Dorabianie skomplikowanej teorii do praktyki może doprowadzić do zgubnego rezultatu, gdy w plątaninie tekstów przesycony filozoficznymi wynurzeniami czytelnik ma chęć jedynie nie psuć sobie dobrej zabawy i świadomie ominie zbędny w jego mniemaniu i w danym momencie nadmiar informacji, niewnoszących nic nowego do tematu. Na szczęście, mimo uduchowionego tytułu, Serce fotografii wcale nie jest laniem wody.

David duChemin jest fotografem podróżniczym i to widać po jego twórczości. Odwiedza egzotyczne oraz rzadko odwiedzane przez Europejczyków miejsca w Afryce czy Azji i uwiecznia tematy, których nie znajdzie się w miejscach zazwyczaj odwiedzanych przez turystów. Wolny czas pomiędzy wyprawami spędza na organizowaniu warsztatów fotograficznych oraz pisaniu książek. Jest to druga pozycja tegoż autora, którą przyszło mi recenzować na łamach GoodBuka. Wiosną bieżącego roku zmierzyłem się ze Światem w obiektywie. Na koniec postaram się porównać obie książki.

Pytania bez odpowiedzi

Autor zdecydował się podzielić treść Serca fotografii na dwadzieścia siedem niewielkich, wręcz drobnych rozdziałów. Każdy ma dosłownie kilka stron opatrzonych zdjęciami oraz hasłami bądź cytatami wydrukowanymi większą czcionką. Przeglądając książkę pobieżnie w księgarni, można dojść do wniosku, że jest uboga w treść, czy nawet że jest próbą naciągnięcia potencjalnego klienta na książkę uznanego autora.

Nic bardziej mylnego. Książkę należy traktować nie jako coś szybkiego, do przeczytania w kwadrans, ale jako wyzwanie praktyczne. Każdy rozdział to osobne zagadnienie – temat, kolor, kadrowanie, kąt ujęcia, światło – jakie autor wyłuszcza czytelnikowi, podsuwając pomocne pytania. Odpowiedzi powinny ułatwić osiągnięcie sugerowanych przez duChemina rezultatów. 

Wpierw pytaj, potem strzelaj

Szybka matematyka: dwadzieścia siedem rozdziałów, a w każdym jest zazwyczaj kilka pytań, choć zdarzyło się ich nawet jedenaście. Na potrzeby szybkiego wyliczenia przyjmijmy średnią pięć na rozdział. Sto trzydzieści pięć pytań do zadania sobie przed każdym, ale to każdym naciśnięciem spustu migawki w aparacie? Tak. Robi wrażenie. Stąd też nie jest to pozycja dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z fotografią. Do tej książki należy usiąść, posiadając już pewną podstawową wiedzę teoretyczną oraz znajomość obsługi swojego aparatu, i to w stopniu, w którym funkcje, nastawy czy rozumienie trójkąta ekspozycji jest instynktowne i nie wymaga zastanowienia.

Tak samo jest z tą ponad setką pytań, które należałoby sobie zadać przed zrobieniem każdego zdjęcia. Budowa książki i treść rozdziałów zmusza do zastanowienia się nad nimi oraz do sięgnięcia po aparat, by przetestować to, co proponuje autor. Tylko praktyka czyni procesy odruchami, bo w końcu kto z nas myśli, jak włączyć światło w pomieszczeniu? Lokalizujemy włącznik i włączamy światło.

Strona wizualna

Rozdziały zostały upiększone fotografiami autora, w większości czarno-białymi pracami wykonanymi w latach 2017-2019. Naprawdę miło się ogląda takie zdjęcia, szczególnie że nie od dziś wiadomo, iż kolor potrafi rozpraszać. Wybranie prac czarno-białych bądź z przygaszonymi kolorami daje podtytułowy efekt – zdjęcia pełne wyrazu. Kolor potrafi rozproszyć uwagę, więc można ułatwić sobie zadanie.

Kolejna sprawa to wyizolowanie tematu z tła przez winietę, czyli duże czarne bądź jednolite przestrzenie, które nie są interesujące, za to prowadzą do jaśniejszych partii zdjęcia, a więc tego czegoś, co chcemy przedstawić. Innymi słowy, zdjęcia wyrażają to, co autor chce przekazać odbiorcy. I tu należy wstawić gwiazdkę z uwagą, iż nie da się rozdzielić pewnych zagadnień podczas wykonywania zdjęć, ponieważ każde ujęcie łączy w sobie treści wielu rozdziałów.

Suma summarum

Powtórzę swoje wcześniejsze słowa: nie jest to książka dla osób, które sięgnęły po aparat niedawno. Mile widziane są podstawy. W mojej ocenie dla początkujących o wiele lepsza będzie inna pozycja duChemina, którą recenzowałem niedawno: Świat w obiektywie, ale o tym niżej. 

In plus dla Świata w obiektywie przemawiają dane z exifa pod każdym zdjęciem, których z kolei Sercu fotografii brakuje. Jednak nie twierdzę, że jest to potężna wada, po prostu Serce fotografii skupia się na innych zagadnieniach, gdzie rodzaj sprzętu to dalszy plan. Dużą zaletą Serca fotografii w porównaniu do wcześniej recenzowanej pracy jest mniejsze przefilozofowanie treści, przez co stała się bardziej zwarta i klarowniejsza w odbiorze. In genere, polecam przeczytać i nie przejmować się nierealizowaniem wszystkich pytań przed naciśnięciem spustu. W końcu w każdej pasji chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę. 

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Serce fotografii. Jak robić zdjęcia pełne wyrazu
  • TYTUŁ ORYGINALNY - The Heart of the Photograph: 100 Questions for Making Stronger, More Expressive Photographs
  • AUTOR - David duChemin
  • TŁUMACZ - Piotr Cieślak
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Helion
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 290

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *