Kategorie
Literatura faktu Recenzje

„Kowalska. Ta od Dąbrowskiej” – S. Chwedorczuk

Anna z domu Chrzanowska, po mężu Kowalska. Kobieta pełna pasji, odważna, pracowita, żyjąca w cieniu najpierw swojego męża Jerzego, a później swojej partnerki, Marii Dąbrowskiej. Pisarka, redaktorka, miłośniczka literatury, autorka Szczeliny. Wnikliwa obserwatorka rzeczywistości, silna kobieta, która powoli a konsekwentnie dąży do niezależności.  

Zobaczyć Kowalską solo

Sylwia Chwedorczuk, badaczka literatury, specjalistka od korespondencji Anny Kowalskiej i Marii Dąbrowskiej, zabierze Was w niesamowitą podróż, która rozpoczyna się 26 kwietnia 1903 roku. Będziecie mieli okazję zobaczyć przedwojenny Lwów tętniący życiem literackim. Odwiedzicie Warszawę, gwarną, pełną życia i pasji, ale również Warszawę w ogniu, przyjmującą na siebie płomień nazistowskiego gniewu i totalnego zniszczenia. Po wojnie znajdziecie się we Wrocławiu, byłym Breslau, który przyciąga wielu lwowskich profesorów, doktorów, a jego życie akademickie nabiera tempa. Zobaczycie też Warszawę umęczoną wojną, zburzoną, smutną, wyludnioną, która powoli budzi się do życia dzięki wysiłkowi wielu ludzi.

Te obrazy tworzą niezwykle bogate, ciekawe i barwne tło historyczne opowieści o niej, o Kowalskiej, „tej od Dąbrowskiej”. Sylwia Chwedorczuk, mimo że w tytule podkreśla Marię, kilkukrotnie nominowaną do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, to jednak wydobywa z cienia Kowalską, eksponując jej liczne talenty, zasługi dla literatury, ale też burzliwe, pełne namiętności życie prywatne. Będziecie mieli okazję przyjrzeć się zatem trochę zapomnianej postaci i na stronach tej niezwykle interesującej książki odkryć pisarkę, która wiedziała, że człowiek rodzi się pisarzem, a nie staje. Oto ona, Anna Kowalska.

Miłość do literatury

To jest opowieść o wielkich uczuciach, nie tylko do ludzi, ale przede wszystkim do słowa pisanego. Anna jeszcze jako nastolatka pisze dziennik, ma potrzebę przenoszenia na papier swoich uczuć, przyglądania się im, opisywania wydarzeń dnia codziennego i szukania ukrytych znaczeń. Zatrzymuje chwile, rozkłada je na czynniki pierwsze, wraca do ważnych momentów, łapie je w sieć słów. W październiku 1921 roku rozpoczyna studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, wybiera filologię klasyczną. Jednym z jej wykładowców jest profesor Jerzy Kowalski, który w 1924 roku zostaje jej mężem. Różnica wieku nie ma znaczenia, łączy ich miłość do literatury. Zachowuje się wiele listów Anny do Jerzego, tych z wczesnych lat, ale też tych późniejszych, gdy Anna wraca wspomnieniami do chwili zawarcia małżeństwa: „Kochany Lu, oto dziś rano mija 19 lat, kiedy zajechały konie, które miały nas zabrać na dworzec, a potem w drogę przez owych 19 lat. Ta wiosna jest łagodniejsza od tamtej, wtedy był gruby śnieg w rowach i na zboczach, ale jakoś dziwnie podobna. Kiedy myślę o tamtej dziewczynie, to widzę tylko dziecko nieprzytomnie zakochane i niegotowe na żadną lekcję życia” (s. 61-62).

Związek z Jerzym otwiera przed nią szeroko drzwi do świata wielkiej literatury. Podróżują razem po świecie, między innymi do Lozanny, gdzie pochylają się wspólnie nad Wykładami lozańskimi Adama Mickiewicza. Małżonków łączy wspólna pasja, długie rozmowy o kulturze i miłość do Grecji. Tworzą razem i wydają wspólne powieści. Nie zrażając się uwagami krytycznymi, starają się dalej rozwijać swój warsztat pisarski.

Po wojnie Jerzy angażuje się w budowę życia naukowego we Wrocławiu, zaś Annę pochłania działalność Koła Miłośników Literatury i Języka Polskiego, zaczyna też pisać samodzielne teksty. Dwa lata przed swoją śmiercią publikuje Szczelinę.

Anna jako kobieta

To też opowieść o kobiecie z krwi i kości, która bardzo młodo wychodzi za mąż, początkowo żyje w cieniu swojego męża, w blasku jego stopnia naukowego, wiedzy i poważania. Jest od niego zależna finansowo, co zaczyna jej coraz bardziej przeszkadzać i skłania do wielu refleksji, a nawet w pewnym momencie wpada na pomysł napisania książki o żonie. Sylwia Chwedorczuk świetnie pokazuje stopniową zmianę Anny, która przeobraża się w dojrzałą kobietę mającą coraz większy kontakt z własnymi potrzebami. Kowalska chce od małżeństwa czegoś nowego, innego, potrzebuje intymności, większej bliskości. Jerzy jest samotnikiem, trudno mu spełnić, a może nawet dostrzec oczekiwania żony.

W 1943 roku Anna Kowalska, mało znana wówczas pisarka z Lwowa, staje u progu mieszkania Marii Dąbrowskiej. To będzie przełom w życiu obu kobiet. Sylwia Chwedorczuk, pasjonatka korespondencji pisarek, na łamach tej książki odtwarza historię relacji, która staje się niezwykle intymna. Początkowo Maria jest zdystansowana, to ona jest tą bardziej znaną, tą, o którą trzeba zabiegać. Ta dynamika uczuć z czasem się zmienia, ten związek jest trudny, w życiu Anny wciąż jest przecież mąż, a w życiu Marii – wieloletni partner, Stanisław Stempowski. Kwartet jest momentami niemożliwy do udźwignięcia emocjonalnie. Pojawia się cała paleta uczuć: zazdrość, smutek, złość, radość. Przeplatają się, tańczą, wypływają z siłą, by za chwilę opaść z zadziwiającą lekkością. Anna i Maria, Maria i Anna – związek, który trwa dwadzieścia dwa lata, aż do śmierci Dąbrowskiej.

Przykuwa, pochłania, zatrzymuje  

Ta książka wciąga od pierwszej strony. Zabierając się do jej lektury, nie miałam świadomości, że wyłączy mnie na dwa wieczory. Chwedorczuk urzeka językiem, sposobem prowadzenia historii, wiedzą, narracją. Przepięknie maluje tamten świat, przeprowadza czytelnika przez różne miasta, pokazując ich różnorodność i dynamikę. Jeśli interesujecie się okresem przedwojennym, znajdziecie tu wiele ciekawych wątków – z pewnością oczaruje Was Lwów z całym jego bogactwem kulturowym. Mnie akurat zatrzymała II wojna światowa i między innymi fragmenty dziennika Anny Kowalskiej z tego okresu, a szczególnie zapis z 13 sierpnia 1944 roku: „Jak długo trwa powstanie, jesteśmy wolni. Jest to chyba najwyższa cena, jaką płacić można za dnie wolności. Podpalone domy, mordowani ludzie, wszędzie żałoba i groza” (s. 166). To historia szukania swojego miejsca, tułania się z jednego kąta do drugiego, życia w ciągłym zagrożeniu i bezpowrotna utrata tego, co było przedtem. Ci, co przetrwają grozę, próbują żyć dalej. Warszawa i Wrocław. Wątki odbudowywania miast, zabezpieczania majątków wyższych uczelni i odtwarzania zbiorów robią ogromne wrażenie. Książki trzeba zbierać z podłóg, wydobywać z piwnic, a kradzieże i nadużycia są niestety elementem krajobrazu powojennego. Powoli wraca życie kulturalne, ale to długi proces, który jest możliwy tylko dzięki ogromnemu wysiłkowi i determinacji wielu ludzi.

Jeśli jesteście miłośnikami literatury to kolejnym magnesem są tu nazwiska, które nieustannie pojawiają się na kartach tej książki: Mieczysław Jastrun, Antoni Słonimski, Melchior Wańkowicz, Jerzy Andrzejewski, Jarosław Iwaszkiewicz, Tadeusz Mikulski i wiele (naprawdę wiele) innych.

Zapraszam Was do lektury Kowalskiej. Tej od Dąbrowskiej, bo jest to książka niezwykła, pozycja obowiązkowa dla miłośników literatury, historii, Lwowa, twórczości Marii Dąbrowskiej, ale też szansa na poznanie Anny Kowalskiej i ogromna zachęta do sięgnięcia nie tylko po Szczelinę, ale i inne utwory pisarki. Czas odkryć Annę Kowalską, solo.

Redakcja: Sylwia Kłoda
Korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Kowalska. Ta od Dąbrowskiej
  • AUTOR - Sylwia Chwedorczuk
  • WYDAWCA - Marginesy
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 364

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *