Rzecz nieczęsta, revera powiadam Wam, coby człek pióra swobodnie z historyi pełnymi garściami czerpiący, za stricte historyczną sprawę brał się. Tym niemniej mości Jacek Komuda, którego szerzej przedstawiać nie trzeba, wyzwanie podjął i o kozaczyźnie i Kozakach napisał. I to jeszcze jak napisał!

Zaczęło się na Chortycy…

W zasadzie zacząć trzeba od tego, że o Kozakach napisano bardzo dużo – zarówno książek naukowych, jak i powieści historycznych. O powstaniach kozackich uczy się w szkołach. Określenie „być kozakiem” jest komplementem. Nie ma osoby, która nigdy nie słyszałaby i nie zaśpiewała Hej sokoły!, a przynajmniej nie znała jednego słowa z tej pieśni (tytułowego hej!). Mimo upływu wieków temat wciąż tkwi w ludzkiej pamięci i nie pozwala o sobie zapomnieć. Pomyślcie – awanturniczy i odważni Kozacy rzucający wyzwanie padyszachowi, piszący do niego list pełen pogardy, gdy inni drżą na samą myśl o nim.

Temat jest żywy i w świecie nauki cały czas poruszany. Niestety, świat nauki ma przeciętne szanse na dotarcie do przeciętnego Kowalskiego z uwagi na nieprzystępność językową. Głównym odbiorcą prac naukowych są inni naukowcy, a celem uzyskania odpowiedniego poziomu naukowości trzeba zastosować mało przystępne metody pisarskie. I pod tym względem jestem absolutnie zauroczony Sztuką wojenną Kozaków Zaporoskich. Dawno nie czerpałem takiej przyjemności z czytania książki historycznej. Lata pisania powieści historycznych z akcją umiejscowioną w nowożytnej Rzeczypospolitej dały wspaniały rezultat. Chciałbym, żeby wszyscy historycy mieli tak lekkie pióro. 

Kudak

Pisanie pisaniem, ale Jacek Komuda przysiadł do źródeł pisanych i ikonograficznych. Więcej! W treści ujął swoje doświadczenia z bycia rekonstruktorem historycznym. Ten element nie jest jeszcze zbyt powszechny wśród polskich badaczy i całkowicie to rozumiem, bo trzeba mieć dużo samozaparcia i cierpliwości, żeby wgryźć się w praktyczne zagadnienia opisywanych przez siebie dziejów. Jednocześnie nie są to tanie rzeczy, a granty naukowe kieruje się raczej w stronę finansowania wyjazdów zagranicznych w celach badań archiwalnych i zasobów muzealnych niźli na odtwórstwo historyczne. A szkoda, bo to tutaj pojawia się w chwili obecnej wielki przestwór oceanu możliwości zgłębiania historii (w mojej skromnej opinii).   

Ramy czasowe nie zostały wybrane przypadkowo, bo są to daty dwóch powstań kozackich, które zakreślają też ramy epoki, w której nastąpiły znaczne przemiany w wojskowości nowożytnej Europy. Nie przeszkadza to autorowi w skakaniu w obie strony poza ramy czasowe. Pewnym problemem jest powielanie w różnych miejscach tych samych przykładów i odniesień do wydarzeń – czytanie kolejny raz tego samego opisu, co kilkadziesiąt stron wcześniej, jest takie sobie. Chyba lepiej i korzystniej byłoby odesłać czytelnika do konkretnej strony z książki albo zamieszczać bardzo skrócone opisy, które będą jedynie przypominać czytelnikowi pewne fakty.

Kniga

Mimo upływu niemal czterystu lat od powstania Chmielnickiego, które wywróciło naszą część Europy do góry nogami, nie można powiedzieć, że temat kozaczyzny został wyczerpany i przyznaje to sam autor. Przede wszystkim chodzi o zakres czasowy i tematyczny: de facto krótki przedział czasowy oraz ograniczenie do zagadnień wojskowych. Jako uzupełnienie informacji o kozaczyźnie i jej dziejach osobiście polecam dwie świetne książki profesora Władysława Andrzeja Serczyka: Na dalekiej Ukrainie Na płonącej Ukrainie. Napisane tak jak książka Jacka Komudy – w świetnym stylu, ale przede wszystkim wzajemnie komplementarne.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Sztuka wojenna Kozaków Zaporoskich 1591-1638
  • AUTOR - Jacek Komuda
  • WYDAWCA - Zona Zero
  • ROK WYDANIA - 2023
  • LICZBA STRON - 368

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *