Rzadko kiedy tekst na okładce książki mówi w zasadzie wszystko o tym, z czym będziemy mieć do czynienia w treści. Tak, to jest saga o fizyce, polityce i psychologii. Czy wciąga niczym kryminał, to już nie wiem, bo ich nie czytam. Ale na pewno trudno oderwać się od historii przełamywania kolejnych barier w rozwoju ludzkości, o odkrywaniu i rozumieniu tajemnic natury, a wreszcie po okiełznaniu ich przez ludzki umysł.

Fizycy

Książka traktuje przede wszystkim o odkrywcach – tym są bowiem naukowcy XX wieku (i dziś): współczesnymi odkrywcami. To pełna pasji opowieść o tym, jak kolejni ludzie wpadali na wciąż nowe fragmenty układanki, jak poznawano stopniowo tajemnicę budowy atomu. To wreszcie opowieść o pojedynczych geniuszach, którzy musieli połączyć siły, by odkryć, jak okiełznać siły tkwiące w niepozornych, niewidzialnych wiązaniach atomowych. Odkrycie to było bowiem zbyt wielkie, by mógł dokonać go pojedynczy człowiek. Tą drogą zresztą poszła nauka w ciągu całego XX wieku aż po dziś, gdy nad badaniami pracują wielkie zespoły naukowców i coraz rzadziej przełomowe odkrycie można przypisywać konkretnej osobie.

To także jednak opowieść o ich wzajemnych relacjach, motywacjach podjęcia pracy w słynnym Los Alamos, trudach niepowodzeń i ciągłym poszukiwaniu odpowiedzi. To możliwość wejrzenia w to, co nazywamy nauką – publikowanie badań i oddawaniu ich krytycznej analizie kolegów celem poszukiwania swoistego naukowego konsensusu. Rhodes pokazuje tym samym wielkość nauki z jej racjonalnym aparatem. Wszystko można podważyć, jeśli ma się tylko odpowiednie naukowe argumenty i badania, które są powtarzalne przez innych.

Polityka

Bomba nie powstałaby jednak bez polityki, bez decyzji na szczeblu mocarstwa, które mogło toczyć wielką wojnę na kilku kontynentach i jeszcze znaleźć na to odpowiednie środki i naukowców. Stany miały odpowiednio zmotywowanych ludzi, by podjąć pracę nad projektem, który mógł okazać się całkowitą klapą, jednocześnie nie grożąc postępom w innych ważnych dziedzinach. Rhodes pokazuje to, uwypuklając momenty sporne, gdy niektórzy uznani fizycy nie mogli zaangażować się w prace nad bombą, gdyż byli zatrudnieni na przykład przy badaniach nad rozwojem systemów radarowych. Jak wielki był to wysiłek, widać na przykładzie równolegle prowadzonej narracji z postępów nad bombą w III Rzeszy i Cesarskiej Japonii. Szczególnie ciekawy jest tu przypadek Heisenberga – autor mimochodem wskazuje na pewien błąd w obliczeniach podczas poszukiwania odpowiedniego moderatora reakcji łańcuchowej – grafit został wyeliminowany w Niemczech z uwagi na niewielki błąd. Ten sam błąd popełnili także początkowo Alianci, ale szybko został wskazany i naprostowany przez innych naukowców.

Fizycy w III Rzeszy działali w izolacji i mieli mniejsze szanse na dokonywanie takich korekt. Było to oczywiście efektem polityki państwowej i toczonej wojny. Uporczywe staranie o wykorzystanie tak zwanej „ciężkiej wody”, która okazała się trudniejsza w zastosowaniu, skutecznie spowalniało pracę. Dodatkowo zapasy tejże były niewielkie, a jej wytwarzanie w Norwegii ustawicznie sabotowane. Autarkia w tym wypadku zupełnie się nie sprawdziła, a jeden genialny umysł okazał się niewystarczający.

Książka kompletna

Richard Rhodes nie odpuszcza do ostatniego zakrętu, szczegółowo omawia i pokazuje, z czym mierzyli się decydenci polityczni oraz naukowcy, podejmując decyzję o użyciu bomby w czasie toczącej się wojny. To była trudna i kontrowersyjna decyzja, ba!, część zaangażowanych w powstanie bomby fizyków wyrażało wobec niej swój zdecydowany sprzeciw. Mamy na końcu także krótki rys na temat budowy bomby wodorowej (fuzyjnej), znacznie potężniejszego następcy bomb atomowych (rozszczepialnych). Co ciekawe, to, co dziś rozumiemy pod pojęciem bomby atomowej, to w istocie właśnie bomby wodorowe, gdyż pierwsze urządzenia oparte na prostej reakcji rozszczepiania już dawno wyszły z użycia na rzecz tysiąckrotnie silniejszych następców Little Boya i Fat Mana.

Autor doskonale zna meandry polityki, ale i rozumie fizykę oraz odkrycia, które doprowadziły do budowy bomby. Choć więc pierwsza połowa książka to w części uproszczony podręcznik do fizyki, to moje niskie kompetencje z dziedziny nauk ścisłych spowodowały, że nie poruszałem się w temacie tak sprawnie, jak autor. Pomimo maksymalnego upraszczania tej skomplikowanej tematyki, były to dla mnie trudne fragmenty. Nie wiem, czy można było je jeszcze uprościć i obawiam się, że nie. Uprzedzam jednak wszystkich, którzy zadowalali się dopuszczającym z fizyki i chemii – dla Was może to być trudna lektura.

Wydawnictwo Marginesy nie zdecydowało się na zamieszczenie zdjęć w książce, jednak zastosowało szereg niezwykle ułatwiających lekturę schematów opisujących dane zjawiska. Było to bardzo przydatne i często ratowało mnie w trudniejszych fragmentach. Docenić także wypada, że jest to ładnie wydane wznowienie edycji z 2000 roku. Sama książka ma już swoje lata, powstała bowiem w latach 80., ale mogę stwierdzić, że się nie zestarzała.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Jak powstała bomba atomowa
  • TYTUŁ ORYGINALNY - The Making of the Atomic Bomb
  • AUTOR - Richard Rhodes
  • TŁUMACZ - Piotr Amsterdamski
  • WYDAWCA - Marginesy
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 896

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *