
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Dispatches
  • AUTOR - Michael Herr
  • TŁUMACZ - Krzysztof Majer
  • WYDAWCA - Karakter
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 310

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *