Z wielką przyjemnością przedstawiam Wam długo przeze mnie wyczekiwanych Chłopców Jo, czyli ostatni tom cyklu Louisy May Alcott o małych kobietkach, późniejszych dobrych żonach, a wreszcie ich rodzinach i podopiecznych. Chcecie poznać zakończenie ich losów? Jeśli tak, to zapraszam do recenzji i lektury książki!

Myślę, że wielbicielom tego cyklu nie muszę przedstawiać pozostałych trzech części, a zakładam, że przede wszystkim do nich trafi ta recenzja 😀 Jednak tradycyjnie dla niewtajemniczonych – parę słów na ich temat. Małe kobietki, Dobre żony oraz Mali mężczyźni to dziewiętnastowieczne powieści obyczajowe uwielbiane przez czytelników na całym świecie. Opisują losy czterech sióstr March, z którymi przeżywaliśmy ich młodzieńcze doświadczenia i obserwowaliśmy, jak część z nich wyrasta na dobre żony i matki. Z Małych mężczyzn dowiedzieliśmy się, że jedna z sióstr, Jo, wraz z mężem założyła szkołę dla ubogich bądź w trudnej sytuacji życiowej chłopców, a w końcu do grona ich podopiecznych dołączyły również dziewczynki. Tym razem to ich przeżycia, radości i smutki szczególnie nas zajmowały i wzruszały. Natomiast Chłopcy Jo przenoszą nas dziesięć lat później, gdy dobrze nam znani mali mężczyźni i małe kobietki zaczynają planować swoją przyszłość.

Mali mężczyźni dorośli…

Te dziesięć lat wiele i jednocześnie niewiele zmieniło w życiu bohaterów. Wszystkim przybyło nieco lat, niektórzy zaczęli spełniać się zawodowo i mają na swoim koncie mniejsze lub większe sukcesy, a z jeszcze innymi trzeba się było pożegnać na jakiś czas bądź na zawsze… A co najważniejsze, zmieniło się samo Plumfield, ponieważ na wzgórzu stanął wspaniały college wzniesiony dzięki hojnemu zapisowi pana Laurence’a. Już nie biegały tam ruchliwe i głośne dzieciaki, a spacerowali studenci. Była to jedna z pierwszych koedukacyjnych uczelni w Ameryce, co wszystkich napawało szczęściem i dumą. Pan Bhaer został jej rektorem, a siostry March podzieliły się obowiązkami związanymi z opieką nad młodzieżą. Meg przejęła pieczę nad młodymi damami, Jo, jak się domyślacie, z wielką chęcią wzięła pod swe matczyne skrzydła wszystkich młodych mężczyzn, zaś Amy lubiła zabawiać i wspierać potrzebujących studentów.

Część młodzieńców znanych z poprzedniej części zdążyło wyruszyć w świat, jednak drogie Plumfield, zawarte tam cenne przyjaźnie oraz kochający państwo Bhaer i ich mądre słowa na zawsze pozostały w ich sercach. Jednak dla wielu z nich dopiero teraz zaczyna się dorosłość i stają przed trudnym wyborem życiowej drogi, która nie dla wszystkich będzie usłana różami. A dla państwa Bhaer nadchodzi właśnie czas zebrania pierwszych plonów…

Wszystkie odcienie życia

Państwo Bhaer uczyli dzieciaki nie tylko pracowitości, pisania, czytania czy nauk ścisłych, ale przede wszystkim pragnęli zaszczepić w nich pewien kodeks moralny, aby byli dobrymi ludźmi i podejmowali właściwe wybory. Z tym ostatnim w ich dorosłych życiach bywa różnie, jednak dzięki zaczerpniętym lekcjom zawsze potrafią wrócić na dobrą drogę, co jest chyba najważniejsze. Zatem nie zdradzę żadnej tajemnicy, jeśli powiem Wam, że nauczycielom trud wychowania się opłacił, bo plony okazują się bardzo dobre. Chłopcy Jo, jak i ich wychowawcy, stoją tym razem przed problemami, z jakimi dotąd się nie zmierzyli. W grę zaczynają wchodzić nie tylko kłopoty sercowe i szukanie własnego powołania w świecie, ale różne mniej lub bardziej tragiczne w skutkach wydarzenia… o których nic więcej Wam nie powiem. Mogę jedynie zdradzić, że niektóre z nich bardzo mnie zaskoczyły.

W recenzjach pozostałych części pisałam o dużej dawce słodyczy, której w tej książce również nie brakuje, co oczywiście ma swój urok. Jednak Chłopcy Jo moim zdaniem są najmniej słodkie ze wszystkich, ponieważ obfitują w najbardziej przykre i trudne doświadczenia. Bohaterowie wyciągają z nich nauki na resztę życia. Oprócz tego docenione przeze mnie lekcje wciąż płyną z ust różnych postaci, więc szczególnie młodsi czytelnicy mogą się co nieco nauczyć poprzez lekturę tej uroczej i umoralniającej powieści, do czego gorąco zachęcam 😉

Idealna dawka ciepła i słodyczy

A tak poza tym Chłopcy Jo kryją w sobie wszystko to, czego się spodziewałam, co w tym wypadku zdecydowanie nie jest minusem. Louisa May Alcott nieodmiennie dostarcza czytelnikom świetnie wykreowanych i tak różnych bohaterów, wiele wesołych, zabawnych, wzruszających, ale też smutnych oraz poważnych sytuacji, mądry i pouczający przekaz, a przy tym całość została napisana lekkim i przyjemnym językiem. Ponadto wciąż na pierwszy plan wysuwa się ciepły i rodzinny koloryt powieści, co tak bardzo uwielbiam w tym cyklu. Czuję się wprost zachwycona tą częścią, tak samo zresztą jak poprzednimi, więc nic nowego już w tej kwestii nie dodam.

I oczywiście nie może zabraknąć kilku słów na temat tego cudownego wydania! Co tu dużo mówić – jestem oczarowana całym cyklem w odsłonie Wydawnictwa MG. Bardzo podobają mi się nie tylko śliczne, twarde okładki, ale również ilustracje, które oprócz uroczego dodatku stanowią tło dla losów postaci. W Chłopcach Jo znajdują się prace znanego z poprzednich tomów Franka Thayera Merrilla oraz Ellen Wetherald Ahrens i Clary Miller Burd. Każdy autor posługuje się zupełnie innym stylem, a więc – do wyboru, do koloru.

„[…] kurtyna skryje na zawsze rodzinę Marchów”

Tymi słowami kończy się ta książka, więc ze smutkiem stwierdzam, że moja literacka przygoda z bohaterami właśnie dobiegła końca. Jednak nie na zawsze, bo przynajmniej do ekranizacji z pewnością jeszcze kiedyś wrócę. A tym, którzy nie czytali jeszcze tego cyklu, pozostaje mi tylko zazdrościć, że mają go przed sobą. Śmiało mogę powiedzieć, że to jedne z moich ulubionych książek, po które sięgnęłam w tym roku. Rzadko zdarza się tak, że wszystkie pozycje w całym cyklu tak bardzo mi się podobają, a w tym przypadku tak właśnie jest. Losy sióstr March i ich podopiecznych po prostu skradły moje serce.

Na zakończenie pozostaje mi jedynie polecić Chłopców Jo wielbicielom poprzednich części, czego zapewne robić nie muszę, bo sami po nich sięgną, oraz ponownie polecić wszystkim cały cykl, który trafi w gusta zarówno młodszego, jak i starszego czytelnika!

Redakcja: Anna Kurek
Korekta: Grzegorz Antoszek
  • TYTUŁ - Chlopcy Jo
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Jo's Boys
  • AUTOR - Louisa May Alcott
  • TŁUMACZ - Joanna Wadas
  • WYDAWCA - Wydawnictwo MG
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 496

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *