Kategorie
Literatura piękna Recenzje

„Mój tata panda” – J. Gould-Bourn

Liz w oczach swojego syna Willa jest słońcem pachnącym pomarańczami, które uwielbia tańczyć. Może to robić wszędzie i wcale nie potrzebuje do tego muzyki. Chłopiec kocha ją całym sercem i chętnie spędza z nią czas. Gdy pewnego dnia dochodzi do tragicznego wypadku samochodowego, nastaje mrok, a Will przestaje mówić.

Przeraźliwie długa cisza

Danny nagle traci kobietę swojego życia i zostaje samotnym tatą. Potrzebuje czasu, by się otrząsnąć. Po roku od wypadku wciąż nie dochodzi do niego, że Liz już nie wróci. Nie stanie w drzwiach, nie założy żółtej sukienki, w której wyglądała promiennie, nie uśmiechnie się szeroko. Nie będzie leniwych poranków, wspólnych wakacji ani spokojnej starości. Przed popadnięciem w odmęty depresji trzyma go tylko jedno: syn. Will był w samochodzie z mamą, gdy doszło do tragicznego wydarzenia. Od tamtego momentu nie odzywa się, a Danny zupełnie nie wie, jak poradzić sobie z tą sytuacją. Ponad trzysta dni bez głosu Willa. Co robić? Jak mu pomóc, gdy ten zapada się w przeraźliwie długą ciszę?

Stojąc nad grobem swojej żony, Danny przyznaje się do swojej bezradności, niemocy: „Próbowałem wszystkiego, ale on po prostu nie mówi i koniec. Na ogół w ogóle na mnie nie patrzy. Nie wiem, czy mnie kocha czy nienawidzi, czy co […]. Czasami mam wrażenie, że tamtego dnia straciłem was oboje” (s. 27-28).

Tańcząca panda wkracza do akcji

Problemy mnożą się, Danny traci pracę na budowie i musi szybko znaleźć nowe zatrudnienie, by spłacić długi. Zaległości w czynszu są coraz większe, więc praca jest potrzebna na już. Nie ma czasu na przeglądanie ogłoszeń, chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne. Wdowiec, przechadzając się przez park, zatrzymuje się przy grupce ludzi obserwujących występy iluzjonisty, człowieka-kurczaka oraz mężczyzny z kotem. Patrzy na reakcje ludzi, na ich radość i się zastanawia. A może by… zostać jednym z nich? Stać się gwiazdą parku i zabawiać ludzi? To nie może być takie trudne, a chyba nawet łatwiejsze od pracy na budowie. Nie ma co się rozwodzić, trzeba działać. Danny wyciąga ostatniego piątaka i nabywa strój pandy. Dlaczego akurat taki? Bo jest najtańszy. Tak oto Danny zostaje pandą, która musi zdobyć nowe umiejętności, by zachwycać publiczność. Czym taka panda w parku może przykuć uwagę? Może tańcem? To jest dobry pomysł, tylko że Danny kompletnie nie potrafi tańczyć, więc w jego życiu pojawia się kolejne wyzwanie.

Pewnego dnia w parku Danny zauważa swojego syna, któremu dokuczają inne dzieci. Śmieją się z tego, że nic nie mówi i obiecują mu, że dręczenie się skończy, gdy chłopiec powie choć jedno słowo. Wściekła panda rozgania chłopaków i słyszy „dzięki”. Will mówi, wydobywa z siebie to jedno słowo. Tak małe, a tak wielkie. Danny jest głęboko wzruszony. To będzie początek relacji pandy z Willem, który nie wie, że pod kostiumem skrywa się jego tata. Chłopiec po rozmowie z nauczycielem, a raczej jego monologu, postanawia mówić do pandy. To jest łatwiejsze niż rozmowa z człowiekiem. Opowiada więc o bólu, stracie, jakiej doznał, niewyobrażalnej tęsknocie za mamą i trudnościach w relacjach z tatą.

Danny zanurza się więc stopniowo w świat swojego syna, odkrywa jego pragnienia, żale, radości i słucha ze zdumieniem i wzruszeniem. Co prawda, chłopiec wciąż nie odzywa się w domu, ale w parku wydobywa z siebie pełne zdania układające się jedno za drugim. Jest więc nadzieja, że Will w końcu odezwie się do taty. Wdowiec, dowiadując się coraz więcej o swoim dziecku, uświadamia sobie, że nie zna swojego syna. Podejmuje działania odpowiadające jego potrzebom, o których istnieniu wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Will dostrzega zmiany w zachowaniu ojca, o czym mówi pandzie. Wciąż nie wie, że ona jest tatą. Co zrobi, gdy prawda wyjdzie na jaw? Czy poczuje się oszukany, zdradzony? To będzie początek czy może koniec relacji z tatą?

Wzrusza, bawi, otula ciepłem

Mój tata panda jest opowieścią o budowaniu relacji. Gdy Liz będąca mostem między ojcem a synem odchodzi, panowie są zagubieni. W sumie niewiele wiedzą o sobie nawzajem. Will ma wrażenie, że mieszka pod dachem z obcą osobą. Jego największa przyjaciółka, słońce pachnące pomarańczą, odeszła. A tata? Zawsze był na budowie, wiecznie zajęty, skupiony na zarabianiu pieniędzy. Teraz, gdy zostali sami, skazani na siebie, czuć w powietrzu niezręczność. Jak zacząć ze sobą rozmawiać? Czy nawiązanie głębokiej więzi między nimi jest jeszcze w ogóle możliwe?

Ta pozycja zachęca do dbania o relacje z najbliższymi, zwłaszcza z dziećmi, jeśli je posiadacie. Czas spędzony z dzieckiem, aktywne słuchanie, żywe zainteresowanie światem młodego człowieka to sprawy kluczowe do zbudowania więzi. Dzieci potrzebują zaangażowanych dorosłych, którzy będą się z nimi zachwycać i dziwić, śmiać i płakać, być autentycznie obok, a nie tylko gdzieś przelotem pojawiać się w pokoju, rzucając „Co tam u ciebie?” i wychodząc, nie czekając nawet na odpowiedź.

Mój tata panda dotyka ważnych i trudnych tematów, ale robi to z niezwykłą i zadziwiającą lekkością, dostarczając nam całej palety emocji. Spotkamy tu smutek w każdym odcieniu, ale i radość w każdej dostępnej tonacji. Ta pozycja wzrusza i bawi. Bije z niej ciepło, które udziela się czytelnikowi w trakcie lektury. Pozycja do pochłonięcia w jeden weekend!

Redakcja: Sylwia Kłoda
Korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Mój tata panda
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Bear Necessities
  • AUTOR - James Gould-Bourn
  • TŁUMACZ - Ewa Penksyk-Kluczkowska
  • WYDAWCA - Marginesy
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 320

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *