Nie wiem, czy ktoś stworzył listę wojen, które są totalnie odjechaną abstrakcją, ale ja bez zastanowienia zacząłbym z wysokiego C i zebrał trio: Wielka Wojna, wojna domowa w Hiszpanii i wojna w Wietnamie. Dlaczego te trzy? Wyjaśnię na przykładzie hiszpańskim, poznanym dzięki wydanemu przez Wydawnictwo Czarne reportażowi wprost z gorącej Iberii. 

A gdy ucichły działa…

…przemówiły pióra. W zmęczonej Wielką Wojną Europie, jeszcze przed traktatem Wersalskim, wybuchła nowa wojna. Na początku cicha, ale wyraźnie drżały od niej stare, spróchniałe i poszarpane imperia. Socjalizm i komunizm zbierały większe i większe rzesze zwolenników. Rewolucyjne nastroje wygrały w Rosji, na trwale wpisały się też w krajobrazy polityczne reszty kontynentu. W powojennej, niestabilnej Europie zatrzymanie sowieckich bagnetów nad Wisłą nie zatrzymało pochodu piór. Walka o dusze trwała ze wzrastającą zaciekłością. 

W 1922 roku wyrosła nowa ideologiczna siła – faszyzm. Marsz na Rzym był jednocześnie początkiem marszu ku kolejnej wojnie światowej, ale wtedy tak to nie wyglądało. Jedna ideologia była próbą zwalczenia drugiej. Jedna i druga niebezpieczna, jedna i druga niezrozumiana i wybielana. Jakby to powiedział pewien białowłosy gość z dwoma mieczami na plecach i wyuczonym akcentem – jeśli mam wybrać między złem i złem, lepiej nie wybierać wcale.

Wojna nie jest piekłem, bo dotyka wszystkich

I taka była wojna domowa w Hiszpanii. Dotknęła wszystkich, podzieliła państwo i ludzi. Konflikt szybko nabrał podłoża ideologicznego – Republikę poparli socjaliści i komuniści, w tym Związek Radziecki. Zbuntowane wojska generała Franco otrzymały wsparcie Niemiec i Włoch. Walka o dusze wiązała się z wojną, a wojna ze śmiercią. 

Historię piszą zwycięzcy. Jednak to stare, dobre przysłowie, nie ma przełożenia na recepcję wojny domowej w Hiszpanii, ponieważ przegraną stronę wsparły wielkie nazwiska, jak Orwell czy Hemingway. To oni stworzyli obraz iberyjskiego konfliktu, który rozszedł się na cały świat, a na dodatek nie mieli w zasadzie żadnej przeciwwagi, ponieważ zwycięzcy przegrali II wojnę światową i kompletnie się skompromitowali. Ktokolwiek napisałby cokolwiek na ich obronę, byłby na straconej moralnie pozycji, choćby nawet miał rację.

W tym całym galimatiasie nie można zapominać, iż wojna domowa w Hiszpanii była pilnie obserwowana nie tylko przez intelektualistów, ale także wojskowych, dyplomatów oraz miliony zwykłych ludzi na całym świecie. Każde liczące się czasopismo i gazeta starały się mieć tam swojego korespondenta, który dostarczałby materiałów do wydrukowania. Polskie wydawnictwa, niezależnie od zapatrywań, nie odstawały od tego, a najlepszy przykład to zbiór reportaży Sznajdermana. 

Powieść w odcinkach

Po tym dość długim, ale w mojej ocenie koniecznym wstępie, przejdźmy do książki. Szmuel Sznajderman relacjonował wojnę dla gazet „Nasz Przegląd” i „Hajnat”, co pozwoliło Magdalenie Kozłowskiej, tłumaczce, określić go „pierwszym żydowskim reporterem wojennym”. W mojej ocenie może to być trochę na wyrost i trzeba byłoby w tej kwestii dodatkowych badań. Wracając do tytułów prasowych, dla których pracował autor, trzeba pamiętać, iż ówcześnie partie polityczne i gazety o wiele klarowniej i dosadniej definiowały swoich odbiorców, co można odczuć, czytając Wojnę w Hiszpanii. Reportaże pisane są z republikańskiego (czyli socjalistycznego) punktu widzenia, a pochodzenie autora spowodowało, że pisał dla żydowskich tytułów, wiele uwagi poświęcając Żydom: ich historii w Hiszpanii, losom imigrantów z krajów zawładniętych przez faszyzm, ochotnikom z całego świata walczącym o lepszą przyszłość. Realnie znajduje to obicie w warstwie językowej. To jest właśnie ta abstrakcyjność, o której wspominałem we wstępie, czyli zideologizowanie wojny w sposób rzadko spotykany. 

Ciekawostką jest, iż Wojnę w Hiszpanii przełożono na polski z języka jidysz. Dlaczego? Wszystko opisane jest we wstępie i słowie od tłumaczki. Nie będę zdradzał wszystkich tajemnic książki.

Chociaż książka jest poprzedzona wstępem, który ma rozjaśnić czytelnikowi historyczne tło wydarzeń, to uważam, iż jest to o wiele za mało, dla kogoś, kto by chciał bez podstaw zasiąść do lektury tego zbioru reportaży. To bez wątpienia ciekawe źródło dla miłośników tematu i badaczy historii, ale czy dla przeciętnego czytelnika jest ono dostatecznie jasne i przyjazne? Mam pewne wątpliwości. Pozostawienie bez przypisu choćby takiego błędu jak datowanie edyktu o wypędzeniu Żydów na rok 1482 (w rzeczywistości w 1492) uważam za posunięcie niezrozumiałe, którego nie można wytłumaczyć samą chęcią pozostawienia oryginalnych tekstów Sznajdermana bez ingerencji redaktorskiej. 

Kusić może adnotacja, iż teksty wzbogacone są zdjęciami Davida „Chima” Seymoura, słynnego swego czasu fotografa, który z Robertem Capą, Henrim Cartier-Bressonem czy George’em Rodgersem założył Agencję Magnum. Prywatnie Seymour był szwagrem Sznajdermana i żydowskim emigrantem z Polski, który zaczął zdobywać sławę, fotografując właśnie wojnę domową w Hiszpanii. Ostatecznie w książce znalazło się raptem sześć zdjęć (i siódme na okładce). Tak, czuję niedosyt i odrobinę niesmak, ponieważ wojna domowa w Hiszpanii to swoisty raj dla fotografów i nie tylko kariera Chima nabrała tam rozpędu, a najlepiej świadczy o tym błyskawiczny rozgłos zdobyty przez wspomnianego już Capę, który właśnie tam wykonał jedną ze swoich epickich prac oraz zyskał tytuł największego fotografa wojennego świata.

Wracając do książki, składa się ona z krótkich, raptem kilkustronicowych rozdziałów, które nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. Przypominam, iż jest to zbiór reportaży. Bez problemu można czytać je w drodze do pracy czy przed snem. Niestety, chyba niemożliwe byłoby dopisanie do każdego rozdziału rzeczywistego opisu tego, na czym skupił się autor. Za wykonalne uznaję pokuszenie się o przedstawienie tła dla każdego tematu. Znacząco urozmaiciłoby to lekturę i uzupełniło tych parę stron ze wstępu, które uważam za niewystarczające do zapoznania czytelnika z zagadnieniem.

Zła i dobra prasa

Mam mieszane uczucia co do Wojny w Hiszpanii. Z jednej strony nie żałuję poświęconego czasu, a z drugiej czuję, że nie spełniła moich oczekiwań. Oczekiwałem czegoś więcej (wbrew podtytułowi), choćby więcej akcji. Przeczytać? Nie przeczytać? Przeczytać zawsze warto. Mając w pamięci jeden warunek: dobrze choć trochę się przygotować do tematu.

Redakcja: Grzegorz Antoszek
Korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Wojna w Hiszpanii. Reportaż z głębi kraju
  • TYTUŁ ORYGINALNY - Krig in Szpanien. Hinterland
  • AUTOR - Szmuel Lejb Sznajderman
  • TŁUMACZ - Magdalena Kozłowska
  • WYDAWCA - Wydawnictwo Czarne
  • ROK WYDANIA - 2021
  • LICZBA STRON - 190

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *