Kategorie
Komedie Kryminały Recenzje

„Dwie lewe ręce” – O. Rudnicka

„Największe osiągnięcie diabła to przekonanie ludzi, że nie istnieje, pomyślała Matylda, patrząc z niechęcią na byłą szefową, której miała szczęście nie oglądać od wielu miesięcy. Dobra passa jednak się skończyła (s. 5)”, ponieważ Salomea Gwint siedzi właśnie w biurze detektyw Matyldy Dominiczak i przedstawia swoją sprawę…

„Na pierwszy ogień – sprawa szefowej”

Po ostatniej sprawie Matylda Dominiczak postanowiła rzucić pracę w agencji detektywistycznej „Gwint, Kowalski i Puszczyk” Prywatni Detektywi i przejść na własny rachunek. Nie podobały jej się metody Salomei Gwint i nie chciała więcej tłumaczyć się komuś ze swojej pracy, więc postawiła na własną działalność. Jednak rzeczywistość okazuje się trudniejsza, niż się spodziewała – brak środków i sprzętu oraz biuro wymagające całkowitego remontu. To sprawia, że Matylda decyduje się na zlecenie, którego w innych okolicznościach by nie przyjęła…

Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda dość typowo i prosto – znalezienie haka na męża, aby łatwo uzyskać rozwód. Ot, sprawa, jakich wiele. Coś tu jednak ewidentnie śmierdzi, ponieważ klientką detektyw Dominiczak zostaje była szefowa z piekła rodem we własnej osobie – Salomea Gwint. Matylda zbyt dobrze ją zna, aby nie podejrzewać, że jest tutaj jakieś drugie dno. Czy za tą sprawą rzeczywiście kryje się coś więcej? Na to pytanie otrzymacie odpowiedź, gdy sięgniecie po Dwie lewe ręce!

Była bibliotekarka znowu w akcji!

Dwie lewe ręce to piąty z kolei tom serii o detektyw Matyldzie Dominiczak. Zainteresowanych odsyłam do recenzji poprzednich części 😉 Nie da się ukryć, że bardzo chętnie sięgam po kolejne książki tej serii, więc żadną niespodzianką nie jest, że na moim regale znalazły się właśnie Dwie lewe ręce. Moje oczekiwania wobec tej pozycji również i tym razem zostały spełnione. Matylda jak zawsze w formie! Wieczne słowotoki i skróty myślowe to tylko część zabawnych zachowań byłej bibliotekarki. Zdecydowanie to jej barwna osóbka jest olbrzymim atutem całej serii, co już wspominałam w recenzjach poprzednich części. Najbardziej mnie rozbawiły jej rozmowy z flegmatycznym i żyjącym w cyberprzestrzeni mężem, Romanem. Nie będę Wam zdradzać, co jest ich głównym tematem 😀 Sami sprawdźcie!

Olga Rudnicka stworzyła mnóstwo postaci, które są naprawdę świetnie wykreowane i stanowią olbrzymie źródło komizmu w książce. Część z nich pojawiła się już w poprzednich tomach, jak choćby emerytowany już policjant starej daty Staszek Tomczak oraz jego kolega od wypitki i wędkowania inspektor Kotek. Oczywiście poznacie też nowe postaci, dzięki którym nieraz się zaśmiejecie. Mnie osobiście bardzo rozbawiła postać wścibskiej sąsiadki Ernesta Korcza. Ta kobieta chyba wie wszystko 😀

Podsumowanie

Jak zawsze wspaniale się bawiłam podczas lektury książki z serii o detektyw Matyldzie Dominiczak. Ta pozycja wprost ocieka niewymuszonym humorem, za co daję naprawdę dużego plusa. Całość bardzo lekko i szybko się czyta – pochłonęłam tę książkę w niecałe dwa dni. Natomiast zagadka kryminalna intryguje na tyle, że czytelnik nie może się doczekać rozwiązania sprawy. Jeśli tylko ukaże się następny tom, to chętnie po niego sięgnę. Bardzo na to liczę, ponieważ mam jeszcze parę pytań co do losów poszczególnych bohaterów.

Dwie lewe ręce polecam wszystkim fanom serii o detektyw Matyldzie Dominiczak, ale oczywiście nie tylko. Ten tom prezentuje zupełnie nową sprawę, a autorka pokrótce przybliża postaci i wydarzenia z poprzednich części, więc niewtajemniczony czytelnik nie powinien czuć się zdezorientowany w temacie. Jednak naprawdę warto przeczytać całą serię od deski do deski 😊

Redakcja: Anna Kurek
Korekta: Grzegorz Antoszek
  • TYTUŁ - Dwie lewe ręce
  • AUTOR - Olga Rudnicka
  • WYDAWCA - Prószyński i S-ka
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 360

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *