Kategorie
Literatura faktu Recenzje

„Gorączka złota” – T. Forró

Jeśli człowiek, który kilkukrotnie w ostatnich latach dostawał się do ogarniętego chaosem Donbasu, żeby napisać reportaż, w nowej książce informuje czytelnika, że nie wyruszył dalej, bo było zbyt niebezpiecznie, to coś może być na rzeczy. Witaj w Wenezueli, kraju straconych szans i marzeń.

Ropa

Moja pierwsza styczność z Tomášem Forró miała miejsce w zeszłym roku, gdy przeczytałem Apartament w Hotelu Wojna. Byłem wtedy w szoku, jak wiele można zrobić, żeby dostać się do kraju, z którego tysiące osób chce wyjechać. Pod tym względem Wenezuela przypomina Donbas. Niestety, cech wspólnych jest więcej, a na wielu obszarach sytuacja w Wenezueli jest znacznie gorsza.

Gorączka złota. Jak upadała Wenezuela przedstawia wielowymiarowy obraz sytuacji wewnętrznej Wenezueli w przededniu światowej pandemii. Dla czytelników stratą jest przerwanie opowieści w tym kluczowym momencie, gdy pojawia się nowy globalny czynnik zmieniający sytuację w wielu sferach życia codziennego. Chociaż raczej nikogo, kto przeczyta książkę, nie zdziwi decyzja Forró, by jak najszybciej wydostać się z Wenezueli – tym bardziej że, jak napisał sam autor, nie było to łatwe i obfitowało w przygody – to jest to przykra okoliczność, która znacząco ograniczyła wymowę książki. Można tylko wyobrazić sobie, co działo się z Wenezuelczykami, którym narzucono pandemiczne zasady życia.

Złoto

Treść książki to połączenie sentymentalnej opowieści o tym, jak Forro zapamiętał Wenezuelę i jej mieszkańców podczas swoich wojaży do tego kraju w latach poprzednich, z okropnym kontrastem teraźniejszości. Z książki aż bije żal i tęsknota do minionych czasów i przerażenie tym, co podróżnik zastał na miejscu: rozpad struktur państwowych i społecznych, korupcję, głód, choroby, przemoc oraz dziką pogoń za bogactwem. Wszystko to napisane ciekawym językiem, który zmienia się wraz z przekazywaną treścią.

Wenezuela, tak jak Norwegia, wzbogaciła się w przeszłości na obfitych złożach ropy, ale w przeciwieństwie do Skandynawów Wenezuelczycy nie wykazali się wystarczającą (jakąkolwiek?) dalekowzrocznością. Załamanie cen ropy, brak sensownych inwestycji, eksploatacja infrastruktury bez remontów i napływ nowych, kosztownych technologii, których nie miał kto wdrożyć i wykorzystać, wraz z nadmiernymi wydatkami publicznymi oraz ogólnie słabo rozwiniętą gospodarką rzuciły Wenezuelę w kierunku upadku ekonomicznego. Przewroty i zamachy tylko pogorszyły całą sytuację. Rozwiązaniem dla milionów obywateli okazała się emigracja ekonomiczna oraz polityczna. Ci, którzy zostali, próbują przetrwać, a jedną z form zarabiania na życie jest wydobywanie złota, którego największe złoża znajdują się na terenach plemienia Pemonów. Są oni terroryzowani przez władze centralne, lokalne, miejscowe sindicatos (coś na kształt mafii) oraz kolumbijskich komunistycznych partyzantów z ELN, z których wszyscy pożądają ich bogactw. Wszystko to tworzy potworną pętlę, która powoli zaciska się na gardłach Pemonów oraz wszystkich Wenezuelczyków.
Forró, mimo chęci zapoznania się z sytuacją w głębi kraju, pozostał na jego przygranicznych obszarach. Jak pisałem, z kart książki zieją bieda, beznadzieja, bezprawie, chaos, przemoc i nostalgia. A i tak sytuacja na wybrzeżu ma być lepsza niż w głębi kraju. Rabunkowa gospodarka przy pozyskiwaniu złota prowadzi do degradacji środowiska przez zanieczyszczenie, w tym skażenie rtęcią. Problemy natury polityczno-społecznej Wenezueli stają się problemem wszystkich jej sąsiadów, o których interwencji myślą już nawet sami Wenezuelczycy. Czy rzeczywiście jest aż tak źle, żeby uzasadniało to myślenie czy nawet życzenie sobie rozbioru własnego kraju? Czyżby więzi społeczne zupełnie się rozpadły?

Spirala

Opowieść, którą można porównać do opisywania swobodnego spadku ku zagładzie, kończy zwięzły rys historyczny, który tłumaczy polityczno-gospodarcze podłoże sytuacji Wenezueli w pierwszych tygodniach 2020 roku. Jeśli ktoś myśli, że w Polsce jest nie do zniesienia, to może spojrzeć na to południowoamerykańskie państwo. Niestety, w wielu dziedzinach jest ono przykładem tego, jak doprowadzić kraj do upadku, a społeczeństwo do rozpadu. Ile czasu zajmie Wenezueli i Wenezuelczykiem wyjście na prostą? Czy jest to w tym momencie, a nawet w ogóle możliwe? A może jednak sąsiedzi pokuszą się o interwencję militarną i okroją Wenezuelę, po czym po wprowadzeniu względnego ładu rozpoczną eksploatację dóbr naturalnych? Nasuwa się znacznie więcej pytań i choć autor na nie nie odpowiada, to zachęcam do zapoznania się z książką Forró i sformułowania własnych odpowiedzi.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Gorączka złota. Jak upadła Wenezuela
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Zlatá horúčka: Venezuela - od ropnej veľmoci k úpadku ľudskej civilizácie
  • AUTOR - Tomáš Forró
  • TŁUMACZ - Andrzej S. Jagodziński
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Czarne
  • ROK WYDANIA - 2023
  • LICZBA STRON - 312

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *