Kategorie
Literatura piękna Recenzje

„Opowieść podręcznej” – M. Atwood

Gdy weźmiecie do ręki tę książkę, znajdziecie się w samym sercu Republiki Gilead, totalitarnego państwa, gdzie mężczyźni są uprzywilejowaną grupą, a kobiety podporządkowaną, wymagającą wiecznego trzymania w ryzach. Jesteście gotowi, by poznać ten przerażający świat?  

Głębokie zanurzenie

Powieść rozpoczyna się już tam, po drugiej stronie, w miejscu, gdzie prawa kobiet nie istnieją. Są za to obowiązki, powinności, role, które wybierają dla nich inni. Trzeba się podporządkować, poddać temu szaleństwu i szybko zapomnieć o świecie, którego już nie ma, odszedł, ale pojawia się we mglistych wspomnieniach, próbuje przebić się do świadomości, z czasem staje się nierealnym i odległym miejscem. Może w ogóle nigdy nie istniał?

Republikę Gilead poznacie oczami kiedyś June, teraz Fredy. To jej imię w nowym, czystym moralnie świecie. Główna bohaterka będzie Was prowadzić po korytarzach państwa totalitarnego, pokaże Wam, jak wygląda jego serce, jakimi metodami i środkami dysponuje, które z nich są szczególnie skuteczne w sprawowaniu kontroli nad jednostkami i pozwalają stłumić objawy buntu, dawnej niezależności i krytycznego myślenia.

Freda jest tytułową podręczną, czyli płodną kobietą, którą otrzymuje małżeństwo bezskutecznie starające się o dziecko. Jest potrzebna „ona”, bo przecież tylko „one” zawodzą. Nikt nie kwestionuje bezpłodności mężczyzn, choć czasami kilka płodnych podręcznych nie może zajść w ciążę w tym samym domu…

Zagrożenie i strach

Są wszędzie, otaczają Was na każdym kroku, są wyczuwalne w powietrzu, w smaku potraw, w wirujących dźwiękach, w odgłosach kroków, w spojrzeniach. Lepiej nie patrzeć, ograniczać się do pełnienia swojej roli, nie interesować się tym, co dzieje się na około. Gilead demonstruje swoją władzę, siłę i bezwzględność na każdym kroku. Idąc na zakupy, możecie spotkać tych, którzy próbowali się przeciwstawić, spiskowali, szukali alternatyw, ucieczki. Wiszą na murach. Są jawną wiadomością wysyłaną do Was i innych. Zastanówcie się, jeśli chcecie żyć. Państwo totalitarne nie bawi się w półśrodki, ma całą paletę narzędzi tortur, szybka śmierć jest luksusem. Uważajcie, co robicie, miejcie na baczności Wasze myśli, ponieważ one są szczególnie niebezpieczne, śliskie, zgubne, mogą Was wpędzić w tarapaty.

Retrospekcje

Jesteście ciekawi, jak powstał Gilead? Co do niego doprowadziło? Jakie były pierwsze kroki, działania? Co zabrano najpierw, a co potem, w kolejnych ruchach, ile ich było? Ile musiało być, by stworzyć tak przerażające miejsce? Autorka książki odpowie na te pytania, będzie się cofać na osi czasu wielokrotnie, zapuszczać się w bliższe i dalsze rejony przeszłości, kiedyś przecież normalnego świata, w którym była miłość, a każdy mógł sam decydować czy potrzebuje małżeństwa, czy woli żyć w związku partnerskim. Świat z wolnością wyboru, którego nikt nie kwestionował. Świat, gdzie kobiety mogły pracować zawodowo i robić kariery, jeśli miały na to ochotę. Mogły też realizować się w domu, każdy wierzył w indywidualne wybory, odpowiedzialność jednostki za kierowanie swoim życiem.

Taki świat był. Taki świat pamięta June, czasami wraca do niego, by otrzeć się o normalność, by nie zwariować w roli, którą jej nadano, by nie oszaleć. Tak, szaleństwo wisi na włosku. Stuka, puka, kręci się, dotyka głównej bohaterki. Ucieczka w przeszłość jest jak haust świeżego powietrza, który cuci, wyrywa z marazmu, uderza w twarz i powoduje powrót świadomości. To, co było, pozwala też marzyć o tym, co mogłoby się stać, na co można by mieć wpływ. Grzeszne marzenia w świecie Gilead.

Język powieści otula jak sen

Powieść jest napisana niezwykle onirycznym językiem. Czytelnik, zwłaszcza ten, który ceni poezję, będzie pod wrażeniem. Autorka jest też poetką, co można wyczuć w każdym rozdziale książki. Połączenia słów są wyjątkowe, zdania raz krótkie, a raz długie wprowadzają niepokój, a kiedy trzeba, dawkują napięcie.

Książkę czyta się wyśmienicie. Dla mnie właśnie jej język (bo fabułę znałam po obejrzeniu serialu) jest jednym z największych atutów tej pozycji i najlepszą reklamą autorki. Zachęca do przeczytania kolejnych książek jej pióra, a już na pewno Testamentów będących kontynuacją Opowieści podręcznej, na które musieliśmy czekać, uwaga, trzydzieści cztery lata. Szmat czasu.

Serialowe wcielenie podręcznej

Pewnie część z Was oglądała już serial (dostępny na platformie HBO). Trudno przeoczyć tę bijącą rekordy popularności produkcję. Czy warto zatem sięgnąć po książkę, gdy fabuła nie będzie już zaskoczeniem? Zdecydowanie, absolutnie TAK. Serial zyskał nowoczesne opakowanie, fabułę podkręcono tu i tam, nadano jej wyrazistego, świeżego charakteru, a drugi i trzeci sezon był już w dużej mierze inwencją scenarzystów i reżyserów. Produkcja to ukłon w stronę młodszego pokolenia widzów. Spotkałam się z opiniami, że lepiej najpierw przeczytać książkę, a później obejrzeć serial. Dla części odbiorców to może być dobry kierunek, bo Opowieść podręcznej wydana w 1985 roku jest jednak inna, główna bohaterka dużo bardziej wyciszona, przestraszona, zdominowana przez Republikę Gilead, która ją niemal paraliżuje, zamyka w przygotowanej roli. Książka zdecydowanie bardziej przeraża, pokazuje triumf państwa totalitarnego, bezbronność jednostki wobec machiny stopniowo nabierającej tempa i bierność większości w momencie, gdy były jeszcze szanse na zatrzymanie pędzącego zła. W porównaniu z serialem akcja jest mniej dynamiczna, więc rozumiem, że część czytelników może czuć lekki niedosyt, który akurat mnie nie dotknął. Jako fanka książek zazwyczaj cenię bardziej słowo pisane niż ekranizację, ponieważ przy przenoszeniu dzieła na ekran zazwyczaj coś ulatuje, coś trzeba zabrać, spłycić, uprościć. W tym przypadku akurat panowała pewna równowaga w zabieraniu i dodawaniu, co sprawiło, że pokochałam zarówno serial, jak i książkę.

Powieść Atwood na pewno pokochają kobiety, które nieustannie muszą przypominać o swoich prawach, a w niektórych miejscach na świecie wciąż o nie walczyć. Z różnych relacji mojego otoczenia wiem, że książka podoba się też mężczyznom, bo dotyka przecież uniwersalnego tematu wolności jednostki i rozwoju państwa totalitarnego.

Zachęcam Was zatem gorąco do lektury Opowieści podręcznej, mając przy tym nadzieję, że pobudzi ona Wasz apetyt na literaturę Margaret Atwood (a jest w czym wybierać) i sięgniecie po kolejne tytuły. GoodBuk na pewno to zrobi!

Redakcja: Sylwia Kłoda
Korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Opowieść podręcznej
  • TYTUŁ ORYGINALNY - The Handmaid’s Tale
  • AUTOR - Margaret Atwood
  • TŁUMACZ - Zofia Uhrynowska-Hanasz
  • WYDAWCA - Wielka Litera
  • ROK WYDANIA - 2017
  • LICZBA STRON - 368

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *