Na świecie istnieje 6912 języków, z czego ogromna ich ilość używana jest w bardzo małych i nieraz prymitywnych społecznościach – plemionach, czasem pojedynczych i odizolowanych wioskach liczących często maksymalnie kilkaset osób. Choć o tym się nie mówi – wiele z nich jest zagrożonych wymarciem. Tym bardziej, że nikt ich nigdy nie spisał.

Dlaczego język umiera?

Przyznam szczerze, że jako anglista z wykształcenia od początku byłem podekscytowany możliwością przeczytania tego tytułu, wciąż bowiem drzemie we mnie duch małego, podskórnego lingwisty, którego bakcyl zaszczepiły we mnie słodkie lata studiów. Zdaję sobie także doskonale sprawę, że w naszej europejskiej cywilizacji wszystkie karty zostały odkryte i każdy język szczegółowo opisany. Jednak na uboczu historii wciąż istnieją miejsca i ludzie władający narzeczami, o których nie mamy pojęcia.

Historię jednego z takich języków przywołuje nam dzisiaj profesor antropologii Don Kulick, opowiadając swoją przygodę z obserwacją dotąd niespisanego i zanikającego języka wsi Gapun położonej pośrodku lasu deszczowego w Papui-Nowej Gwinei. Autor, tak mocno kontrastujący z lokalną kulturą, wyjeżdża w celach badawczych do tej niewielkiej społeczności i, choć nikt z tubylców nie rozumie jego pobudek, profesor stopniowo wnika w jej strukturę, powoli odkrywając przed nami unikalny na swój sposób świat.

Kulick w zręczny sposób pokazuje różne zależności i mechanizmy rządzące językiem i kulturą tubylców, które prowadzą do wymierania unikatowego języka tayap, używanego przez wyjątkowo wąską grupę mieszkańców niewielkiej wsi. Odpowiada przy tym sobie i nam nie tylko „dlaczego”, ale i „jak” wymiera język. Antropolog nie podejmuje się przy tym próby rekultywacji języka i nie narzuca się mieszkańcom – jest raczej obserwatorem pokoleniowych zmian i wielu, nierzadko śmiesznych, czasem zaś smutnych sytuacji. Z chęcią za to zabiera się za naukę i zrozumienie języka oraz mieszkańców, absorbując zwyczaje, plotki, przekleństwa i całą ich kulturę, co pozwala mu zrozumieć istotę problemu. Skupia się przy tym na szczegółach i drobnostkach, które normalnie pewnie uszłyby naszej uwadze, a które składają się stopniowo na pełen obraz układanki.

Coś więcej, niż nauka o języku

Nie jest to jednak książka naukowa! Autor włada przyjemną i przyjazną dla czytelnika narracją przeplataną licznymi i pełnymi osobistych doświadczeń dygresjami odnośnie tamtejszej kultury, historii języka czy dziejów tego magicznego miejsca. Jestem wręcz zaskoczony lekkością, z jaką Kulick przechodzi z jednego tematu na drugi, wplatając w swoją historię odkrycia dotyczące języka i kultury tubylców. Nie omija tematów będących gratką dla językoznawców, dotykając składni, gramatyki czy słowotwórstwa. Wszystko utrzymane jest jednak na bezpiecznym poziomie, pozwalającym nawet laikowi zrozumieć zawiłą konstrukcję tak bardzo odmiennego dla Europejczyków języka.

Spokojna narracja na szczęście nie nuży, zaś zmiany, jakie nieustannie zachodzą na przestrzeni lat w tej niewielkiej, acz powoli rozrastającej się społeczności, przykuły moją uwagę na kilka wieczorów. Lista tematów, z jakimi zapoznaje się czytelnik, jest obszerna i różnorodna. Czytamy historię Gapunu, by w pewnym momencie niepostrzeżenie przemknąć przez antropologiczny wywód, zapoznając się z tajnikami pracy profesora, by wreszcie skończyć na opisach życia codziennego i międzyludzkich relacji. Książkę czytałem z uśmiechem na ustach, nie brakuje tutaj bowiem humoru sytuacyjnego. Autor przybywający z naszego kręgu kulturowego, stara wyzbyć się wszelkich uprzedzeń, by być w stanie przybliżyć nam punkt widzenia mieszkańców, z którymi na przestrzeni lat starał się jak najbardziej zbratać. Dowiadujemy się między innymi, co tubylcy sądzą o białych i jak bardzo mylne wyobrażenia mają o naszej kulturze. Kulick wskazuje także na brzemię, jakie nosi w tej społeczności jako człowiek biały, a także na cudowne rzeczy przypisane kolorowi skóry. Jest też wiele kulturowych różnic, które antropolog siłą rzeczy musi zaakceptować, by stać się pełnoprawnym mieszkańcem. Autor stara się nie zaburzać naturalnego rytmu wioski i integrować się z jej mieszkańcami, będąc tak naprawdę jedynym kronikarzem jej historii.

A może by tak rzucić to wszystko i wyjechać?

No nie do końca. Mimo całej tej magicznej otoczki musimy zmierzyć się także z brutalną prawdą – wioska z dala od cywilizacji to nie domek w Bieszczadach i nie chodzi tu jedynie o brak wygód. Już sama podróż w to miejsce jest poważnie utrudniona, a dotarcie do niej to nie koniec zmartwień. Nie funkcjonuje tu żadna opieka medyczna, a ludność prędzej wierzy w czary, niż w medycynę. Wszyscy nieustannie brodzą w błocie, a wszystkie domy w ramach ochrony przed zalaniem postawione są na palach. Długość życia jest niewielka, a egzotyczne jedzenie mocno odbiega od europejskich standardów, opierając się głównie na pozbawionej smaku glutowatej substancji (sic!) otrzymywanej z miąższu okolicznych palm. Sytuacji nie poprawiają także wszechobecne w tropikalnym klimacie komary roznoszące choroby, przed którymi nijak nie można się bronić.

W takich właśnie warunkach autor obserwuje, jak do tej stosunkowo prymitywnej społeczności powoli wdzierają się obca kultura i język, które niepostrzeżenie przeobrażają tę małą, zamkniętą grupę w swoistą hybrydę, płynnie i niezauważalnie przechodzącą transformację, a język zastępowany jest innym – sztucznym, ale za to uniwersalnym w regionie. Książka ta to zatem swego rodzaju testament starych czasów. Choć ta mała społeczność żyje w swego rodzaju izolacji, nawet ona nie jest w stanie oprzeć się powszechnej globalizacji wymuszającej tak upragnione przez wieśniaków zmiany, niestety nie zawsze na lepsze. Czy czegoś mi brakuje? Z pewnością nie obraziłbym się, gdyby rozpraw językowych było nieco więcej, aczkolwiek w tym celu warto raczej zajrzeć do pozostałych dzieł i publikacji naukowych profesora Kulicka. Sam tytuł zaś z gorącym sercem polecam i zachęcam do lektury.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Śmierć w lesie deszczowym. Ostatnie spotkanie z językiem i kulturą
  • TYTUŁ ORYGINALNY - A Death in the Rainforest: How a Language and a Way of Life Came to an End in Papua New Guinea
  • AUTOR - Don Kulick
  • TŁUMACZ - Aleksandra Czwojdrak
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 256

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *