Po jedenastu latach od skazania angielskiego króla Karola I na śmierć przez parlament rozpoczyna się polowanie na tych, którzy podpisali na niego wyrok. Teraz dwóch pułkowników, Edward Whalley i William Goffe, nie cofnie się przed niczym, żeby ocalić swoją skórę i uciec przed stryczkiem.

Skazani za skazanie

Rok 1660. Do Anglii powraca z wygnania król Karol II, syn tego, który ponad dziesięć lat temu został skazany na śmierć przez swój własny parlament. Aby sprawiedliwości stało się zadość, a winni zostali ukarani, na podstawie podpisów znajdujących się pod wyrokiem śmierci, ustalone zostaje pięćdziesiąt dziewięć nazwisk mężczyzn, których teraz obwinia się o zamordowanie monarchy. Wśród nich są Edward Whalley i William Goffe, teść i zięć, którzy zmuszeni są uciekać z kraju, aby ratować życie. Ziemią obiecaną wydaje się Ameryka – czy uda im się tam schronić?

Na uciekinierów poluje Richard Nayler, który szuka nie tylko sprawiedliwości dla zmarłego króla, lecz także dla samego siebie. To człowiek, który nie cofnie się przed niczym, by dopiąć swego, a jego motywacja wręcz nie zna granic. Uraza, którą trzyma w swoim sercu przez lata, wcale nie maleje, więc nawet podróż na odległy kontynent nie wydaje mu się zbyt daleka, byle tylko dorwać królobójców.

Nie taki wielki sukces

Powiem szczerze, że gdy dowiedziałam się o premierze Wielkiej ucieczki, ucieszyłam się podwójnie. Po pierwsze, ponieważ bardzo cenię sobie twórczość Roberta Harrisa, a po drugie dlatego, że uwielbiam historię Anglii. Co prawda panowanie Stuartów nie jest mi tak bliskie jak Tudorów, jednak po książkę sięgnęłam z niemałym zainteresowaniem. Biorąc dodatkowo pod uwagę, że „New York Times” ogłosił tę pozycję jedną z najlepszych powieści historycznych 2022 roku, moje oczekiwania musiały wzrosnąć jeszcze bardziej. I tu niestety troszkę się zawiodłam.

Książkę czytałam wraz z moim mężem, który również bardzo lubi powieści Harrisa. I muszę przyznać, że nasze odczucia były w tym przypadku bardzo podobne – historia ta nieco nam się dłużyła. Autora kojarzę z niebanalnym podejściem do zajmujących wątków historycznych, kreowaniem intryg, sprytnym wykorzystywaniem luk w historii – tego wszystkiego zabrakło mi jednak w Wielkiej ucieczce. A przecież ten wątek miał tak wielki potencjał! Niestety, w tym przypadku poczułam spory zawód, bo zarówno bohaterowie, jak i ich losy są dość nijakie. Mało tego, cała opowieść jest przydługa i mało porywająca – po prostu niewiele się tu dzieje. Nawet wątek Naylera, który wręcz polował na królobójców, trudno nazwać porywającym, a jego osobiste motywy nie są ani trochę szokujące.

Książka jak zwykle napisana jest świetnym językiem, co do narracji nie można się przyczepić, ale… potencjał raczej nie został tu wykorzystany. To przykre, bo nigdy żadna powieść Harrisa mi się nie dłużyła, zawsze żałowałam, że to już koniec.

No nic, miejmy nadzieję, że przy kolejnym tytule będzie lepiej 😉

Redakcja i korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Wielka ucieczka
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Act of Oblivion
  • AUTOR - Robert Harris
  • TŁUMACZ - Janusz Ochab
  • WYDAWCA - Albatros
  • ROK WYDANIA - 2023
  • LICZBA STRON - 480

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *