Czy da się zastąpić kogoś, kto już nie żyje? Zamieszkać w jego domu, przejąć obowiązki, skraść serca tych samych ludzi, którzy tę osobę kochali? Czy da się żyć w cieniu ideału?

Rebeka to powieść kultowa, jakiś czas temu ponownie powołana do życia dzięki produkcji Netflixa pod tym samym tytułem. Bez względu na to, czy nowa filmowa wersja powieści porywa, czy też nie, zachęciła spore grono czytelników do sięgnięcia po tę książkę, szczególnie jeśli wcześniej o niej nie słyszeli. I bardzo dobrze, bo Rebeka to prawdziwa perełka, choć czasami być może nieco trudna w odbiorze.

Nowe, lepsze życie?

Młoda, niedoświadczona jeszcze przez życie dziewczyna spotyka pewnego dnia na swojej drodze człowieka, który wywraca jej świat do góry nogami. Znajomość, która na pierwszy rzut oka miała przejść bez echa lub też stać się co najwyżej lekkim letnim romansem, przeradza się w coś więcej i Maxim de Winter bardzo szybko oświadcza się uroczej bohaterce. Wszystko wskazuje na to, że jej nowe życie będzie wyglądać jak z bajki – państwo de Winter wyruszają w podróż poślubną, ciesząc się swoim towarzystwem oraz nieograniczonymi wygodami, by swoje wojaże zakończyć w najpiękniejszej z pięknych rezydencji, Manderley. Dziewczyna jest oczarowana i jednocześnie onieśmielona przepychem rodzinnej posiadłości męża, zastępem służących oraz nowymi obowiązkami, jakie czekają ją w związku z prowadzeniem tak ogromnego domu.

Jest jednak coś, co od początku rzucało lekki cień na szczęście młodziutkiej pani de Winter, a co pogłębiło się po przekroczeniu progów Manderley. Jej ukochany Maxim był już żonaty, a jego małżonka zginęła przed rokiem w tragicznym wypadku na łodzi. Wszystko wskazywało jednak na to, że ani on, ani mury posiadłości nie zapomniały smukłej i pięknej postaci Rebeki, która skradała serce wszystkim napotkanym ludziom. Jak jej następczyni poradzi sobie w tak niewdzięcznej roli?

Za murami Manderley

Czytając powieść Daphne du Maurier, ciężko jednoznacznie określić swoje emocje wobec głównej bohaterki. Z jednej strony na pierwszy plan często wybijają się jej niedoświadczenie i naiwność, co momentami irytuje. Z drugiej jednak ciężko nie współczuć tak młodej dziewczynie o dobrym sercu, która z miłości dała się wplątać w bardzo trudną dla niej sytuację. Rebeka nie złamała przecież Maximowi serca i się z nim nie rozwiodła – ona umarła, w nagły sposób znikając z jego życia i pozostawiając niewyobrażalną pustkę, którą bohaterka zdaje się dostrzegać niemal na każdym kroku. Odczuwa także chłód ze strony męża, który powinien przecież o nią dbać i ją rozpieszczać.

Trudne są także stosunki nowej pani de Winter ze służbą, która najwyraźniej ubóstwiała Rebekę. Szczególnie widać to na przykładzie pani Danvers, która wciąż przeżywa tamten tragiczny wypadek, nie mogąc pogodzić się ze śmiercią pierwszej żony swego chlebodawcy, tym bardziej, że tak szybko została zastąpiona. Nie ułatwia także życia swojej nowej pani i zamiast jej pomóc, obdarza ją chłodem oraz ignorancją.

Co ciekawe i bardzo znaczące, główna bohaterka nie ma imienia. Staje się dla nas dopiero panią de Winter z chwilą zawarcia małżeństwa z Maximem, co idealnie pokazuje, że miała być jedynie zastępstwem dla Rebeki, której imię jest nie tylko tytułem książki, ale także wybrzmiewa ze wszystkich stron, zwracając nam uwagę, kto tu tak naprawdę się liczy.

Po prostu piękna

Rebeka to powieść, która porywa swoim mrokiem i tajemnicą. Niezwykła atmosfera panująca w Manderley i otaczająca bohaterkę daje się odczuć w pierwszoosobowej, emocjonalnej narracji i czytelnik ma wrażenie, że wraz z nią przemierza długie, chłodne korytarze pełne przemykającej, ledwie widzialnej służby. Pełna nadziei i naiwnych uczuć dziewczyna szybko zdaje sobie sprawę z realiów życia, godzi się z przegraną walką o miłość swojego męża, która najpewniej zawsze będzie należeć do kogoś innego. Tak ciężko przecież wymazać z pamięci kogoś, kto był ideałem i gdyby nie nieszczęśliwy wypadek, byłby teraz na jej miejscu.

Daphne du Maurier stworzyła historię piękną, poetycką i jednocześnie pełną sekretów, które czytelnik odkrywa wraz z panią de Winter. To wyjątkowa przygoda, która może zakończyć się w najbardziej zaskakujący sposób. Pytanie brzmi, jak wiele może wybaczyć prawdziwa miłość?

P.S. Na sam koniec muszę koniecznie poświęcić dwa słowa samemu wydaniu. Dzięki wydawnictwu Albatros mamy przed sobą wyjątkowo piękną, zadbaną w każdym calu książkę, od której ciężko oderwać wzrok. Ja jestem wprost zachwycona i marzy mi się zebranie całej kolekcji z „Serii butikowej” 🙂

Redakcja: Anna Kurek
Korekta: Sylwia Kłoda
  • TYTUŁ - Rebeka
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Rebecca
  • AUTOR - Daphne du Maurier
  • TŁUMACZ - Eleonora Romanowicz-Podoska
  • WYDAWCA - Albatros
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 448

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *