Kategorie
Obyczajowe Recenzje

„Jego babeczka” – P. Bloom

Gdy na drodze do spełnienia marzeń stanie ktoś, kto zawróci nam w głowie, ciężko będzie podjąć właściwą decyzję. Miłość czy kariera? Jak myślicie, co wybierze Emily?

Ta książka długo czekała na zrecenzowanie – stała na półce i spoglądała na mnie z wyrzutem, że jeszcze po nią nie sięgnęłam. Jako fanka twórczości Penelope Bloom wcale nie miałam do niej o to żalu, ale w tym czasie ukazało się tyle nowości… Jednak w końcu przyszedł czas, by przedstawić Wam Jego babeczkę, czyli trzecią książkę z serii „Owoce pożądania”.

Serce nie sługa

Emily jest niespełnioną artystką. Owszem, już niedługo uda się jej zrobić gigantyczny krok naprzód, gdyż czeka ją wyjazd na studia do Paryża, jednak póki co próbuje związać koniec z końcem, chwytając się dorywczych prac, z których największą jest nauczanie sztuki grupy niezbyt zaangażowanych seniorów. No cóż, za coś trzeba utrzymać się w malutkim jednoosobowym pokoiku w Nowym Jorku.

Na całe szczęście wszystko wskazuje na to, że Emily czeka nowe zlecenie. Jej znajomy, William Chambserson (główny bohater Jej wisienek), poleca ją swojemu przyjacielowi, Ryanowi, który prowadzi sieć piekarni. Ryan postanowił przygotować gigantyczną imprezę halloweenową i potrzebuje pomocy artysty, który zaprojektowałby plakaty i kilka ozdób, a Emily wydaje się być idealną kandydatką do tego zadania. Jednak William wcale nie ma na myśli jedynie pomocy biznesowej, ale postanawia zabawić się w Kupidyna, wierząc, że Emily i Ryan idealnie do siebie pasują.

Ryan od początku musi przyznać przed sobą samym, że dziewczyna bardzo mu się spodobała – jest jednak przekonany, że i tak nic z tego nie będzie, a za kilka dni jego zauroczenie minie. Emily natomiast przypomina sobie, że Ryan jest jej starym znajomym ze szkoły, który (o zgrozo!) wcale jej nie pamięta. Z sentymentem wraca do wspomnień i tego, jak niewesoło zakończyła się ich znajomość, na siłę próbując przekonać samą siebie, że nie może zakochać się w tym facecie. W końcu już za kilka miesięcy wyjeżdża do Paryża i nic, a już na pewno żaden mężczyzna, nie może stanąć na jej drodze do spełnienia życiowego marzenia.

Tylko czy serce zechce jej wysłuchać?

„Momenty” i dużo śmiechu

Jego babeczka, jak i cała seria Penelope Bloom, to fantastyczna, niezbyt skomplikowana i lekka historia, którą połyka się w całości w krótkim czasie. Gdyby nie to, że autorka tak umiejętnie wykorzystuje wcześniej stworzone przez siebie postaci i wplata je w fabułę kolejnych powieści, chyba obraziłabym się, że te książki są tak krótkie. Chciałoby się więcej! Bloom z łatwością daje dowód na to, że, aby stworzyć fajną opowieść nie trzeba wcale wielkich intryg, zdrad, rozlewu krwi czy romansu, który co stronę wyciska łzy z oczu. Nie, ona opisuje normalne życie i historie, które mogą spotkać każdego z nas. Oczywiście nie każdemu zdarza się zakochać na zabój w milionerze (co często przydarza się bohaterkom jej książek), ale cała reszta to naprawdę normalne, życiowe sytuacje, przez co pewnie tak dobrze się je odbiera.

Największą zaletą książki jest jej lekkość i poczucie humoru, jakie przejawiają bohaterowie. Są tu zabawne komentarze, śmieszne sytuacje, cięte riposty i postaci, których nie da się nie lubić. Jest też wszechobecna dwuznaczność (choć często bohaterowie nie pozostawiają miejsca na wyobraźnię ;)), która oczywiście zaczyna się już od samego tytułu książki. Autorka tworzy atmosferę pożądania, namiętności i chemii unoszącej się pomiędzy dwójką głównych bohaterów i towarzyszącej im przez całą powieść. Nie brakuje też, owszem, sceny dla dorosłych, jednak jest zdecydowanie bardziej wysmakowana niż z większości książek o tematyce erotycznej. Mój narzeczony, jak zwykle z resztą, sięgnął po Jego babeczkę w celu odszukania i przeczytania „momentów”. Gdy zapytałam go, dlaczego czyta je akurat w książkach Bloom, odpowiedział, że rzadko zdarza się, żeby były tak dobrze napisane. I ja tak uważam, bo nie ma tu przesady czy wulgarności.

Seria warta uwagi

Osobiście uważam, że te kilka zdań o recenzowanej książce mówi samo za siebie. Naprawdę warto ją przeczytać, a polecam Jego babeczkę szczególnie tym, którzy szukają lekkiej, zabawnej i nieco pikantnej opowieści uprzyjemniającej wakacyjny czas.

Nie możecie też ominąć pozostałych części serii – Jego banan, Jej wisienki, Jego przesyłka, Jej sekret. Najlepiej jest czytać je w odpowiedniej kolejności, ale jeśli zaczniecie od środka czy końca, nic nie szkodzi – nic nie stracicie, a i tak z przyjemnością będziecie odkrywać powiązania pomiędzy poszczególnymi bohaterami tych książek 🙂

Redakcja: Anna Kurek
Korekta Grzegorz Antoszek
  • TYTUŁ - Jego babeczka
  • TYTUŁ ORYGINALNY - His Treat
  • AUTOR - Penelope Bloom
  • TŁUMACZ - Nora Czarnecka
  • WYDAWCA - Albatros
  • ROK WYDANIA - 2019
  • LICZBA STRON - 256

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *