Na to, jakie mamy dzieciństwo, nie mamy wpływu. Harry Crews, jak każdy z nas, także nie miał. Podjął się za to próby zrozumienia, skąd pochodzi i co go ukształtowało, gdy był już osobą dojrzałą. Niniejsza książka jest świadectwem przeszłości, której nie uraczymy dzisiaj inaczej niż we wspomnieniach.

Czas

O mułach i ludziach. Dzieciństwo w Georgii to wspomnienia Crewsa z młodości. Tytuł nie pozostawia złudzeń, o czym będzie, prawda? Od debiutu książki minęło czterdzieści pięć lat, więc nie jest to najnowszy tytuł nieżyjącego już autora. „Nie zapowiada się dobrze” – pomyślałem. Z drugiej strony, to może być zderzenie z rzeczywistością. I było. 

Mimo posiadania oczywistej wiedzy, że Stany Zjednoczone to bardzo duży kraj (czwarte miejsce pod względem powierzchni), zróżnicowanie geograficzne i klimatyczne tego państwa sprawia, że ciężko wyobrazić sobie przeciętny kawałek Ameryki. Raz gorąca pustynia, dalej rozlewiska i ciepłe wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, jeszcze dalej dzikie ostępy subpolarne na Alasce. Nie ma uśrednionej Ameryki.

Miejsce

Autor urodził się i wychował w tytułowej Georgii, ale kraina nie jest tematem przewodnim książki. Są nim ludzie oraz zwyczaje, ekonomia i relacje ze zwierzętami, które ich otaczają. Wszystko zostało opisane przez człowieka, który zawodowo trudnił się dziennikarstwem i zobaczył trochę świata, co wpłynęło na to, jak zaczął postrzegać rodzinne strony. Daje temu zresztą upust w komentarzach do przedstawianych wspomnień.

Tutaj zwrócę jeszcze uwagę na wysiłki tłumacza, który próbował oddać język używany przez mieszkańców Georgii: prostą, wiejską gwarę, pełną błędów wynikających z braków w edukacji. Kontrastuje on ze stylem prowadzonej narracji, dodając autentyczności wypowiedziom osób, z którymi Crews stykał się w młodości.

Akcja

Tak po prawdzie na stu dziewięćdziesięciu stronach Crews ujął okres swojego dorastania, bardzo krótki, ale za to niezwykle intensywny i burzliwy jak dla kilkulatka. Szczegółów nie będę zdradzał, bo musiałbym zamiast recenzji napisać streszczenie. W skrócie: to nie było lekkie dzieciństwo, a i tak można powiedzieć, że pod pewnymi względami miał szczęście. Mógł trafić gorzej. 

Wspomniane przeze mnie zderzenie z rzeczywistością nastąpiło nader szybko. Autor pochodził z rodziny rolniczej i ówczesne prowadzenie gospodarstwa w Georgii ciężko porównać do naszego rodzimego podwórka. To inny klimat, inne rośliny uprawne i inne uwarunkowania gospodarcze. Egzotyka tego minionego świata, żyjącego w ściśle ustalonym rytmie, wciągnęła mnie bez reszty. 

Przyszłość

Ostatnie strony czytałem, siedząc koło dziadka, który po zjedzeniu kanapek skrupulatnie wybierał każdy okruszek chleba z talerza. Obrazy same przyszły do głowy: warunki mieszkaniowe w powojennej Warszawie, nieistniejący lub fatalny transport miejski i płace, a na dodatek kliki zgarniające najlepsze fuchy w zakładach. To był jego świat młodości, który odchodzi w zapomnienie. Zostają tylko wspomnienia przekazywane z ust do ust, z rzadka już zapisywane. W biografiach wielkich i sławnych osób mało jest przyziemnych rzeczy. Nasunęło mi się pytanie: ile oczywistych elementów dzisiejszej codzienności my sami nie przekażemy w opisach następnym pokoleniom?

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - O mułach i ludziach. Dzieciństwo w Georgii
  • TYTUŁ ORYGINALNY - A Childhood. The Biography of a Place
  • AUTOR - Harry Crews
  • TŁUMACZ - Tomasz S. Gałązka
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Czarne
  • ROK WYDANIA - 2023
  • LICZBA STRON - 190

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *