Powiedzieć o Cyprze, że jego losy są zawiłe, to nic nie powiedzieć. To miejsce podzielone – na wskroś, w poprzek, wspak. Dogłębnie. Właściwie we wszystkich tego słowa znaczeniach. Nastąpił tam rozłam, który nieodwracalnie wpłynął na życie tysięcy osób. Mieszkańców Cypru dzieli właściwie wszystko. Łączy jedna rzecz – konflikt.

Cypr – nasz czy wasz?

Niełatwo jest opisać w kilku zdaniach sytuację kraju, w którym od kilkudziesięciu lat panuje atmosfera stałego napięcia. Jeśli chciałoby się jednak uprościć niezwykle złożoną sytuację Cypru, należy wspomnieć, że jest on podzielony na dwie strefy wpływów – grecką i turecką. Ich mieszkańcy mają inne wymagania, oczekują zupełnie innych rozwiązań. Wszyscy jednak mają nadzieję, że trwający od drugiej połowy dwudziestego wieku konflikt zakończy się w zupełnie inny sposób. Greccy Cypryjczycy pragną enosis, przyłączenia wyspy do Grecji, a tureccy opowiadają się natomiast za taksim, czyli podziałem Cypru pomiędzy społeczności. Są też osoby, które pragną zjednoczenia. Już na tym etapie nietrudno zauważyć, że o kompromis nie jest łatwo. A nawet jeśli ten się pojawi, to najpewniej wywoła głębokie rozczarowanie.

Konflikt w upale

Idę o zakład, że jeśli by zgromadzić grupę kilku osób i zapytać, z czym kojarzy im się Cypr, to większość odpowiedzi łączyłaby się ze zjawiskowymi widokami, mitologiczną Afrodytą czy błogim spokojem. Po przeczytaniu reportażu trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ten ostatni jest nieczęstym bywalcem tej wyspy. Mroczne losy tego miejsca przykryte są niemalże rajską roślinnością, codzienne rozterki tamtejszych mieszkańców opływa lazur morza. To trochę wyspa paradoksu. Wydaje się, że niełatwo pisać o takiej rzeczywistości. Podjął się tego Thomas Orchowski i zrobił to w sposób niezwykle umiejętny. Stworzył reportaż, w którym każdy czytelnik znajdzie choć jedną interesującą go część. Zawarł w swojej książce – co jasne – szeroki kontekst historyczny. Pojawia się wiele faktów, nie przytłaczają jednak swoją liczbą, pozwalając na zapoznanie się z podstawowymi aspektami przeszłości wyspy, a przy tym nie nużąc.

Okraszenie surowych historycznych faktów emocjonalnymi wypowiedziami ludzi związanych z Cyprem sprawiło, że opowieść ta była kompletna:

– Lata sześćdziesiąte to były trudne czasy. Człowiek wylądował na Księżycu, walczył o prawa człowieka, ale tureccy Cypryjczycy tkwili w ciemności. Nikt nie słyszał naszego głosu (s. 55).

W reportażu nie zabrakło odwołania się do polityki, tak tej sprzed lat, jak i tej, z którą Cypryjczycy mają do czynienia obecnie. Co ważne, autor nie daje poznać, do której ze stron jest mu bliżej. Rozmawiając z przedstawicielami obu społeczności, przekazując ich poglądy i odczucia, tworzy grunt, który pozwala jego rozmówcom na zwierzenie się z odczuć, które rzadko wypływają na powierzchnię. Oddaje głos zarówno tureckiej, jak i greckiej stronie, relacjonuje wydarzenia i przywołuje słowa, których próżno byłoby szukać w innych źródłach.

Trauma o dwóch twarzach

Cypr to przede wszystkim ludzkie historie, także te pełne cierpienia, niezagojonych ran i poczucia niesprawiedliwości. Codzienność miesza się tam z traumatycznymi wspomnieniami:

– Strach dzieli i wyniszcza obydwie społeczności już od ponad pół wieku (s. 240).

W wyniku konfliktu zginęło wiele osób. O części słuch po prostu zaginął. Ich bliscy do teraz nie posiadają informacji o tym, co stało się z ich mężami, ojcami czy braćmi. Cypryjczycy często musieli rozstać się nie tylko z najbliższymi, ale też z miejscami, które kiedyś po prostu do nich należały. Zostawiali swoje pachnące kawą domy i w popłochu udawali się do miejsc, które stawały się ich schronieniem. To zrodziło oczywiście kolejne problemy, których w większości wciąż nie udało się rozwiązać.

Reportaż Orchowskiego we wnikliwy sposób obrazuje wszelkie rozterki i wątpliwości greckich i tureckich Cypryjczyków. Czytelnik może dowiedzieć się dzięki temu, z jakimi przejściami musieli zmierzyć się związani z Cyprem ludzie, jak zachowywali się w poszczególnych sytuacjach oraz jaki miało to na nich wpływ. Można też zauważyć kontrastowe podejście do przeszłości – jedni bez końca wspominają minione lata, ciągle poruszają kwestię konfliktu, pielęgnują pamięć o tym, czego byli świadkami i wyraźnie opowiadają się po którejś ze stron bądź po prostu nie dopuszczają do siebie myśli, że mogliby choć na chwilę uwolnić się od jarzma cypryjskości. Drudzy starają się natomiast – na ile to możliwe – odciąć od nieustających rozmyślań i choć wiedzą, że nigdy nie będą w stanie całkowicie zapomnieć o tym, co spotkało zarówno ich, jak i ich najbliższych, to jednak próbują wypracować własną strategię radzenia sobie z traumą:

– Ja nie chcę roztrząsać przeszłości, nie chcę snuć domysłów na temat tego, co się stało z moim ojcem. […] Tak sobie radzę z tą sytuacją. Akceptuję ten uraz, choć nie rozmawiamy o nim w rodzinie (s. 56).

Cierpienie ma tam zatem dwie natury – tę milczącą i tę, która nie akceptuje ciszy.

Bez końca

Po przeczytaniu tego reportażu odczuwa się niedosyt, ale chyba inaczej być nie może. Człowiek z natury oczekuje zakończenia pewnych rozdziałów, spięcia opowiadania klamrą, która jasno oddzieli przeszłość od teraźniejszości. Wydaje się jednak, że w przypadku opowieści o Cyprze jest to niemożliwe – ten konflikt trwa. I choć jego koniec pewnie kiedyś nastąpi, to na ten moment trudno dostrzec choćby początek końca. Dlatego warto sięgnąć po reportaż Thomasa Orchowskiego – bo pochylił się nad kwestią, o której większość z nas nie wie prawie nic. A przecież to się dzieje, to trwa i mimo że naiwnie myślimy, że Cypr jest miejscem rajskim, to jednak prawdziwe oblicze tej wyspy jest zgoła inne. Wystarczy sięgnąć po reportaż Orchowskiego, by przyjrzeć się temu obliczu z bliska.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Wyspa trzech ojczyzn. Reportaż z podzielonego Cypru
  • AUTOR - Thomas Orchowski
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Czarne
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 312

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *