Kategorie
Biografie Recenzje

„Kobiety z obrazów” – M. Czyńska

Zatrzymane na płótnie, okryte płaszczem barw, muśnięte pędzlem mistrzów, obdarzone ich uwagą… kim są? Czy to tylko modelki przypadkowo spotkane i zaproszone do współpracy, czy może łączyła je głębsza relacja z twórcami? W jakich okolicznościach powstają rozpoznawalne na całym świecie dzieła?

Spoglądające z obrazów

Luwr, jedno z największych muzeów na świecie, tłumnie odwiedzane każdego roku. Wielu przybywa tam, by zobaczyć ją, spokojną, z delikatnym uśmiechem na twarzy, zanurzoną w czerni, którą kochał jej twórca. „Studiował stawanie się czerni czarniejszej od poprzednio uzyskanej, aby tym bardziej błyszczały światła. Wreszcie odkrył owe całkiem czarne tony, bez żadnego rozjaśnienia, mające w sobie głębie rzeczy widzianych w nocy, a nie delikatność odcieni dnia. To wszystko po to badał, by oddać większą krągłość i znaleźć w sztuce ostateczną doskonałość” (s. 139). Mona Lisa zachwyca, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dzieł Leonarda da Vinci. Kobiety z obrazów opowiedzą między innymi o kulisach powstania tego słynnego portretu, kim była Lisa del Giocondo i czy kiedykolwiek zapłacono mistrzowi za jego pracę.

Małgorzata Czyńska zaprasza nas w niesamowitą podróż do świata wielkiej sztuki, świata wybitnych artystów i artystek. Tym razem jednak królują one, bohaterkami tej opowieści są kobiety pozostające w cieniu wielkich twórców i malarki, których prace zachwycają do dziś. Autorka prowadzi nas przez różne epoki, style, zabiera do różnych miast rozsianych na całym świecie: Paryża, Madrytu, Wiednia, Meksyku, ale i Warszawy oraz Zakopanego. A to wszystko dzieje się na niecałych trzystu stronach, więc jest to intensywna i  pełna wrażeń wyprawa.

 

Plejada osobowości

Każdy rozdział poświęcony jest jednej bohaterce, ale poświęcenie każdej z nich zaledwie kilkunastu stron siłą rzeczy sprawia, że nie ma w nich miejsca na rozbudowane i dogłębne portrety. Muszę przyznać, że z jednej strony niezwykle podziwiam Małgorzatę Czyńską, która potrafi wycisnąć z bogatych biografii samą esencję i zamknąć ją w krótkim rozdziale. Wydaje mi się, że to musi być trudne dla kogoś, kto ma na swoim koncie takie książki, jak: Łempicka. Tryumf życia, Metafizyczny harem. Kobiety Witkacego czy Berezowska. Nagość dla wszystkich. Z drugiej strony intensywność wrażeń podczas lektury i przechodzenie od jednej postaci do drugiej chwilami były dla mnie niesatysfakcjonujące. Miałam ochotę czytać więcej, ale potrzebowałam oddechu, by pójść dalej. Konstrukcja książki przypomina mi tygodniowe wycieczki typu „Perły Bałkanów”, w trakcie których poznaje się kilka krajów za jednym razem. Osobiście nigdy nie odnajdywałam się w tego typu zwiedzaniu, wolę wszystko organizować sama, iść własnym tempem, zatrzymywać się tam, gdzie chcę, i sączyć wolno espresso, zawieszając wzrok na interesującym mnie widoku. Znam jednak wiele osób, które lubią taki sposób podróżowania, więc myślę, że podobnie jest w przypadku Kobiet z obrazów. Na pewno znajdzie się rzesza czytelników, którzy z chęcią sięgną po tak intensywną i bogatą w treść książkę. Dla nich esencja będzie właśnie tym, czego potrzebują i ta pozycja w pełni ich usatysfakcjonuje.

Osobiście wolałabym, aby autorka skupiła się na maksymalnie sześciu wybranych kobietach, a nie na szesnastu – zamiast kilkunastu stron przypadłoby ich kilkadziesiąt na osobę. Mimo wszystko nie żałuję lektury, bo jest ona dla mnie zaproszeniem do dalszego odkrywania życiorysów Gali Dali, Tamary Łempickiej czy Fridy Kahlo, o których wciąż nie wiem zbyt wiele. Zaostrzył mi się apetyt również na Witkacego i Zakopane okresu Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego. Zaintrygowały mnie dwie wymienione wyżej książki autorki: Berezowska. Nagość dla wszystkichŁempicka. Tryumf życia. Pani Tamara miała bogatą, nietuzinkową osobowość, o której Czyńska pisze:

[…] była dokładnie taka, jak kobiety na jej obrazach: chłodna, egoistyczna, wyemancypowana, nawet rozwiązła. Wyglądała jak gwiazda filmowa, zresztą uwielbiała, kiedy mylono ją z Gretą Garbo, fotografowała się starannie upozowana i obwieszczona brylantami. Potem te fotografie rozsyłała do prasy, bo nauczyła się, że sztuka wymaga skutecznej reklamy. W rodzinnym albumie więcej było jej materiałów promocyjnych i wycinków z gazet niż zdjęć najbliższych. Bywalczyni salonów od Sankt Petersburga po Beverly Hills zjednywała sobie elity po obu stronach Atlantyku swoim malarstwem, a jeszcze bardziej umiłowaniem dobrej zabawy. Bawiła się szampańsko, hołdując poglądowi, że artystom wolno więcej niż zwyczajnym zjadaczom chleba (s. 9).

Zanurzenie w sztukę

Kobiety z obrazów oprócz tego, że opowiadają o kobietach spoglądających na nas z wielkich dzieł, są też książką o powstawaniu obrazów, bawieniu się barwami, konwencjami, szukaniu doskonałości w indywidualnym stylu. To opowieść o uzależnieniu nie tylko od tworzenia, ale i używek, które pozwalały na wielogodzinne, nocne ślęczenie nad obrazem. Łempicka potrafiła wracać z przyjęcia późno w nocy i udawać się prosto do pracowni, gdzie oddawała się sztuce wspomagana alkoholem i kokainą. Kończyła o świcie.

Czyńska na łamach tej książki wielokrotnie oddaje głos artystom lub ich współpracownikom. Pojawiają się tam zdania zapadające w pamięć, odsłaniające część artystycznej duszy i pokazujące sposób postrzegania świata przez malarzy, którzy funkcjonują w zupełnie inny sposób, dostrzegając rzeczy niezauważalne dla nas, przeciętnych odbiorców. Rozdział pod tytułem „Lisa del Giocondo i Leonardo da Vinci” zawiera ciekawe wypisy z Traktatu o malarstwie samego mistrza, ale i jego ucznia Vasariego, który miał możliwość widzieć geniusza w trakcie tworzenia.

Czy życie artysty jest godne pozazdroszczenia? Czytając tę książkę, będziemy mieli okazję odkryć ich codzienność. Często wymarzona sława nie przychodzi szybko, najpierw są lata tułania się, biedy, a potem intensywny rozgłos, którego dźwignięcie dla bardzo wrażliwych ludzi nie zawsze jest łatwą sprawą. Będzie dużo o ich życiu prywatnym, uzależnieniach, szukaniu ekstremalnych wrażeń i doświadczaniu życia wszystkimi zmysłami.

 

Piękne wydanie

Cenię książki wydawane przez Marginesy, bo przywiązują wagę do oprawy graficznej. Książka jest w miękkiej okładce, ale mimo mojego wielokrotnego jej otwierania i zamykania, nie widzę na niej śladów używania. Jedną z największych zalet są zdjęcia i ilustracje, na których widzimy omawiane obrazy. Oprócz tych powszechnie rozpoznawalnych dzieł, mieszczą się tu również te mniej znane. Na końcu znajduje się szczegółowy wykaz źródeł ilustracji, bogata bibliografia i indeks nazwisk.

Jeśli zaczytujecie się w obszernych biografiach, możecie poczuć rozczarowanie, choć myślę, że znajdziecie tu punkty zaczepienia do dalszej eksploracji. Na pewno warto sięgnąć po inne książki Małgorzaty Czyńskiej, historyczki sztuki i kuratorki wystaw, która ma ogromną wiedzę i potrafi pobudzić ciekawość. W jej dorobku można znaleźć wiele interesujących pozycji, atrakcyjnych dla czytelników potrzebujących zdecydowanie więcej. Kobiety z obrazów to idealny pomysł na prezent dla kogoś, kto nie ma zbyt wiele czasu, a chciałby dowiedzieć się jak najwięcej. Dla takiej osoby ta książka będzie wymarzoną lekturą 🙂

Redakcja: Anna Kurek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Kobiety z obrazów
  • AUTOR - Małgorzata Czyńska
  • WYDAWCA - Marginesy
  • ROK WYDANIA - 2020
  • LICZBA STRON - 278

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *