Rozbrajanie ładunków wybuchowych to bezsprzecznie niebezpieczne zadanie – wymaga cierpliwości, wiedzy, wyczucia i precyzji. Doświadczenie jest tutaj niezmiernie ważne, wręcz niezbędne, by zwiększyć szanse na przeżycie kolejnego zadania. Bogusław Politowski zabiera czytelnika do świata polskich saperów, gdzie wzajemne zaufanie jest najważniejsze, a od oceny sytuacji jednej osoby zależy życie wielu.

Ostrzeżenie

Po przeczytaniu książki usiadłem jeszcze kilka razy, by przejrzeć ją i przeczytać wybrane, losowe fragmenty. Powodem tego jest struktura i sposób, w jaki została napisana ta pozycja, o czym później. Już na wstępie muszę zaznaczyć, że nie byłem nigdy zwolennikiem obecności polskich żołnierzy na misjach zagranicznych, ponieważ nie widziałem i nie widzę płynących z tego korzyści dla naszego kraju, poza zacieśnianiem współpracy z sojusznikami i wypracowywaniem procedur w kontaktach z nimi.

Lektura książki Politowskiego dała mi jednak argument przemawiający za misjami – szkolenie w praktyce saperów w wykrywaniu i rozbrajaniu improwizowanych ładunków wybuchowych. Pozostaje mieć nadzieję, żeby zdobyte na obcej ziemi doświadczenie i umiejętności nigdy nie musiały być wykorzystywane w naszym kraju. Niemniej dobrze, że saperzy zdobyli to doświadczenie, w końcu Si vis pacem, para bellum.

Kompendium historii z życia

Nie tylko moje nastawienie do misji zagranicznych wpływa na odbiór tej książki. Sposób, w jaki ją napisano, nie jest moim zdaniem trafnym wyborem. Ogólnie odniosłem wrażenie, że autor sam nie wiedział zbytnio, co chce powiedzieć w tej pozycji. Z jednej strony jest to kompendium informacji o działaniu polskich saperów, gdzie rozdział po rozdziale omawiane są metody szkolenia, sprzęt i wprowadzanie nowych rozwiązań. I to jest dobre, bo poszerza wiedzę, daje obraz tego, jak wiele nauki i specjalistycznego sprzętu wymaga ta ciężka praca. Z drugiej mam jednak wrażenie, że te fragmenty psują ludzki wymiar tej książki, moim zdaniem ważniejszy. 

5/25. Saperzy w strefie śmierci zaczyna się bowiem opowieściami z życia polskich żołnierzy na misji w Afganistanie i po Afganistanie. Główne wątki krążą wokół rannych, którzy niemal stracili życie na misji. Jedna z historii jest szczególnie tragiczna, bo opisuje losy żołnierza, który zginął w trakcie patrolu. Pierwsze rozdziały to zdecydowanie najciekawsza część książki. Dowiedziałem się dużo na temat procedur, relacji, wyposażenia, charakterystycznego słownictwa oraz rzeczywistości, w której Polacy spędzali półroczne zmiany. Niestety – mam pewne wątpliwości, czytając pierwsze rozdziały, ponieważ słowa bohaterów mieszają się z wypowiedziami autora książki, co skutkuje dziwnym wrażeniem, że choć i autor, i żołnierze tam byli, to przeżycia i doświadczenia omawiają z nienaturalnej pozycji dystansu, trochę jak przez folię. 

Druga część nie jest już tak ciekawa, ponieważ każdy następny rozdział wyhamowuje tempo. Rozwój ośrodków i metod szkolenia, leczenie i rehabilitacja poszkodowanych czy kwestie radzenia sobie z PTSD może będą przydatne dla żołnierzy, jeśli będą to czytać, ale dla cywilów jest to nieszczególnie interesujące, tym bardziej, że tematy te wprowadzono niezbyt zgrabnie. A to wielka szkoda, bo właściwe poruszenie tych wątków mogłoby wpłynąć w jakiś sposób na wrażliwość społeczną wobec weteranów.

Pióro i narracja

Trudno mi też ukryć fakt, że nie pasuje mi pióro Bogusława Politowskiego. Patos, którym przesączył 5/25, mierzi mnie. Już po przeczytaniu na odwrocie okładki, iż jest to „hołd dla etosu saperskiej służby”, postanowiłem sobie, że wezmę na to poprawkę przy odbiorze książki. Rzeczywiście jest to książka-pomnik, ale niestety nie dla mnie. Sposób przedstawiania rzeczywistości należy do takich, których nie trawię od czasu, gdy przeczytałem większość działu poświęconego II wojnie światowej w miejscowej bibliotece – były tam niemal same wydawnictwa, w których heroiczni krasnoarmiejcy wyzwalają Polskę i Europę. Niestety, autor wydaje się równie bezkrytycznie podchodzić do wszystkiego, co Zachodnie, bez ogródek narzuca opinie o tym, co jest dobre, a co złe. Przykład? Wielokrotne podkreślanie, że „Amerykańska armia jest najlepsza”, wcale mnie nie do tego nie przekonuje, a raczej wywołuje skutek odwrotny.

5/25 to książka-pomnik dla polskich saperów, ale szkoda, że też jednocześnie niemalże propagandowa pozycja, która bezkrytycznemu odbiorcy może namieszać w głowie. Dla świadomego czytelnika będzie jednak ciekawym nabytkiem, jeśli tylko nie będzie mu przeszkadzać forma książki oraz sposób przekazywania informacji. Jeśli przefiltrować „opiniotwórcze” fragmenty, 5/25 może nawet zmienić spojrzenie na polski wkład w misję w Afganistanie, tak jak stało się to w moim przypadku.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - 5/25. Saperzy w strefie śmierci
  • AUTOR - Bogusław Politowski
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Czarne
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 222

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *