Czytaliście Gołębia i węża, bardzo udany debiut Shelby Mahurin? Zakochaliście się w przygodach nietypowego małżeństwa – czarownicy o ciętym języku z zaprzysiężonym Kościołowi łowcą zwalczającym magię? Jesteście ciekawi ich dalszych losów? Jeśli tak, to mam przyjemność zaprosić Was do lektury książki i recenzji kolejnego tomu! 

Zagrożeni z każdej strony

Po Modraniht, wydarzeniach z poprzedniej części, Louise le Blanc i Reid Diggory ponownie są razem, lecz wraz z przyjaciółmi muszą uciekać – właściwie przed wszystkimi. Ściga ich bowiem sabat, Kościół i całe królestwo, jednak największym zagrożeniem wciąż pozostaje Morgane, matka Lou, która zaczyna prowadzić z nimi jakąś chorą grę. Lou i Reid są pewni, że na tym nie poprzestanie, więc z braku innej opcji postanawiają szukać pomocy u wrogów Morgane, lecz jednocześnie także ich…

Czy Lou i Reid przekonają innych do zaryzykowania życia u ich boku i postawienia się tej niezwykle niebezpiecznej czarownicy? Czy będą w stanie ochronić siebie oraz swoich bliskich i pokonać niezwyciężoną Morgane le Blanc?

Jak wrażenia?

Krew i miód pod pewnymi względami bardzo różni się od poprzedniego tomu. Spodziewam się, że zdania będą nieco podzielone co do tego, czy na plus, czy może raczej na minus. Shelby Mahurin tym razem skupia się o wiele bardziej na budowie świata przedstawionego w powieści i wyjaśnianiu różnych kwestii, choćby związanych z działaniem systemu magii. Brakowało tego troszkę w Gołębiu i wężu, czego jednak nie potraktowałam jako duży minus – jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego, odsyłam Was do recenzji 😊 O ile pierwszy tom można było nazwać romansem z fantastyką w tle, tym razem sprawy mają się odwrotnie. Jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw, ponieważ po cichu liczyłam na więcej wyjaśnień, zwłaszcza tematów magicznych, co właśnie otrzymałam, ale…

Nie ukrywam, że książka nie wciągnęła mnie od razu – początkowo nawet nieco mnie nudziła. Akcja toczyła się dość wolno i szczególnie brakowało mi zabawnych przepychanek słownych pomiędzy Lou i Reidem, których pełno było w poprzednim tomie. Za to w końcu przede wszystkim pokochałam Gołębia i węża, więc kiedy zaczynałam drugi tom, czułam się nieco rozczarowana. Jednak z czasem doceniłam Krew i miód zarówno za poświęcenie więcej miejsca budowie całego świata przedstawionego, ciekawy pomysł na fabułę i jego realizację oraz kreacje postaci.

Czarownica i łowca

Po przejściach pary podczas Modraniht, ich relacja nieco uległa zmianie. W końcu wyszło na jaw wiele sekretów i trzeba się teraz zmierzyć z konsekwencjami tego, co wydarzyło się podczas Modraniht, ale przynajmniej oboje wyszli cało z opresji i mają siebie nawzajem. Wciąż jednak dzieli ich kilka kwestii…

 Jesteśmy naturalnymi wrogami, Reid. Ty zawsze będziesz łowcą czarownic. Ja zawsze będę czarownicą. I zawsze będziemy sprawiali sobie ból (s. 359).

Lou dość niebezpiecznie zaczyna korzystać z magii, aby ochronić swoich bliskich, co może nieść ze sobą opłakane skutki, czego z kolei nie pochwala Reid, który musi się również zmierzyć z własnymi nowo odkrytymi zdolnościami. Nie jest mu z tym łatwo, ponieważ całe życie walczył z magią i widział wiele wywołanego przez nią zła. Muszę przyznać, że pomimo moich początkowych oporów, bardzo spodobał mi się pomysł na takie właśnie rozwinięcie losów pary. Dodam tylko, że ponownie mamy do czynienia z wydarzeniami przedstawionymi zarówno z perspektywy Lou, jak i Reida, co pozwala lepiej zrozumieć punkt widzenia obu postaci i daje szerszy wgląd w przebieg wydarzeń.

Świetna kontynuacja

Podsumowując, mimo że początkowo nie miałam samych pozytywnych odczuć, drugi tom ostatecznie przypadł mi do gustu. Było lekko, przyjemnie, może nieco smutniej i już nie tak zabawnie, ale zdecydowanie ma to również swoje dobre strony. Uważam, że Krew i miód stanowi bardzo dobre dopełnienie i kontynuację losów czarownicy i łowcy. Mimo że powieść nie wciągnęła mnie od razu, potem, kiedy akcja zaczęła pędzić, nie mogłam się oderwać, a zakończenie było dla mnie olbrzymim zaskoczeniem i jestem szczerze zaciekawiona, co przyniesie kolejny tom. Mam nadzieję, że niebawem się ukaże 😉

Polecam cały ten cykl przede wszystkim młodzieży – w końcu do tej grupy wiekowej jest on skierowany 😉 Jednak ja już ten wiek mam za sobą, a mimo wszystko znalazłam świetną rozrywkę zarówno w Gołębiu i wężu, jak i Krwi i miodzie, więc polecam ten cykl także starszym czytelnikom – wielbicielom fantastyki z gorącym romansem w tle.

Redakcja: Anna Kurek
Korekta: Grzegorz Antoszek
  • TYTUŁ - Krew i miód
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Blood & Honey
  • AUTOR - Shelby Mahurin
  • TŁUMACZ - Agnieszka Kalus
  • WYDAWCA - We need YA
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 512

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *