W ostatnim dziesięcioleciu polskie media informowały nas o wewnętrznych problemach Francji na tle społeczno-wyznaniowym. Tłumy protestujących, płonące samochody, siły porządkowe, wypowiedzi polityków oraz komentarze ekspertów pokazywały niemal apokalipsę. Zawsze jednak czułem niedosyt i miałem świadomość, że dostaję zaledwie porcję materiału, który mam przyjąć do wiadomości i… tyle. Cierpliwie czekałem na okazję, by lepiej zrozumieć to, co się dzieje w ojczyźnie Rousseau.

Codzienne problemy

Piszę o cierpliwym czekaniu, bo nie znalazłem tyle czasu i sił, by przebijać się przez setki artykułów i wpisów, analizując każdy z nich i konfrontując je ze sobą. Poza tym szybko zrozumiałem, że bez znajomości historii Francji i jej byłych kolonii nigdzie nie zajdę. Na szczęście reportaż, jako forma literacka, jeszcze w Polsce istnieje, a Wydawnictwo Czarne zdecydowało się wydać książkę Ludwiki Włodek Gorsze dzieci Republiki. O Algierczykach we Francji.

Zobaczyłem tytuł i książka w trybie automatycznym trafiła na listę pozycji do przeczytania jak najszybciej. Nie chciałem nudnych polityczno-społecznych analiz, tylko coś z ludzką twarzą. Co prawda, z uwagi na obecną sytuację sprawy poruszane przez Ludwikę Włodek zeszły w polskich mediach na dalszy plan, ale wciąż pojawiają się na chwilę, by znów zniknąć, informacje o kolejnych protestach i smutnych wydarzeniach. Choćby w czerwcu sprawa Floyd’a, która doprowadziła do masowych marszów i walk z policją, czy odcięcie głowy nauczycielowi, który pokazywał karykatury Mahometa, przez ucznia miesiąc temu. 

Mało przychylny dla wiadomości z mediów wstęp nie wziął się z niczego. Polaryzacja także tej części rzeczywistości widoczna jest od wielu lat w kraju nad Wisłą, a różne stacje telewizyjne, dzienniki i programy radiowe przedstawiają obiektywnie własny punkt widzenia. „Obiektywnie własny punkt widzenia” to chyba najbliższe prawdzie określenie na jakie mnie stać, by nie używać wprost zwrotu „subiektywny punkt widzenia”. W Polsce zaczęto mówić otwarcie o poprawności językowej, którą narzucają nam zachodnie kraje, o marszach faszystowskich, o przyjęciu emigrantów z Bliskiego Wschodu, o problemach narodowościowo-wyznaniowych, kryzysie chrześcijańskich wartości, o prowokacjach sił porządkowych. 

To, co szczególnie lubię w reportażach, to ich forma, przemyślana przez autora konstrukcja, która powoli wprowadza czytelnika w problem, nie odpowiada na wiele pytań, pozostawia możliwość samodzielnego przemyślenia przedstawionych informacji. Ludwika Włodek zaczęła od uniwersalnego początku, bo chyba nie ma bardziej znanego Francuza algierskiego pochodzenia niż Zinedine Zidane. Historia jego i jego rodziny otwiera książkę.

Ludzie

Ale nie tylko o samych Algierczykach jest ta książka. Autorka spotykała się, rozmawiała, interesowała się i zbierała informacje także o Francuzach. Musieli oni po 1962 roku (w tym roku Algieria odłączyła się od Francji na mocy układu i ogłosiła niepodległość) opuścić rodzinny kraj, zostawiając groby swoich przodków, którzy przybyli tam niejednokrotnie ponad sto lat wcześniej. Zwani peid-noir zostali potraktowani w ojczyźnie niewiele lepiej niż inni emigranci. Jednakże część z nich została albo szybko wróciła, nie czując wspólnoty z kontynentalną Francją. Różnice kulturowe i w stylu życia okazały się zbyt duże, a sentymenty zbyt silne, by je odrzucić.

Zmiany wywołane przez odzyskanie niepodległości wygnały kolejne grupy ludzi z rodzinnego kraju. Istotną częścią książki są opowieści samych Algierczyków, którzy urodzili się w zeuropeizowanych rodzinach elit algierskich, kulturowo będących bliżej Francji niż kraju urodzenia. Jest również miejsce na historie o losach harkis, z różnych powodów wspierających przed 1962 rokiem wojska francuskie w próbach zaprowadzenia porządku i pozostawionych samych sobie. Dla nowych władz, szukających nowego wroga na drodze do zjednoczenia, byli naturalnym celem. Są także wspomnienia osób walczących w różnych, niejednokrotnie zwalczających się organizacjach, z których część decydowała nie tylko o polityce Algierii, ale także Francji. Choćby ojciec Marie Le Pen, Jean-Marie Le Pen, walczył w Algierii o jej utrzymanie przy metropolii. Przypomnę, że założył on Front Narodowy i przez wiele lat był jego przewodniczącym. 

Kolejne postacie, zdradzając swoje historie, płynnie wprowadzają nas w kwestie migracji podczas algierskiej wojny domowej z lat 90. XX wieku oraz przemian, jakie dokonały się we Francji i na świecie. Obraz ewoluujących społeczeństw i wieloletnich, nawarstwiających się problemów, które stworzyły węzeł gordyjski z udziałem kolejnych pokoleń, prowadzi do niewesołych konstatacji. Brak perspektyw, szukanie własnej tożsamości, problemy ekonomiczne, kłótnie religijne i polityczne – wszystko to w rytmie rosnącej radykalizacji poglądów, zamachów, płonących samochodów i wybijanych witryn sklepowych podczas wielodniowych starć z siłami porządkowymi, staje się ponurą codziennością, jakże odmienną od wyobrażeń o kraju wina i serów. 

Niedosyt i happy end?

Pozostał niedosyt i pytania, na które przyjdzie mi samemu poszukać odpowiedzi albo poczekać na kolejną książkę. Autorka przedstawiła tylko fragment całej sceny, nie znalazła jednak miejsca dla prawicowych polityków, działaczy czy nienapływowych mieszkańców Francji. Pani Włodek pozostawiła mnie z pytaniami i z niedosytem informacji, choćby w kwestii prób działania w samorządach czy stworzenia partii politycznej i wejścia do parlamentu. 

Książka jest o ludziach, to oni są jej bohaterami, po wszystkich stronach konfliktu, choć nie zawsze występują w rozmowach. To w nich jest nadzieja na stworzenie nowego ładu, nowego obrazu rzeczywistości, który dopiero kiedyś państwo usankcjonuje prawnie, ale na to trzeba czasu i otwartości, a nie dolewania oliwy do ognia, a więc otwartych ludzi dobrej woli po wszystkich stronach, wzajemnego zrozumienia problemów oraz chęci do ciężkiej pracy. Zawarte w książce Ludwiki Włodek opinie Algierczyków i Francuzów przekonują mnie do jednego: jeszcze niejedna książka poruszająca francuskie problemy wewnętrzne zostanie napisana i, mam nadzieję, wydana w Polsce.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Gorsze dzieci Republiki. O Algierczykach we Francji
  • AUTOR - Ludwika Włodek
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Czarne
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 344

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *