Kategorie
Horrory Recenzje

„Nawiedzony Dom na Wzgórzu” – S. Jackson

Koncept nawiedzonego domu jest już tak wyeksploatowany przez popkulturę, że budzi dziś raczej śmiech niż strach. Jednak każdy taki motyw ma swoje pierwowzory – a bez najsłynniejszej powieści Shirley Jackson fabuły współczesnych filmów i książek pewnie prezentowałyby się zupełnie inaczej.

Kiedy czyta się dzieła Shirley Jackson (1916–1965), trudno uwierzyć, że prowadziła całkiem zwykłe życie amerykańskiej żony i matki lat 50. i 60. Po ukończeniu studiów zamieszkała z mężem w Nowym Jorku, gdzie pracowali w magazynie „The New Yorker”. Później wychowywała dzieci, zajmowała się domem i pisała powieści, wspomnienia i opowiadania, których stworzyła ponad dwieście. Debiutowała w 1948 roku powieścią The Road Through the Wall, a sławę zdobyła (przy okazji wywołując skandal) jeszcze w tym samym roku opowiadaniem Loteria. Najbardziej znana jest ze współczesnych horrorów gotyckich, którymi inspirowali się późniejsi twórcy ze Stephenem Kingiem na czele – Nawiedzonego Domu na Wzgórzu (1959) i Zawsze mieszkałyśmy w zamku (1962).

W imię nauki

Żadne ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec owego nieszczęsnego punktu, w którym dziwny zbieg linii i płaszczyzn sugeruje zło w fasadzie domu. A jednak jakieś szalone zestawienie, źle ustawiony narożnik, przypadkowe spotkanie linii dachu i połaci nieba zamieniły Dom na Wzgórzu w miejsce prawdziwej rozpaczy, tym bardziej przerażające, że fasada domu zdawała się żywa, bacznie obserwująca otoczenie z pustych okien, z odrobiną rozbawienia w gzymsowych brwiach […]. Dom ten sprawiał wrażenie, że uformował się sam, zespajając się podług własnego, potężnego planu pod rękami budowniczych. Sam stworzył swą specyficzną konstrukcję linii i kątów i wzniósł swój olbrzymi łeb do nieba bez żadnego przyzwolenia ze strony ludzkości (s. 35).

Doktor John Montague interesuje się zjawiskami parapsychicznymi pod kątem naukowym, pragnie więc zbadać miejsce, gdzie może do nich dochodzić, i wsławić się w środowisku badaczy. Kiedy odnajduje Dom na Wzgórzu, postanawia wykorzystać szansę i sprawdzić, co (i czy w ogóle coś) się w nim kryje. Po żmudnych poszukiwaniach znajduje odpowiednich asystentów: Luke’a Sandersona, przyszłego spadkobiercę domu, radosną i odważną Theodorę oraz nieśmiałą Eleanor. Ich zadaniem jest obserwacja zjawisk, które ponoć mają tu miejsce. Podejmują się go z optymizmem i podekscytowaniem, ale wkrótce przekonują się, że coś tu jest nie tak.

Ekipa przyjeżdżająca do oddalonego od cywilizacji domu, która musi się zmierzyć z manifestacją tajemnych mocy – brzmi tak stereotypowo, jak to tylko możliwe. A jednak to właśnie ta książka wydana w 1959 roku natchnęła późniejszych twórców horroru literackiego i filmowego. Bez Nawiedzonego domu na Wzgórzu nie byłoby pewnie hotelu Panorama z Lśnienia Kinga, domu Navidsonów z Domu z liści Danielewskiego i wielu innych.

Powieść grozy

Jeśli Jackson nie stawia na typowe rozwiązania kojarzące się dziś z horrorami (te powstały później, w latach 70. i 80.), to co w tej świetnej powieści mrozi krew w żyłach? Przede wszystkim atmosfera. Autorka wyraźnie inspiruje się powieścią gotycką – zamyka większość akcji w starym, wiktoriańskim domu na pustkowiu, gdzie „nikt was nie usłyszy. Nawet w nocy” (s. 45) – ale uwspółcześnia ją, wprowadzając do niego racjonalnych, niewierzących w duchy przedstawicieli XX wieku.

Nie ma tu szybkiej akcji, jump scare’ów, przerażających duchów i postaci, tych wszystkich rekwizytów, do których przyzwyczaiło nas kino. Czy to sprawia, że Nawiedzony Dom na Wzgórzu nie jest straszny i nie warto go czytać? Wręcz przeciwnie! Nie sztuka wywoływać emocje odbiorców przy pomocy odruchowych reakcji organizmu, nad którymi nie ma się kontroli. Jackson potrafi budzić przerażenie, niepokój i dyskomfort jedną sceną czy opisem, czymś pozornie błahym, choć dużo zależy od wrażliwości i podatności czytelnika. Czuć, że Dom nie jest zwykłym domem, ale nie wynika to tylko z czyjejś domniemanej obecności. Jest zły sam w sobie, bez powodu, który dałoby się wskazać i wyeliminować, taki po prostu jest, jak w weird fiction. Wywiera przy tym specyficzny wpływ na niektóre przebywające w nim osoby. Czy zmieniają się w kogoś innego, czy raczej przestają wreszcie udawać i uwalniają wszystkie swoje demony?

Może i brakuje typowych jump scare’ów, ale to nie znaczy, że nie ma w ogóle strasznych momentów. Są jednak tak wplecione w tok opowieści, że nie wiadomo, kiedy nastąpi jakieś dziwne zdarzenie. Rzadko napięcie jest budowane i rozładowywane jednym celnym ciosem, choć tutaj trzeba wyróżnić fenomenalną scenę z rączką. Częściej bywa tak, że nie dzieje się nic specjalnego – bohaterowie rozmawiają lub wykonują jakąś zwykłą czynność i nagle następuje coś, co nie powinno, co nie pasuje do danego momentu.

Powieść psychologiczna

Nawiedzony Dom na Wzgórzu to absolutnie obowiązkowa pozycja dla fanów powieści psychologicznej, rozpatrywanie jej wyłącznie jako horroru jest praktycznie obrazą. Główną bohaterką jest trzydziestodwuletnia Eleanor Vance, która przez jedenaście lat opiekowała się niepełnosprawną matką, przez co nie miała szans wyrwać się z domu i zacząć własnego życia. Nie ma przyjaciół, jest nieśmiała i wycofana, a jej samopoczucie ciągle pogarsza zamężna siostra, która okazuje swoją wyższość, i wiecznie niezadowolona z opieki matka. Dopiero po jej śmierci Eleanor odzyskuje wolność osobistą i decyduje się wziąć udział w eksperymencie w Domu na Wzgórzu, ale krzywdy, których doznała, odcisnęły w niej olbrzymie piętno. Okazuje się, że to na nią moc Domu działa najsilniej – a może po prostu to ona zmagała się z największymi problemami spośród członków ekipy.

Jackson w swoich dziełach skupia się przede wszystkim na kobietach. Eleanor nawiązuje nietypową przyjaźń z Theodorą, co bardzo ją zaskakuje. Spędzają razem wiele czasu, zarówno w dzień, jak i w nocy. Można przypuszczać, że Theodora jest lesbijką, co sugerują ona sama i Luke, który zauważa jej stosunek do Eleanor. Ich więź staje się coraz silniejsza, ale rywalizacja Domu i Theodory o główną bohaterkę nie wypada na korzyść nowej przyjaciółki.

Dom wyciąga z Eleanor wszystko, co najgorsze. Nie jest jasno i wyraźnie powiedziane, co dzieje się naprawdę, a co tylko w jej głowie, i czy w ogóle coś w Domu jest sprawcą zdarzeń, czy może za wszystko odpowiada poraniona psychicznie kobieta. W dzieciństwie, po śmierci ojca, na ich dom przez trzy dni spadał deszcz kamieni, a Eleanor i jej siostra musiały schronić się u przyjaciół. Niewykluczone więc, że bohaterka dysponuje jakąś parapsychiczną mocą, o której nie wie, a która uwalnia się pod wpływem silnego stresu. Nic nie jest jednak pewne i jednoznaczne oprócz tego, że traumy i inne trudne doświadczenia mogą w końcu doprowadzić człowieka do punktu, z którego nie ma już odwrotu.

Po prostu kanon

Powieść doczekała się kilku ekranizacji: Nawiedzony dom (reż. Robert Wise, 1963), Legenda piekielnego domu (reż. John Hough, 1973), Nawiedzony (reż. Jan De Bont, 1999) i serial Netflixa Nawiedzony dom na wzgórzu (reż. Mike Flanagan, 2018). Żadnej jeszcze nie oglądałam, więc nie mogę ich polecić lub odradzić. Wątpię jednak, czy tę atmosferę rzeczywiście można oddać na ekranie. Na pewno warto najpierw przeczytać książkę.

Wznowienia przez Replikę Nawiedzonego Domu na Wzgórzu, Zawsze mieszkałyśmy w zamku i zbioru opowiadań Loteria to strzał w dziesiątkę. To piękne wydania z twardą okładką i ilustracjami Krzysztofa Wrońskiego. Świetnie do siebie pasują i będą stanowić ozdobę każdej biblioteczki fana grozy. Na sam koniec muszę podzielić się pierwszym zdaniem i akapitem, choć są tak często cytowane. Dla mnie to jeden z najlepszych opisów, jakie czytałam nie tylko w literaturze grozy, ale w ogóle.

Żaden żywy organizm nie może na dłuższą metę normalnie funkcjonować w warunkach absolutnego realizmu. Niektórzy utrzymują, że nawet skowronki i koniki polne miewają sny. Dom na Wzgórzu, choć nienormalny, opierał się samotnie o swoje pagórki i tulił ciemność w swym wnętrzu. Stał tak już osiemdziesiąt lat i zapewne stać tak będzie przez następne osiem dziesięcioleci. W środku ściany wznosiły się pionowo do góry, cegły przylegały jedna do drugiej, podłogi były w całkiem niezłym stanie, a drzwi – dobrze zamknięte. Pomiędzy drewnem a kamieniami Domu na Wzgórzu zalegała głucha cisza, a to, co po nim chodziło, chodziło samotnie (s. 7).

Redakcja: Sylwia Kłoda
Korekta: Grzegorz Antoszek
  • TYTUŁ - Nawiedzony Dom na Wzgórzu
  • TYTUŁ ORYGINALNY - The Haunting of Hill House
  • AUTOR - Shirley Jackson
  • TŁUMACZ - Maria Streszewska-Hallab
  • WYDAWCA - Replika
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 304

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *