Tłumiona uraza, ukrywane uczucia i milczenie to niebezpieczne połączenie, które prowadzi do tragedii – Pete Banning, znany plantator i szanowany bohater wojenny, z zimną krwią zabija pastora. Nie stara się ukryć zbrodni, wręcz przeciwnie. Wszyscy zadają sobie tylko jedno pytanie: dlaczego?

Dzień rozrachunku to najnowsza powieść znanego autora thrillerów prawniczych i sensacji, Johna Grishama (ur. 1955), który powszechnie kojarzony jest z książkami takimi jak: Raport Pelikana, Ława przysięgłych, Firma, Czas zabijania czy Zaklinacz deszczu oraz ich ekranizacjami. Pochodzi z Jonesboro w Arkansas, ale od dwunastego roku życia związany jest z Missisipi, pozostając w obrębie Południa. Z wykształcenia prawnik, prowadził swoją praktykę, był też członkiem Parlamentu tego stanu z ramienia Partii Demokratycznej. Sukces Firmy w 1991 roku sprawił, że mógł skupić się na karierze pisarskiej, sprawnie wykorzystując swoje doświadczenie i znajomość prawa. W Dniu rozrachunku, którego akcja rozgrywa się właśnie w Missisipi tuż po II wojnie światowej, czuć ducha Południa z jego podziałami społecznymi i konserwatyzmem.

„Nie mam nic do powiedzenia”

Pete Banning miał wszystko, czego można było sobie życzyć w ciężkich czasach lat 30. i 40. w Stanach Zjednoczonych: kochającą żonę, udane dzieci, własną plantację, piękny dom, poważanie we wspólnocie sąsiedzkiej i religijnej. Ciężko pracował na odziedziczonej po przodkach ziemi, dobrze traktował swoich pracowników i nie musiał martwić się o przyszłość. Sielanka została jednak przerwana przez udział w walkach na Filipinach, które odmieniły na zawsze jego życie. Od powrotu w 1945 roku między nim a żoną zaczęły narastać problemy, w wyniku czego Liza Banning trafiła do szpitala psychiatrycznego. Pete powoli odkrywa prawdę o jej poczynaniach podczas jego nieobecności i w październiku 1946 jest już pewien, że nie ma innego wyjścia, niż zabić powszechnie lubianego pastora Bella.

Banning realizuje swój zamiar i zostaje natychmiast aresztowany przez szeryfa. Nie przyznaje się bezpośrednio do winy, ale też specjalnie nie ukrywa zbrodni. Nie współpracuje z adwokatami, w ogóle nie przygotowuje żadnej linii obrony, w tym ewentualnej niepoczytalności. Miasteczko wrze, a jego dzieci stają przez obliczem groźby straty ojca i majątku. Nikt nie może pojąć, dlaczego to się stało, sam Pete nie udziela wyjaśnień. Sprawa nie tylko wydaje się prosta – ona rzeczywiście taka jest. Oskarżony wszedł do kancelarii pastora i zastrzelił go, są świadkowie, mogący to potwierdzić. O ile ten fakt nie ulega wątpliwości, to motywy Banninga pozostają wyłącznie w sferze podejrzeń.

Na przekór schematom

Wbrew pozorom, fabuła nie skupia się tylko na procesie Pete’a – ten temat porusza pierwsza z trzech części książki. Nieco dziwne wydaje się, że czytelnik poznaje zakończenie sprawy niemal w połowie, ale w tym szaleństwie jest metoda. Dzięki temu podczas lektury dominuje zdezorientowanie i zagubienie, które musiała czuć rodzina Banninga i cała społeczność miasteczka. Rozprawy są chaotyczne, nic z nich właściwie nie wynika, ale być może autor w ten właśnie sposób przedstawia ówczesne sądownictwo. Grisham opisuje proces tworzenia ławy przysięgłych i „zasady”, a raczej manipulacje nim kierujące oraz korupcję i poczucie władzy osób zajmujących stanowiska w sądzie. Jako że akcja dzieje się w latach 40. na Południu, panuje pełna segregacja rasowa i czytelnik może wyłapać ciekawostki z ówczesnego prawa panującego w Missisipi. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby w książce było czuć jakoś wyraźnie ducha Południa, być może autor nie miał  na celu jego odzwierciedlania.

Druga część jest o wiele bardziej dynamiczna, ponieważ przedstawia historię Pete’a, w tym jego wojenne losy, które okazują się dramatyczne. Kto wie coś na temat walk Amerykanów z Japończykami na Filipinach, ten pewnie odgadnie, co przytrafiło się Banningowi, ale nie będę zdradzać tutaj, o co dokładnie chodzi, ponieważ mogłoby to trochę zepsuć lekturę pierwszej części, opierającej się właśnie na tej niewiedzy. Prawdopodobnie w Stanach Zjednoczonych ta opowieść może bardziej wstrząsnąć czytelnikami, ale Polacy są raczej przyzwyczajeni do takich historii, co nie znaczy, że nie może ich poruszyć.

Nie wiem, czy taki mistrz

Dzień rozrachunku reprezentuje thriller prawniczy w pierwszej i częściowo trzeciej części powieści, druga to raczej dramat obyczajowo-wojenny. Szczerze mówiąc, ta książka nie porwała mnie zbytnio – rozprawy nie były zbyt emocjonujące, bohaterowie wydawali mi się niezbyt dobrze dopracowani i jakoś nie czułam palącej potrzeby poznania rozwiązania wszystkich tajemnic Banningów. Nie mogłam też oprzeć się wrażeniu, że powieść jest po prostu przegadana. Gdyby nie to, że podjęłam się jej przeczytania, nie wiem, czy dałabym radę ją skończyć. Część filipińska jest trochę lepsza, można się z niej dowiedzieć czegoś na temat konfliktu amerykańsko-japońskiego. Nawet gdy w zakończeniu wszystko się wyjaśniło, bardziej niż zaspokojenie ciekawości odczułam ulgę. Mimo wszystko nie uważam, że Dzień rozrachunku jest całkiem bezwartościowy – wiem, że Grisham jest cenionym autorem uznawanym za mistrza gatunku i ma wielu wielbicieli, doceniam przełamanie schematów, wykorzystanie własnych doświadczeń i pomieszanie konwencji. Nie czytałam wcześniej jego książek, więc nie byłam w żaden sposób negatywnie nastawiona. Może thriller to po prostu definitywnie nie jest mój gatunek, a może ta powieść nie jest dobra na początek przygody z Grishamem.

Najnowsza powieść „ulubionego pisarza Ameryki”, jak głosi hasło na okładce, jest jedną z tych książek, co do których mam mieszane uczucia, ale którą mimo wszystko polecam, choć nie wszystkim (podobne odczucia miałam w stosunku do Wyrwy Wojciecha Chmielarza). Fanom Grishama rekomendować nie trzeba, ale nie jestem pewna, czy to dobry wybór dla nowego czytelnika. Być może nie zawiodą się miłośnicy opowieści wojennych oraz obyczajowych z rodzinną tajemnicą w tle. Jeśli ktoś szuka wartkiej akcji i napięcia, to raczej ich tu nie znajdzie.

Redakcja: Sylwia Kłoda
Korekta: Grzegorz Antoszek
  • TYTUŁ - Dzień rozrachunku
  • TYTUŁ ORYGINALNY - The Reckoning
  • AUTOR - John Grisham
  • TŁUMACZ - Andrzej Szulc
  • WYDAWCA - Albatros
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 512

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *