Kategorie
Literatura piękna Recenzje

„Trzynasta opowieść” – D. Setterfield

Po tym, jak niespodziewanie zachwyciła mnie zeszłoroczna Była sobie rzeka, nie wahałam się przed sięgnięciem po debiut Diane Setterfield, Trzynastą opowieść. Czy te książki więcej łączy, czy dzieli?

Diane Setterfield należy do wąskiego grona pisarzy, którzy debiutowali późno, a wcześniej byli związani ze środowiskiem akademickim. Pisząc debiutancką powieść, miała literaturoznawcze przygotowanie, ale bynajmniej nie sprawiło ono, że książka należy do tych trudniejszych i bardziej wymagających – przeciwnie, z miejsca stała się bestsellerem „New York Timesa”. Urok Trzynastej opowieści (2006) opiera się na atmosferze, nie oczekujcie więc szybkiej akcji (mimo że jej zwrotów nie zabraknie). Choć reklamowana jest jako „współczesna powieść gotycka”, uważałabym z tym określeniem – to, że pojawiają się pewne jej elementy, jeszcze nie znaczy, że rzeczywiście nią jest. To raczej mieszanka gatunków, podobnie jak Była sobie rzeka, ale podczas czytania Trzynastej… czuć, że autorka nie łączy ich jeszcze aż tak swobodnie.

Powieść została wydana w 2006 roku przez Wydawnictwo Amber w przekładzie Barbary Przybyłowskiej, a Wydawnictwo Albatros wznowiło ją w „Serii butikowej” w nowym tłumaczeniu Magdaleny Słysz.

Dwie siostry razy dwa

Margaret Lea prowadzi nieco ekscentryczne, ale uporządkowane życie: od dzieciństwa pracuje w antykwariacie swojego ojca i nałogowo czyta, a obecnie pisuje biografie. Wydawać by się mogło, że wszystko jest w porządku. Jednak na jej życie kładzie się cieniem tragiczne wydarzenie – śmierć bliźniaczki, która załamała ich matkę, przez co nie potrafiła nawiązać więzi z żyjącą córką. Margaret czuje się osamotniona, oprócz ojca nie ma żadnych przyjaciół. Ucieka w świat książek i próbuje odtwarzać zapomniane życiorysy, aby zagłuszyć ból straty, tęsknotę za duchem siostry.

Pewnego dnia w jej życiu następuje zwrot. Otrzymuje list od poczytnej pisarki, Vidy Winter, w którym prosi Margaret o napisanie jej biografii, gdyż nie zostało jej wiele czasu z powodu choroby. Mimo jej sławy, o kobiecie nie wiadomo praktycznie niczego – posługuje się pseudonimem, nieznane jest jej miejsce pochodzenia, rodzina oraz fakty z dzieciństwa i młodości. Każdemu dziennikarzowi opowiada inną wersję swojego życiorysu. Margaret nie waha się długo i przyjmuje zaproszenie Winter, bo może to być jedyna szansa na poznanie prawdy o jednej z najpopularniejszych współczesnych pisarek.

Tak zaczyna się opowieść o życiu Vidy Winter, wychowującej się z bliźniaczką Emmeline w dworze Angelfield do szesnastego roku życia, kiedy wybuchł pożar, który strawił cały majątek. Margaret codziennie słucha zwierzeń Vidy i spisuje jej historię. Czy kobieta rzeczywiście mówi tylko prawdę? Umiejętny dobór słów może sprawić, że w pozornie błahym wyrażeniu kryje się więcej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Losy pisarki skrywają wiele sekretów i traumatycznych doświadczeń, które zaczęły się na długo przed jej narodzinami.

XIX wiek w XXI wieku

Większość Trzynastej opowieści stanowi historia Vidy w narracji trzecioosobowej, ale jest ona prowadzona równolegle z pierwszoosobową relacją Margaret. Opowieść pisarki rzeczywiście ma klasyczną strukturę, dzieje się od początku do końca, i to przede wszystkim ona inspirowana jest dziewiętnastowieczną powieścią gotycką. Akcja dzieje się w malowniczo położonym dworze Angelfield i okolicach, gdzieś w tle przewijają się pola i wrzosowiska, co przywodzi na myśl książki sióstr Brontë. Dzieje rodziny Angelfieldów naznaczone są nieszczęśliwą miłością, obłędem, nienawiścią i degeneracją, które niszczą jej członków, również w kolejnych pokoleniach. Bliźniaczki wychowują się w atmosferze upadku, zarówno fizycznym (niszczejący dwór), jak i psychicznym (niewywiązujący się ze swoich obowiązków rodzice). Nie brakuje też typowych, czasem aż za bardzo, scen z duchem w roli głównej. Ma to wszystko swój klimat, Setterfield znała dzieła nie tylko Brontë, ale też Wilkiego Collinsa czy Henry’ego Jamesa. Zapożycza miejsce akcji, tragedie rodzinne, postacie obłąkanych rodziców, osamotnionych dzieci, guwernantki widzącej duchy i piszącej dziennik. Tych zapożyczeń jest o wiele więcej, ale nie mogę ich już zdradzić. Jednocześnie jednak mam wrażenie, że za mało dodała od siebie, że tylko sprawnie zmieszała elementy wymyślone już wcześniej. Nie jest to może aż tak wielki zarzut, w końcu wszyscy się czymś inspirują, a czyta się tę książkę z przyjemnością, ale mimo wszystko spodziewałam się czegoś więcej. Była sobie rzeka jest pod tym kątem oryginalniejsza. W Trzynastej opowieści czuć wykreowaną przez autorkę atmosferę, lecz nie w takim natężeniu, jakie mogłoby być. Może to kwestia zbyt małej ilości opisów, szczególnie terenów zewnętrznych (przykładem niech będzie dom Vidy położony wśród wrzosowisk Yorkshire, które nie zostały opisane w ogóle). Mistrzynią współczesnej powieści gotyckiej pozostaje Shirley Jackson.

W historii Margaret również można znaleźć te inspiracje: trudne relacje rodzinne, wychowanie w antykwariacie, pobyt w rezydencji Vidy, gdzie zdarza jej się doświadczyć pewnych dziwnych zdarzeń, wyprawy do ruin Angelfield. Dowiadując się więcej o pisarce, dziewczyna poznaje lepiej samą siebie. Mają podobne przeżycia, łączą je poczucie straty i samotność. Sceny ich rozmów są jak interludia, pozwalają zaczerpnąć tchu przed dalszym ciągiem i pogłębiają znajomość bohaterek, tę między nimi samymi oraz czytelnika. Jest jednak wątek, który w ogóle mi się nie podobał – pojawienie się postaci Aureliusa i jego nagła przyjaźń z Margaret. Wytrącał z toku opowieści, psuł atmosferę, aż nie mogłam się doczekać, kiedy skończy się ten rozdział. Sposób, w jaki ten wątek łączy się ostatecznie z całością, też jakoś nie do końca mnie przekonuje.

Akcja powieści dzieje się współcześnie, ale prawie nie da się tego odczuć, zarówno w historii Vidy, jak i w relacji Margaret nie pada żadna konkretna data. Bohaterowie ze sobą korespondują, nie dzwonią i nie wymieniają maili. Trudno mi z całą pewnością powiedzieć, że w ogóle nie pojawiają się urządzenia elektroniczne, lecz jeśli tak, są to wzmianki drobne i rzadkie. Szczególnie w opowieści pisarki, mającej miejsce w drugiej połowie XX wieku, autorka zachowała w ten sposób aurę XIX wieku, czasem aż można zapomnieć, że to nie ta epoka. Tym, po czym można poznać, że jednak jest to powieść współczesna, jest jej dwutorowa konstrukcja i fakt, że od początku znane jest, przynajmniej częściowo, zakończenie. Wiadomo, że Vida w wieku szesnastu lat przeżyła pożar domu i straciła siostrę, ale warto odkryć, jak do tego doszło i poznać wszystkie konsekwencje tych strasznych wydarzeń.

Prawda wyzwala

Mimo swojej wtórności względem literackich poprzedników, Trzynasta opowieść jest godna uwagi. Może Była sobie rzeka narzuciła mi zbyt duże oczekiwania i ciągle muszę sobie przypominać, że powstała kilkanaście lat później. Setterfield stworzyła debiut udany i świadomy swoich źródeł. Nawet jako literaturoznawczyni można jej wybaczyć niektóre rzeczy, bo co innego znać coś w teorii, a co innego przekuć to w praktykę. Książka broni się pięknym stylem, nastrojem tajemniczości, choć wcale niebudzącym grozy, i konstrukcją postaci, szczególnie kobiecych, bo to one grają pierwsze skrzypce. Prawie każdy bohater jest czymś naznaczony, nie ma tu ludzi idealnych i całkowicie szczęśliwych. Większość, nie tylko Margaret i Vida, odczuwa jakiś brak, podobnie jak w późniejszej powieści. Setterfield stoi na straży przekonania, że prawda wyzwala, pozwala na pogodzenie się z przeszłością i rozpoczęcie nowego, lepszego życia.

Jeśli Była sobie rzeka jest jeszcze przed Wami, radzę zacząć od Trzynastej opowieści. Debiut, choć przemyślany i dobrze napisany, zwyczajnie nie dorównuje następczyni, co nie znaczy, że nie warto go przeczytać. Może atmosfera nie jest tak baśniowa, akcja toczy się wolniej, występuje mniej bohaterów głównych, przez co historia nie przeskakuje tak często między nimi, ale odkrywanie losów Vidy Winter utrzymuje w napięciu, chce się wiedzieć, co będzie dalej. Autorka pisze w tak subtelny sposób, że nawet jeśli umieszcza tu i ówdzie pewne sugestie, łatwo je przeoczyć i płynąć dalej z tokiem opowieści. Dopiero wracając do poszczególnych fragmentów już po poznaniu zakończenia, zdawałam sobie sprawę, że brzmią zupełnie inaczej i odkrywają więcej. Tak, dałam się zaskoczyć zakończeniem i wcale nie żałuję, bo gdybym domyśliła się go wcześniej, straciłabym całą przyjemność.

Czym jest tytułowa trzynasta opowieść? To już musicie odkryć sami. Jeśli tylko lubicie dziewiętnastowieczne powieści, trudne historie rodzinne, tajemnice i lekko gotycki klimat, nie trzeba Was będzie specjalnie zachęcać. Jeśli nie lubicie, zawsze możecie spróbować – akurat ta książka stanowi dobry początek, jest lżejsza niż książki sióstr Brontë. Gdyby nie przypadła Wam do gustu, będziecie wiedzieć, że ten typ literatury raczej nie jest dla Was.

Jak wszystkie książki z „Serii butikowej”, Trzynasta opowieść wydana jest tak pięknie, że trudno oderwać od niej wzrok, co jest już znakiem rozpoznawczym całej serii. Za opracowanie graficzne ponownie odpowiada Kasia Meszka. Pozostaje czekać na wznowienie Człowieka, którego prześladował czas, drugiej powieści Setterfield.

Redakcja: Sylwia Kłoda
Korekta: Grzegorz Antoszek
  • TYTUŁ - Trzynasta opowieść
  • TYTUŁ ORYGINALNY - The Thirteenth Tale
  • AUTOR - Diane Setterfield
  • TŁUMACZ - Magdalena Słysz
  • WYDAWCA - Albatros
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 448

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *