Co definiuje miasto? Gdzie miasto jest, a gdzie go nie ma? Definiuje je architektura? Mieszkańcy? Struktura gospodarcza? Historia? Tak. Gdy myślę o tym, to faktycznie ciężko jest opowiedzieć cokolwiek głębszego o jakimkolwiek mieście, skupiając się na samym centrum. Instynktownie o tym wiemy, ale jak to z oczywistymi myślami bywa: ktoś musi je sformułować po raz pierwszy. 

Miasto

Paul Scraton jest Anglikiem, który mieszka i pracuje w stolicy Niemiec. Nie było dla mnie wielkim zdziwieniem, gdy odkrył, że niewiele wie o obrzeżach Berlina. W zasadzie mało kogo interesują dalekie rubieże miast, w których mieszkamy. Przyznaję się szczerze, że mimo dużego zapału i zainteresowania nie udało mi się zwiedzić wszystkich fragmentów Szczecina. Niby mam jeszcze sporo czasu, ale…

Tak jak mi brakuje na to czasu albo sił, tak Scraton nie wybrałby się na swój długi spacer bez zewnętrznego czynnika, czyli przysłowiowego kopa. Planowanie trasy wymaga posiadania wiedzy o obszarze, na którym przyjdzie się przemieszczać albo posiadania mapy. W taką zaopatrzył się autor i taką otrzymuje czytelnik na samym początku książki. Zaznaczone są kontury miasta, nazwy dzielnic, które odwiedził i miejsca, w których zrobiono zdjęcia.

Początek niezły. Dalsza treść to miks różnych przypraw. Czasem miałem wrażenie, że autor nie wie, co napisać, więc postanowił napisać cokolwiek, co znalazł w notatkach prowadzonych na bieżąco w trakcie wędrówki. Aczkolwiek ta mieszanka jest właśnie kwintesencją tego, co można zobaczyć na obrzeżach.

Pierwszy krok

Jako słabiej opisane, mniej znane, umykają nam podczas wycieczek i w trakcie codziennego życia. Autor postanowił wyciągnąć wszystko. Przecież obrzeża to częstokroć rozległe tereny zielone – jeziora czy lasy, do których ludzie udają się tłumnie w ciepłe dni. To pozostałości industrialnej przeszłości, które ustępują budowanym w szybkim tempie kolejnym osiedlom mieszkaniowym. To przecież na obrzeżach widać najwięcej pozostałości muru berlińskiego i ślady po półwiecznym podziale miasta. Są tu osiedla z dużymi problemami społecznymi i ekonomicznymi oraz rzędy pięknych, zabytkowych willi. 

Spacer autora podzielony był na etapy, a każdy z nich przedstawiony jest jako osobny rozdział. Autor przygotował się merytorycznie do wycieczek, próbując poznać historię, architekturę, faunę i florę dzielnic, przez które przechodził, by następnie wiedzę i swoje spostrzeżenia przelać na karty książki. Nie są one prawdą absolutną i w zasadzie każde z nas może inaczej odbierać mijane widoki na trasie spaceru.

Absolutnie nie ma co traktować książki Paula Scratona jako przewodnika po obrzeżach stolicy Niemiec. Co to, to nie. Zdjęcia budują wrażenie losowości i nie są arcydziełami fotografii. Mapa jest poglądowa i nie ma na niej trasy. Co prawda z treści można próbować wyłuskać trasę autora, ale jak napisałem: to nie jest przewodnik po Berlinie. 

Kierunek

Dookoła. Pieszo po obrzeżach Berlina zwróciło moją uwagę na przedmieścia jako źródło (czasem) nietkniętej historii, którą w centrum można poznać co najwyżej na planszach historycznych. Dało mi to sporo do myślenia nad rolą obrzeży miast w ich historii, rozwoju i teraźniejszości. Nawet wielkie noclegownie, których w polskich miastach (i nie tylko) nie brakuje, niosą za sobą pewien ładunek przemyśleń. Dla przykładu: gromada kilkunastopiętrowych bloków, które sąsiadują z… łąką. Nienaturalne, prawda? Dalsze pytania rodzą się same.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Dookoła. Pieszo po obrzeżach Berlina
  • TYTUŁ ORYGINALNY - On the Edge. Walking the Berlin Outskirts
  • AUTOR - Paul Scraton
  • TŁUMACZ - Barbara Gadomska
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Czarne
  • ROK WYDANIA - 2023
  • LICZBA STRON - 232

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *