Przyjaźń skrajnych osobowości nie jest sprawą łatwą, ale przecież nie ma rzeczy niemożliwych! Szczególnie jeżeli naprawdę im na sobie zależy i zrobią wszystko, by pomóc sobie w potrzebie. Poznajcie ich historię!

Pięć twarzy, pięć historii

Gaja jest marzącą o miłością redaktorką, która na co dzień musi mierzyć się z upierdliwymi autorami książek. No, zwłaszcza z jednym, uwielbianym przez czytelniczki, którego ona sama jakoś nie do końca może znieść.

Olimpia to odważna i pewna siebie kobieta, która uwielbia seks i której naprawdę ciężko jest w tej kwestii dogodzić. Kto by pomyślał, że temperamentem może przewyższyć nawet swojego chłopaka, który okazuje się mieć zdecydowanie mniejsze potrzeby niż ona sama?

Patrycja pracuje w przedszkolu, ale wie, że to nie jest praca jej marzeń. Problem w tym, że sama nie wie jeszcze, o czym marzy – brak pomysłu na siebie bardzo ją frustruje.

Kalina lubuje się w ironii i sarkazmie, ale czy to typowe cechy jej charakteru, czy może broń, która trzyma ludzi na dystans?

Szczepan to artystyczna dusza, która realizuje się w fotografii. Jest wsparciem dla dziewczyn, ale być może czas postawić także na siebie…

Ach, ten Rzeszów

To miał być Seks w wielkim mieście po polsku, wydawałoby się więc, że akcja powieści o tej sympatycznej piątce przyjaciół rozgrywać się będzie w stolicy. I owszem, lecz nie w stolicy Polski, a stolicy Podkarpacia, czyli Rzeszowie. I przyznać muszę, że właśnie dlatego po tę książkę sięgnęłam – sama pochodzę i mieszkam w Rzeszowie, tak więc powieść już od samego początku mnie zaintrygowała. No i jeszcze ta Wielka Ci…, wróć, Pomnik Czynu Rewolucyjnego na okładce, no skradło to moje serce.

Powiem tak, jako tło Rzeszów nie gra tu większego znaczenia. Autorka, która również pochodzi z Rzeszowa, wspomina tu co prawda kilka miejsc, nie ma to jednak wpływu na fabułę, tak więc akcja mogłaby rozgrywać się w zasadzie gdziekolwiek indziej. Jest co prawda wyżej wspomniany pomnik jako miejsce pierwszego spotkania bohaterów (a konkretnie strajk kobiet, który osobiście pamiętam mniej entuzjastycznie, niż był tu przedstawiony), ale ok, nie o tym przecież jest książka, skupmy się więc na całej reszcie 😉

Mogło być lepiej?

Cztery cappuccino i Johnnie to lekka i przyjemna powieść, którą czyta się w zasadzie od niechcenia i większej refleksji. Jeżeli spodziewacie się jakiejś głębi, przekazu, wniosków czy konkluzji, to w zasadzie ich tu nie znajdziecie. Podczas lektury odnosi się wrażenie, że ta książka to pięć osobnych opowieści o bohaterach, którzy są w tym wszystkim razem a jednak trochę osobno. Owszem, przyjaźnią się i kiedy przyjdzie co do czego, są w stanie stanąć na głowie, by sobie pomóc, ostatecznie jednak nie wiedzą o sobie zbyt wiele. Ale o tym przekonacie się, już czytając książkę 😉

Muszę przyznać, że całość jest naprawdę sympatyczna, zabawna i odpowiednia na popołudnie, w którym chodzi wyłącznie o relaks. Brakuje jednak trochę wzruszeń, czegoś chwytającego za serce lub czegoś, co jakoś sensownie spajałoby ze sobą wszystkie wątki. Są tu co prawda romanse, lecz do ognia im, przynajmniej według mnie, trochę brakuje.

Jeżeli więc szukacie czegoś lekkiego, proszę bardzo, możecie spokojnie sięgnąć po recenzowaną powieść. Nie zostanie, co prawda, z Wami na dłużej, ale na pewno będzie ciekawą odskocznią od codzienności. Szału nie ma, nic nie urywa, ale na pewno się nie zanudzicie 😉

Redakcja i korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Cztery cappuccino i Johnnie
  • AUTOR - Katarzyna Bester
  • WYDAWCA - Czwarta Strona
  • ROK WYDANIA - 2023
  • LICZBA STRON - 336

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *