Kategorie
Literatura faktu Recenzje

„Tratwa Odysa. Esej o uchodźcach“ – D. Kot

Na początku jest słowo. Uchodźca czy imigrant, zalew czy fala, prześladowany czy kat, szansa czy zagrożenie? Każde najdrobniejsze z nich, użyte często bezrefleksyjnie, od razu osadza naszą dyskusję w określonym miejscu. Europa mierzy się z kwestią podejścia do kwestii pomocy tym, którzy będą niebawem masowo uciekać z obszarów zagrożonych w efekcie katastrofy klimatycznej.

Chwila refleksji

Autor także zabiera głos w tej dyskusji, nie rozmawia jednak o polityce czy możliwościach. Proponuje nam, byśmy przyjrzeli się swoim słowom i ujrzeli w nich tak samych siebie, jak i tego „innego”. W zasadzie powinienem zacząć zupełnie inaczej – to nie jest książka dla każdego, nie jest to wstrząsający reportaż, nie ma tu krwi, umierających, słabych, nie ma konfliktów i emocji. Nie ma wielkiej polityki, nie ma nawoływania do działania, nie ma dobrych rad i praktycznych rozwiązań. Zatem czym jest ta książka? Dla mnie to właśnie chwila refleksji.

Autor zatrzymuje się, przygląda językowi, którym opisuje się „innego”. Zagląda w głąb siebie, by odnaleźć empatię, nie w wielkich deklaracjach, ale w ciszy nie wykrzyczanych słów. Książka jest więc raczej filozoficznym rozważaniem nad specyficzną kategorią „innego” – uchodźcy. Dobrosław Kot pokazuje je w różnych ujęciach, odnosząc do rozumienia domu, bezpieczeństwa, morza czy podróży. Pojęcia te zawsze osadza jednak w kontekście człowieka, który zmuszony jest podjąć ucieczkę. Pozwala to zrozumieć napięcie i nienaturalny stan, w jakim znajduje się uchodźca w zasadzie od początku swojej drogi. Zagłębiającym się w te rozważania może być trudno to sobie uświadomić, ponieważ książkę czytamy, siedząc w fotelu, we własnym domu, w bezpieczeństwie i azylu, jakim dysponujemy. Mamy to wszystko, czego nie posiadają właśnie ci wszyscy ludzie w drodze, to, czego obozy tymczasowe, dostawy żywności i opieka lekarska nigdy nie dadzą.

Napięcie

Próbką stylu autora jest fragment autorefleksyjnych rozważań o tytule, jaki nadał swojej książce. Nawet to ukazuje bowiem wielkie napięcie, jakie odnajdujemy w oczywistych definicjach. Z jednej strony Odys – ów najsłynniejszy uchodźca, bohater starożytnego eposu o powrocie do domu, który oddaje nieśmiertelność w zamian za „dom”. Odys w tytule i w książce zwraca naszą uwagę na indywidualne losy anonimowych dla nas ludzi. Za każdym z nich stoi bowiem cały złożony świat relacji, miłości, nadziei i niespełnionych możliwości. W dalszej części jest już jednak byt zbiorowy – „uchodźcy”, nasza językowa „szuflada”, wielka definicja, w której próbujemy zmieścić jakiś element rzeczywistości. Robimy to oczywiście, by poradzić sobie ze światem, by go zrozumieć. Inaczej nie moglibyśmy podjąć żadnych działań. Łatwo jednak utracić tę indywidualną perspektywę, gdy nader często mówimy o kolejnym Erytrejczyku zamiast Aweta, o Arabce zamiast o Fatimie.

Wielkie kwantyfikatory nigdy nie zastępują bowiem człowieka. Trudno o tym jednak pamiętać, chowając się w swoim domu, w bezpiecznym świecie, we własnym ja. Dzięki tej lekturze uświadomiłem sobie, że ja jestem dla nich tak samo anonimowy i byłbym anonimowy dla wszystkich tych, którzy z zewnątrz czy za pośrednictwem ekranów oglądaliby moją tragedię. Moja tragedia, być może śmierć, być może kalectwo, byłyby dla nich produktem do skonsumowania, po czym można byłoby zmienić kanał. Anonimowe cierpienie nie boli.

Może jednak poradnik?

Książka ta pozwoliła mi na intymny dialog z samym sobą, na spojrzenie na słowa, których używam, na przywołanie indywidualnej perspektywy w codziennej rozmowie. Jesteśmy w napięciu i obawie przed „innym”, przed kimś nieznanym. To naturalny stan. Możemy sobie jednak z nim poradzić także dzięki tej pozycji, więc chyba trochę się pomyliłem na początku, pisząc tylko o jej filozoficznym wymiarze. Autor pomaga nam zastanowić się nad słowami, których używamy i pokazuje, jak słowa mogą pomóc oswoić rzeczywistość czy odnaleźć nie ludzkość, ale właśnie – człowieka. Niestety nie pomoże to tym wszystkim, którzy są w tak nienaturalnym stanie bycia ciągle poza domem, ciągle w podróży. Często przecież „uchodzą” już nawet nie po to, by im było lepiej, ale by chociaż ich dzieci miały zapewnione lepsze perspektywy. To dosłownie ofiara własnego życia.

Na marginesie pozostawiam przy tym kwestie wydania, choć książka została dobrze wydana, z odpowiednią czcionką i w poręcznym formacie, z nastrajającą i skłaniającą do namysłu okładką z obrazem Lema Morze. Tak, chyba warto czasem poświęcić swój ważny czas na chwilę refleksji. Dlatego serdecznie polecam, ale tylko tym, którzy czegoś takiego potrzebują. To nie jest książka na szybką lekturę w autobusie podczas dojazdu do pracy.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Tratwa Odysa. Esej o uchodźcach
  • AUTOR - Dobrosław Kot
  • WYDAWCA - Słowo/Obraz/Terytoria
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 228

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *