Kategorie
Recenzje Thrillery

„Sanatorium” – S. Pearse

Mury dawnego sanatorium dla gruźlików, dziś funkcjonującego jako ekskluzywny hotel, skrywa wiele tajemnic. A gdzieś w przytulnych pokojach czai się morderca…

Elin była kiedyś policjantką – dziś nie wie w zasadzie, kim jest i co powinna ze sobą zrobić. Ostatnia sprawa odbiła na niej swoje piętno i  wciąż próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jeszcze nadaje się do tej pracy.

W oczekiwaniu, aż wpadnie na właściwe rozwiązanie, wybiera się ze swoim chłopakiem do hotelu znajdującego się na górskim zboczu. Miejscem zarządza narzeczona jej brata Isaaca, z którym Elin nie miała kontaktu od jakiegoś czasu, a pobyt ma uświetnić przyjęcie zaręczynowe. I być może wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że Elin wciąż nie może zapomnieć wydarzeń z dzieciństwa, gdy zginął jej drugi brat, a podświadomość podpowiada jej, że to właśnie Isaac jest winny temu, co się wówczas stało.

Jakby tego było mało, w pewnym momencie Elin będzie zmuszona stanąć na wysokości zadania i rozwiązać zagadkę brutalnych morderstw, których seria właśnie rozpoczęła się w hotelu otulonym zimową śnieżycą…

Koniec lepszy niż początek

Przyznam szczerze, że co do Sanatorium mam mieszane uczucia. Moje początki z tą książką nie należały do najłatwiejszych – trudno było mi wczuć się w klimat, miałam mieszane uczucia co do Elin (a to utrudniało tylko sprawę), a akcja rozkręcała się bardzo powoli. Trzymając liczące to nieco ponad pięćset stron tomiszcze, zastanawiałam się wówczas, czy dam radę. Koniec końców jednak zacisnęłam zęby i postanowiłam, że nie zostawię tej książki i poznam dalszy ciąg historii, która zainteresowała mnie dzięki ciekawemu opisowi wydawcy. I bardzo dobrze zrobiłam.

To prawda, że książka Sarah Pearse rozkręca się powoli, ale później jest zdecydowanie lepiej. Trup ściele się gęsto, podejrzanych jest całkiem sporo, a sprawa jest znacznie bardziej zawiła, niż się nam wydaje. Do tego rozterki głównej bohaterki, początkowo irytujące, po pewnym czasie zaczynają wiele wyjaśniać i dodają smaczku całości. Koniec końców byłam więc zadowolona.

W klimacie Agathy Christie

Dla kogo jest Sanatorium? Jeżeli jesteście fanami thrillerów i kryminałów, z pewnością znajdziecie w tej książce coś dla siebie – oczywiście jeśli macie nieco cierpliwości. Jedyne „ale” mam do narracji, która momentami jest nieco przyciężka, a autorka nie do końca oddała tu klimat, na jaki liczyłam – stare sanatorium pełne tajemnic, które staje się luksusowym kurortem w górach, gdzie wciąż da się odczuć mroczną atmosferę. Trochę mi tego zabrakło, trochę za mało było pewnego rodzaju klaustrofobiczności, która stworzyłaby tu coś więcej. No cóż, trudno. Ogromnym plusem jest za to fakt, że da się tu odczuć próby nawiązania do twórczości Agathy Christie – Elin, zamknięta w miejscu, z którego nie da się tak łatwo uciec, musi wytypować winnego spośród otaczających ją współtowarzyszy. Czy jej się to uda?

Mimo wszystko polecam książkę Pearse. Nie jest to może najlepszy thriller, jaki czytałam, ale koniec końców nie będziecie zawiedzeni po lekturze. Myślę, że warto zaryzykować 😉

Redakcja i korekta: Anna Kurek
  • TYTUŁ - Sanatorium
  • TYTUŁ ORYGINALNY - The Sanatorium
  • AUTOR - Sarah Pearse
  • TŁUMACZ - Magda Witkowska
  • WYDAWCA - Prószyński i S-ka
  • ROK WYDANIA - 2022
  • LICZBA STRON - 528

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *